RMF24: Tusk chce wyjaśnień ws. powrotu podinspektora od "Starucha"

Premier żąda wyjaśnień w sprawie przywrócenia Radosława Ścibiorka na stanowisko naczelnika Wydziału do spraw Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców Komendy Stołecznej Policji. Podinspektor stracił funkcję po tym, jak poprosił PZPN, by sprzedał "Staruchowi" bilet na finał Pucharu Polski w Bydgoszczy. W tym czasie nieformalny szef pseudokibiców Legii Warszawa miał zakaz stadionowy.

Po ujawnieniu informacji przez media, że  Radosław Ścibiorek prosił PZPN o sprzedanie biletów "Staruchowi" Donald Tusk groził wyrzuceniem kierownictwa Komendy Stołecznej.

Reklama

- Rzeczywiście byłem zaintrygowany - stwierdził wtedy szef rządu. Jak dodał, po tłumaczeniach uwierzył, że nie było złej woli w prośbie o wydanie biletu "Staruchowi". Teraz natomiast utrzymuje, że będzie się domagał wyjaśnień od kierownictwa policji, dlaczego zdecydowało się na przywrócenie naczelnika na dawne stanowisko.

Naczelnik wyleciał z wielkim hukiem

Ścibiorek stracił stanowisko przed dwoma laty, po zadymie po meczu Pucharu Polski między Legią Warszawa a Lechem Poznań na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy. Zamieszki wybuchły tuż po zakończeniu spotkania - pseudokibice zaczęli niszczyć krzesła i ogrodzenie, wdarli się na murawę, gdzie poturbowali operatorkę telewizyjną, zniszczyli reklamy elektroniczne i głośniki. Do akcji musiała wkroczyć policja, bo pracownicy firm ochroniarskich nie byli w stanie przywrócić porządku na stadionie.

Straty wyceniono na 82,5 tysiąca złotych. Pieniądze zwrócił organizatorom spotkania Polski Związek Piłki Nożnej.

Po burdach w Bydgoszczy zarzuty usłyszało ponad 120 chuliganów. Wśród nich był także nieformalny lider kiboli Legii Piotr S., pseudonim Staruch. Na meczu pojawił się mimo zakazu stadionowego. Jak się później okazało, o sprzedanie mu biletu poprosił w piśmie do PZPN-u właśnie Ścibiorek.


Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk | pseudokibice | Staruch

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje