RMF24: Urzędnicy narzekają na "Źródło"

Źródło dodatkowej pracy i utrapień - tak o "Źródle", czyli Systemie Rejestrów Państwowych, mówią RMF FM pracownicy Urzędów Stanu Cywilnego. Reporter Grzegorz Kwolek trzy tygodnie po wdrożeniu najnowszego systemu informatycznego administracji państwowej zapytał w kilkudziesięciu urzędach o to, jak działa. Odpowiedział co piąty urzędnik.

Mamy więcej pracy, która zajmuje znacznie więcej czasu - zgodnie narzekają urzędnicy. Ci z Łodzi piszą o konieczności wprowadzania papierowych odpisów akt do systemu. "(...) Nowy, centralny rejestr stanu cywilnego jest pusty. Będzie on sukcesywnie zapełniany aktami stanu cywilnego przepisywanymi z ksiąg stanu cywilnego przechowywanych w archiwum USC. Urzędy przechowują akta stanu cywilnego przez okres 100 lat. W archiwum USC w Łodzi jest około 3 mln aktów. (...) Proces zapełniania nowej, pustej bazy bez wsparcia ze strony MSW w postaci dodatkowych pieniędzy na dodatkowe zatrudnienie będzie trwał wiele lat" - informuje Anna Papis z USC w Łodzi.

W dodatku urzędy muszą usuwać niezgodności z bazy PESEL. W Łodzi tylko w pierwszym tygodniu było ich 110.

Reklama

"Naszą podstawową, główną rolą jest rejestracja urodzeń, małżeństw i zgonów w oparciu o akty stanu cywilnego. Ponieważ dane w aktach stanu cywilnego są prawidłowe, referencyjne, ustawodawca postanowił, że na ich podstawie należy uporządkować PESEL i zadanie to nałożył na kierowników USC. Po otrzymaniu takiego zlecenia kierownik USC bądź jego zastępca (nie można tego zadania zlecić innemu urzędnikowi USC) sprawdza dane w papierowych aktach stanu cywilnego, przechowywanych w archiwum USC i na ich podstawie  za pomocą aplikacji "Źródło" w zakładce PESEL nanosi zmiany, które podpisuje podpisem elektronicznym. Są to czynności czasochłonne i kierownicy USC wyrażają obawy, że przy takiej ilości i narastającym wpływie zleceń usuwania niezgodności w PESEL, zadanie to zdominuje pracę Urzędów Stanu Cywilnego" - dodaje Anna Papis.

W Opolu system działa, ale wolno. "Obsługa jednej osoby trwa znacznie dłużej niż przed 1 marca 2015" - to opinia Grażyny Zakrzewskiej-Stemplewskiej z USC w Opolu.

Podobnie jest w Skawinie - przyjęcie i wysłanie wniosku zajmowało kiedyś siedem minut, teraz około dwudziestu. Tworzą się kolejki. Urzędnicy dodają, że brakuje niektórych funkcji, takich jak wydruki potwierdzające zameldowanie.

"Funkcje te są sukcesywnie dodawane, z czasem będzie lepiej. Dodawanie kart np. osób zmarłych przed wielu laty, których dane nie były wprowadzone do elektronicznej bazy przeprowadzamy w starym systemie z nadzieją, że czynności te znajdą odzwierciedlenie w zapowiedzianych aktualizacjach. Natomiast w USC w trakcie obsługi aplikacji często pojawiają się komunikaty informujące o wystąpieniu błędu "500", który wstrzymuje pracę w danym momencie, często powodując konieczność wykonywania poszczególnych czynności kolejny raz" - precyzuje Agnieszka Pazdan z USC w Skawinie.

(mpw)

Grzegorz Kwolek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje