Rok 2011? "Kaczyński czeka na wielki wstrząs"

Dr Rafał Chwedoruk z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego uważa, że PO będzie miała problem, aby w wyborach parlamentarnych w 2011 r. uzyskać wynik pozwalający na rządzenie bez koalicjanta. W jego ocenie, po wyborach ponownie koalicjantem PO może być PSL.

Jak podkreślił Chwedoruk, pytany o przewidywania dotyczące polskiej sceny politycznej w 2011 roku, ostatnie wybory samorządowe pokazują, że PO będzie miała problem, aby w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych uzyskać wynik pozwalający na rządzenie bez koalicjanta. - Myślę, że Platforma osiągnie wynik ok 35-38 proc., bo to jest realne poparcie tego ugrupowania, o ile nie dojdzie do większych zawirowań w polskiej polityce - zaznaczył.

Reklama

Mówiąc o PiS podkreślił: - Nie ulega wątpliwości, że prezes PiS Jarosław Kaczyński czeka na wielki wstrząs w polityce. Czeka na jakieś załamanie gospodarcze, które pozwoli mu na obarczenie PO za zaistniałą sytuację, a tym samym przejęcie władzy.

Podkreślił, że Kaczyński trafnie zdiagnozował sytuację polityczną swojej partii. - Po utracie wpływów w Kancelarii Prezydenta z powodu katastrofy smoleńskiej wiedział, że musi skonsolidować swoje ugrupowanie i zgromadzić ten najtwardszy elektorat. Dlatego przyjął obecną taktykę polityczną i nastawił się na kilka lat oczekiwania - uważa politolog.

Zdaniem Chwedoruka PSL nie powtórzy tak dobrego wyniku w wyborach parlamentarnych, jaki osiągnęło podczas wyborów samorządowych. - PSL najbardziej mobilizuje elektorat ludzi ze wsi i małych miast, czyli tych, którzy chętnie idą do wyborów samorządowych. Niestety, będzie trudniej pozyskać głosy z większych miejscowości, a to ten elektorat głównie decyduje o podziale sił w Sejmie - wyjaśnił. - PSL dostanie się do Sejmu, ale z niewielkim poparciem - prognozuje Chwedoruk.

Według niego, każde wybory w Polsce pokazują też, że istnieje żelazny elektorat SLD, który - jak ocenił - wynosi ok. 2 mln wyborców. Podkreślił, że najważniejszym wyzwaniem podczas wyborów dla Sojuszu będzie utrzymanie elektoratu i obecnej pozycji na scenie politycznej.

- Jeżeli SLD osiągnąłby dobry wynik, musiałoby dojść do wielkich zawirowań w polskiej polityce i PO musiałaby znacznie stracić na rzecz SLD. Obecnie lewicowość nie ma szans na bycie główną orientacją polityczną - uważa politolog.

Chwedoruk powiedział, że mimo rozgłosu medialnego nie wróży stowarzyszeniu Polska Jest Najważniejsza dostania się do Sejmu w wyborach parlamentarnych. - Wydaje mi się, że wszystkie próby tworzenia w Polsce partii buforowych między PO a PiS kończą się fiaskiem. Pokazała to historia takich nazwisk jak Ludwik Dorn, czy Jerzy Polaczek - zaznaczył.

Chwedoruk odniósł się także do propozycji PJN dot. przyspieszonych wyborów parlamentarnych na wiosnę. Jak dodał, miałoby to sens ze względu na to, że to już nowy rząd przygotowywałby budżet na następny rok. - Ale jestem przeciwny, żeby obligatoryjnie i urzędowo ustanawiać ten czas na wybory - podkreślił.

Politolog uważa, że PO bardzo chętnie doprowadziłaby do wcześniejszych wyborów parlamentarnych. - Platforma w ostatnim czasie sprawdzała taką możliwość i bacznie przyglądała się, jaki jest odzew opinii publicznej. PO doskonale zdaje sobie sprawę, że osiągnęła apogeum popularności - zaznaczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje