Rosjanin podejrzany o szpiegostwo wciąż w Polsce

"To jest sprawa polityczna" – tak rosyjski dziennikarz Leonid Swiridow komentuje przedłużające się postępowanie ws. odebrania zgody na pobyt w Polsce

Przedłuża się postępowanie wojewody mazowieckiego ws. odebrania zgody na pobyt w Polsce rosyjskiemu dziennikarzowi Leonidowi Swiridowowi. W październiku 2014 r. wnioskowała o to ABW, która - według medialnych doniesień - podejrzewa go o działalność szpiegowską.

Reklama

Urząd wojewody jest pierwszą instancją w procedurze administracyjnej cofnięcia zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej, drugą jest szef Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

Postępowanie przed wojewodą ws. Swiridowa toczy się od 22 października. Zgodnie z ustawą o cudzoziemcach prowadzone przez wojewodę postępowanie administracyjne "powinno zakończyć się nie później niż w ciągu 3 miesięcy od dnia jego wszczęcia". Termin ten upłynął w czwartek, jednak decyzja ws. Swiridowa nie zapadła.

"Obecnie prowadzone są dodatkowe czynności administracyjne" - poinformował PAP w piątek zespół prasowy wojewody mazowieckiego.

Uzasadnienie i materiały ws. Rosjanina, które ABW przesłała do wojewody, są tajne. Wcześniej, także na wniosek ABW, polskie MSZ cofnęło rosyjskiemu dziennikarzowi akredytację.

Według medialnych doniesień ABW chce wydalenia 48-letniego Rosjanina z Polski, bo podejrzewa go o działalność szpiegowską. Agencja od początku nie komentuje sprawy.

W listopadzie Swiridow składał wyjaśnienia w Wydziale Spraw Cudzoziemców Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Warszawie.

Mężczyzna zapewnia, że nie ma związku z rosyjskimi służbami specjalnymi, a w Polsce wykonuje zawód dziennikarza.

"W aktach sprawy nie ma nic oprócz dokumentu, w którym jest napisane, że wszystko jest utajnione. Chciałem odtajnienia sprawy, żeby zobaczyć, co tam jest. To jest sprawa polityczna" - powiedział. Rosjanin nie wykluczył, że jeśli postępowanie zakończy się odebraniem mu zgody na pobyt w Polsce, to skieruje sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Procedura cofnięcia cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt, w trybie postępowania administracyjnego, podejmowana jest na wniosek ministra obrony, szefa ABW, komendantów Straży Granicznej lub policji.

Urzędnicy podkreślają, że postępowanie wobec Rosjanina jest prawdopodobnie pierwszym tego typu w kraju po zmianie przepisów o cudzoziemcach. Wojewoda musi uwzględnić kilka okoliczności, m.in.: okres pobytu cudzoziemca w Polsce, jego wiek oraz skutki ewentualnego cofnięcia zezwolenia dla niego i jego rodziny.

"Jeśli służby, które w Polsce odpowiadają za bezpieczeństwo, składają do wojewody wniosek o cofnięcie zgody na pobyt cudzoziemca, wówczas wojewoda w zasadzie nie rozpatruje zasadności tego wniosku, zwłaszcza jeżeli materiały są objęte klauzulą tajności. Rolą wojewody jest sprawdzenie, czy nie zachodzą szczególne okoliczności, dla których nie można cudzoziemcowi cofnąć zgody" - tłumaczyła rzeczniczka wojewody mazowieckiego Ivetta Biały.

Decyzja ws. cofnięcia zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego UE nie jest równoznaczna z decyzją o wydaleniu go z Polski. Po wydaniu decyzji przez wojewodę stronie przysługuje odwołanie do szefa Urzędu do Spraw Cudzoziemców. Po uprawomocnieniu się decyzji nakazującej opuszczenie kraju cudzoziemiec ma obowiązek opuścić Polskę w ciągu 30 dni. Jeśli tego nie zrobi, zostanie wydalony.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: szpiegostwo na rzecz Rosji

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje