Rozłam w bydgoskiej PO. Partię opuszcza 40 proc. członków

Z Platformy Obywatelskiej odchodzi 40 proc. członków partii w Bydgoszczy. Decyzję w tej sprawie ogłosiło dziś czterech przewodniczących kół PO. Jak sami tłumaczą, to wyraz protestu przeciwko dyktaturze i arogancji części miejscowych liderów. Szef bydgoskiej organizacji Tadeusza Zwiefka wyjaśnił, że "taka sytuacja jest oczyszczeniem".

Szefowie kół: Jerzy Boniecki, Józef Eliasz, Sławomir Michalski i Krzysztof Tadrzak na czwartkowej konferencji prasowej poinformowali, że z PO odchodzi około 40 proc. członków w mieście. Dyktatorskie metody w partii zarzucili posłom: Teresie Piotrowskiej i Pawłowi Olszewskiemu oraz prezydentowi miasta Rafałowi Bruskiemu.

Reklama

Skrytykowali też brak wizji rozwoju Bydgoszczy i prowadzoną przez prezydenta miasta politykę kulturalną oraz zarządzanie szpitalem i podstawową opieką medyczną.

Rezygnujący z członkostwa w PO szefowie kół zapowiedzieli utworzenie stowarzyszenia Samorządna Bydgoszcz.

Zdaniem posła Olszewskiego ogłoszenie przez przewodniczących kół rezygnacji z członkostwa, to konsekwencja podjęcia w poniedziałek jednogłośnie decyzji przez zarząd bydgoskiej PO o wystąpieniu z wnioskiem do zarządu krajowego o wykluczenie całej czwórki z partii.

- Sytuacja narastała od wielu, wielu miesięcy. Ci panowie w sposób permanentny nie byli w stanie w jakikolwiek sposób podjąć współpracy. W momencie, kiedy przegrali wybory wewnętrzne, cały czas bojkotowali posiedzenia organów statutowych partii, rozsyłali różnego rodzaju szkalujące listy, próbowali zrywać kworum posiedzeń rad powiatu. Tak nie da się wchodzić w okres kampanii samorządowej, a później parlamentarnej - powiedział  Olszewski.

Zwiefka poinformował, że dotychczas nie wpłynęły formalne rezygnacje z członkostwa w partii. - Nie jestem w stanie w tej chwili ocenić, jaka to będzie grupa osób, ale na pewno nie 130, czyli tyle, ile łącznie wynosiła liczba członków tych kół. Przypomnę tylko, że członkiem jednego z tych kół jest wicemarszałek województwa Edward Hartwich. Bardzo bym się zdziwił, gdyby nagle doszedł do wniosku, że nie chce być członkiem PO - powiedział w czwartek szef bydgoskiej PO.

Podkreślił, że oświadczenie szefów kół o wystąpieniu z PO jest konsekwencją obserwowanego od dłuższego czasu ich niezadowolenia, że w żadnych wyborach nie uzyskali mandatu radnego czy członkostwa w różnego rodzaju władzach PO.

- To jest w moim głębokim przekonaniu tylko i wyłącznie chęć zdobywania jakichś pozycji, która jak do tej pory była niestety nierealizowalna z różnych przyczyn (...). Ta część członków cały czas twierdziła, że PO jest podzielona. Oni sami jakby się oddzielali, stawiając coraz to nowe oczekiwania i żądania - zaznaczył. Jak ocenił, lepiej, żeby PO była oczyszczona, niż miałaby być podzielona. - Taka sytuacja jest oczyszczeniem po prostu - dodał.

Sytuację w bydgoskiej Platformie omówił też w czwartek zarząd PO. Jak mówił Zwiefka dziennikarzom, przedstawił władzom partii informację na ten temat. - Na razie trzeba zobaczyć, jak rzeczy się mają, spotkać się z członkami tych kół. Jeśli rzeczywiście te cztery osoby odejdą, trzeba będzie wybrać nowych przewodniczących kół - powiedział europoseł.

Odnosząc się do zarzutów o dyktatorskie metody, Zwiefka zapewnił, że polityka, jaką prowadzi jako szef bydgoskiej PO, jest koncyliacyjna. - Na każdą prośbę o spotkanie jestem do dyspozycji, o problemach rozmawialiśmy wielokrotnie. Wydawało się, że nawet osiągnęliśmy porozumienie, a tu taki pasztet - dodał polityk.

Bydgoska PO liczy około 300 członków. Zwiefka został szefem zarządu powiatowego w październiku 2013 r., zastępując Bruskiego, który zrezygnował z funkcji. W głosowaniu Zwiefka wygrał m.in. z Bonieckim, który obecnie ogłosił odejście z PO.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje