"Rz": Soloch o "wojnie hybrydowej" wobec BBN

Od pewnego czasu systematycznie zaczęły pojawiać się informacje różnego kalibru mające na celu zdezawuowanie BBN - ocenił Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch we wtorkowej "Rzeczpospolitej".

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w rozmowie z "Rzeczpospolitą" został zapytany, kto i dlaczego, jego zdaniem, prowadzi "wojnę hybrydową" wobec BBN na tle polityki kadrowej.

"Powiedziałem, że przypomina to wojnę hybrydową, ponieważ od pewnego czasu systematycznie zaczęły pojawiać się informacje różnego kalibru mające na celu zdezawuowanie BBN" - wyjaśnił. Jednocześnie podkreślił, że "na wszelkie informacje zagrażające bezpieczeństwu państwa, m.in. te dotyczące współpracy osób ze służbami PRL, reagujemy z całą stanowczością, tak, jak to było w przypadku sprawy płk. Czesława Juźwika".

Soloch zapytany, po co jego zdaniem dezawuuje się BBN, powiedział, że to dla niego niezrozumiałe. "Zwrócę uwagę, że jesteśmy w specyficznej chwili: jest deklaracja i wola prezydenta, by przeprowadzić reformę systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, mamy w perspektywie przyszłoroczny szczyt NATO, do którego już musimy się przygotować, niedawno zakończyły się ćwiczenia Zapad 2017, które wymagają pogłębionej analizy. Kontekst tych wydarzeń sprawia, że z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa działania skierowane wobec BBN są dla mnie co najmniej niezrozumiałe" - podkreślił szef BBN.

Reklama

Paweł Soloch zapytany został też, czy służby powinny wcześniej sygnalizować swoje podejrzenia w stosunku do ludzi zatrudnionych w BBN. "Oczywiście, że tak, jednak ja takich sygnałów w sprawie płk. Juźwika nie dostałem. Natomiast problem ludzi z przeszłością w służbach specjalnych PRL czy tych, którzy studiowali w Moskwie, to jest problem niejednej instytucji. Wiemy o wysiłkach Ministerstwa Spraw Zagranicznych w tej sprawie. Ta sytuacja dotyczy także i Ministerstwa Obrony Narodowej. Przypomnę chociażby podnoszoną w mediach kwestię moskiewskiej szkoły gen. Bogusława Samola pracującego w MON nad Strategicznym Przeglądem Obronnym" - zaznaczył szef BBN i dodał, że "zgodnie z filozofią dobrej zmiany jest oczywiste, że jeżeli ktoś pracował w organach bezpieczeństwa lub studiował w Moskwie, to stanowi to okoliczność obciążającą i za tym powinny iść decyzje personalne. Obóz dobrej zmiany takie działania podejmuje i ważna jest konsekwencja. Ale to wymaga czasu, także i u nas".

Dopytany, czy zaczął dodatkowe działania, pokreślił, że od kiedy objął swoją funkcję, dokonał zmiany całego kierownictwa BBN oraz doradców.

"Podjąłem też inne działania, chociaż nie mogę mówić o wszystkich. Z niektórymi instytucjami, m.in. w porozumieniu z ministrem koordynatorem służb specjalnych, wypracowujemy pewne ponadstandardowe procedury. Powołałem też wewnętrzny zespół, w którym jest m.in. mój zastępca minister Dariusz Gwizdała oraz doradca prof. Andrzej Zybertowicz. Ten zespół dokona ponadstandardowego przeglądu kadr we współpracy z innymi instytucjami. Mam nadzieję, że takie działania podejmą też inne urzędy. Dodatkowo zwróciliśmy się do ministra Macierewicza o informacje, które ułatwią nam przeprowadzenie weryfikacji byłych i obecnych żołnierzy pod kątem ich współpracy z organami bezpieczeństwa PRL" - powiedział "Rzeczypospolitej" Paweł Soloch.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje