Rząd nie powoła Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania?

Ponad dwa tygodnie temu Beata Szydło ogłosiła skład swojego gabinetu. Od jego zaprzysiężenia minęło dziesięć dni. Do tej pory nie wiadomo, kto zostanie Pełnomocnikiem Rządu ds. Równego Traktowania. - Powołanie pełnomocnika jest obowiązkiem ustawowym, który ciąży na Prezesie Rady Ministrów. Zwlekanie przez panią premier z tą decyzją budzi coraz większe zdumienie i niepokój - mówi w rozmowie z Interią Krzysztof Śmiszek, prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.

Do powołania rzecznika ds. równego traktowania Polskę obligują przepisy unijne. Funkcjonowanie Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania przewiduje ustawa z 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w tym zakresie.

- Ta ustawa wdrożyła do polskiego porządku prawnego unijne dyrektywy równościowe. Polski model tzw. equality bodies, czyli organów odpowiedzialnych za realizację zasady równego traktowania, zakłada podział kompetencji w tym zakresie pomiędzy pełnomocnika rządu oraz Rzecznika Praw Obywatelskich - przypomina w rozmowie z Interią dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania. 

Nazwisko osoby, która miałaby zostać powołana na pełnomocnika nie padło podczas prezentacji składu nowego rządu. Brak nominacji od razu wyłapali dziennikarze obecni na konferencji prasowej Beaty Szydło i Jarosława Kaczyńskiego. Po zwróceniu uwagi  na brak kandydata, Beata Szydło odpowiedziała, że "wszystkie decyzje dotyczące pozostałych stanowisk czy zmiany struktury" będą przekazywane na bieżąco. 

Zapytaliśmy w Kancelarii Premiera, kiedy możemy spodziewać się decyzji w sprawie nominacji pełnomocnika. Do tej pory nie uzyskaliśmy jednak odpowiedzi. 

- Myślę, że ten rząd nie chce powołać pełnomocnika - uważa Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, była Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania w rządzie Donalda Tuska. - W zapowiedziach kandydatów na ministrów nie pojawił się kandydat na to stanowisko, tak jakby było one zapomniane. Nie chodziło o to, że ono jest zbyt niskiego rzędu, bo to jest sekretarz stanu w Kancelarii Premiera. Innych sekretarzy stanu w Kancelarii Premiera wymieniano tam jako kandydatów, natomiast tego nie - zwraca uwagę Kozłowska-Rajewicz. 

Obowiązek ustawowy

Reklama

Brakiem działania w zakresie powołania pełnomocnika zaniepokojone są organizacje pozarządowe. - Zwlekanie przez panią premier z powołaniem Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania budzi coraz większe zdumienie i niepokój - mówi w rozmowie z Interią Krzysztof Śmiszek, prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. 

- Powołanie pełnomocnika rządu jest obowiązkiem ustawowym, który ciąży na Prezesie Rady Ministrów -  przypomina Krzysztof Śmiszek. Rezygnacja z powołania pełnomocnika oznacza konieczność wprowadzenia zmiany w ustawie.

Za czasów poprzedniego rządu PiS, ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz zniósł funkcjonowanie urzędu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jednak w tym czasie nie obowiązywała jeszcze ustawa, a decyzja była podejmowana na podstawie uchwały Rady Ministrów. Likwidacja urzędu pełnomocnika spotkała się wtedy z licznymi protestami ze strony organizacji pozarządowych.

Pełnomocnik powróci do ministerstwa?

W latach 2005-2008 pełnomocnik działał w obrębie departamentu ds. kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji w ministerstwie pracy. Również teraz pojawiają się sugestie, że PiS może wrócić do tamtego rozwiązania.

 - Oczywiście można wyobrazić sobie inne rozwiązania legislacyjne, ale musiałoby być uchwalone nowe prawo. Niepowołanie może mieć takie same konsekwencje, jak wtedy, kiedy nie wykonuje się prawa. Można to skarżyć do międzynarodowych instytucji, ale myślę, że trzeba jeszcze trochę poczekać, może coś się zmieni, może pojawią się jakieś alternatywne rozwiązania - ma nadzieję Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. 

O możliwość ewentualnego przeniesienia stanowiska do ministerstwa dziennikarze pytali Elżbietę Rafalską, minister pracy i polityki społecznej w rządzie PiS. - Na dzisiaj skupiamy się na zabezpieczeniu funkcjonowania tych projektów i programów, które będą pierwszoplanowe. Jeśli uznamy, że potrzeba zmian organizacyjnych, strukturalnych, to można je przeprowadzić w spokojniejszym czasie - stwierdziła minister. 

Do Kancelarii Premiera Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania przywrócił Donald Tusk w 2008 roku.

W ustawie z 2010 r. nie jest określony termin, w którym pełnomocnik powinien zostać powołany. - Miejmy nadzieję, że jest to kwestia czasu i decyzja Prezesa Rady Ministrów zostanie wkrótce podjęta - mówi Interii dr Sylwia Spurek, zastępczyni RPO. 

Szeroki zakres działania

Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania zajmuje się przeciwdziałaniem wszelkim dyskryminacjom, nierównościom czy wykluczeniom. Odpowiada za realizację zasady równego traktowania ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, orientację seksualną czy wiek. 

Była Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania zwraca uwagę na dużą ilość pracy w tym obszarze. - To jest praca głównie urzędowa. Ludzie często piszą skargi na które trzeba odpowiedzieć, kierując do właściwych urzędów. Bardzo dużo było prac o charakterze konsultacyjnym, dlatego że większość zadań, które dotyczą równego traktowania, jest rozproszona po różnych resortach. Niektóre są wykonywane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, inne przez Ministra Pracy i Polityki Społecznej - bardzo duży obszar dyskryminacji odnosi się do rynku pracy, przez Ministra Sprawiedliwości, Ministra Spraw Wewnętrznych - na przykład kwestie rasistowskie, także przemocy domowej i przemocy wobec kobiet - wyjaśnia Agnieszka Kozłowska-Rajewicz. 

- Jest cała lista problemów, które są rozproszone po różnych ministerstwach. Pełnomocnik był i powinien być koordynatorem, który rozmawia ze wszystkimi ministrami, o tym jak przebiegają prace w obrębie tych resortów, ale także który koordynuje te prace i pilnuje kalendarza - podkreśla była pełnomocnik. 

Zalecenia ONZ i Rady Europy

Krzysztof Śmiszek zwraca uwagę również na to, że powołanie rządowego podmiotu, który koordynuje politykę równościową zwłaszcza w zakresie wyrównywania szans kobiet i mężczyzn, jest zaleceniem ONZ i Rady Europy. - RPO to organizm niezależny, niepodlegający rządowi. Pełnomocnik podlega premier i realizuje politykę rządu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której w XXI wieku, kraj będący członkiem UE nie będzie miał odpowiednio wysoko usytuowanego rządowego podmiotu, który będzie koordynował politykę antydyskryminacyjną, która jest jedną z najważniejszych polityk Unii Europejskiej - uważa prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. 

W zeszłym tygodniu organizacje pozarządowe zajmujące się przeciwdziałaniem dyskryminacji zwróciły się z prośbą o spotkanie do premier Beaty Szydło. - Niestety ze strony Kancelarii Premiera nie ma odzewu - ubolewa Krzysztof Śmiszek.

- Oczekujemy od pani premier przedstawienia kandydatury, skonsultowania jej z organizacjami pozarządowymi i środowiskami na rzecz, których taka osoba będzie działać. Wezwaliśmy też premier do przedstawienia tego, co będzie się działo w polityce rządowej jeśli chodzi o przeciwdziałanie dyskryminacji. Oczekujemy jak najszybszej reakcji ze strony premier - informuje Śmiszek. 

- Jeśli rząd nie podejmie działań, będziemy informowali Komisję Europejską o tym, jak mechanizmy instytucjonalne są demontowane. W przyszłym roku Polska będzie również składała sprawozdanie przez ONZ z wykonywania traktatów międzynarodowych, m.in. z Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, i na pewno tę informację zamieścimy w naszym raporcie alternatywnym do organizacji - zapowiada prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje