Są wyniki sekcji zwłok kobiety, która zmarła po tzw. rytuale "Kambo"

Obrzęk mózgu i niewydolność krążeniowo-oddechowa - to według wstępnych wyników sekcji zwłok przyczyna śmierci kobiety uczestniczki warsztatów Kambo w Grodzisku Mazowieckim pod Warszawą. 30-latka zmarła po jednym z takich seansów.

- Warsztaty oczyszczania organizmu z toksyn" zorganizowano w jednej z siłowni w Grodzisku Mazowieckim. W ich trakcie kobiecie zaaplikowano na skórę wydzielinę żaby olbrzymiej z Puszczy Amazońskiej, czyli Kambo. Ta substancja uznawana jest - wśród rdzennych plemion - za naturalną szczepionkę. Uczestnicy warsztatów po podaniu specyfiku m.in. wymiotują.

Reklama

Sekcja kobiety została przeprowadzona w poniedziałek. Jak powiedział  szef Prokuratury Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim prokurator Dariusz Ślepokura wstępne wyniki nie wskazują na to, by kobieta zakrztusiła się wymiocinami. - Nie stwierdzono żadnego krwiaka, nie miała żadnych urazów zewnętrznych - dodał.

Jak dodał w czasie sekcji pobrane zostały próbki do badań toksykologicznych. Wynika powinny być znane za kilka tygodni. Powołany został też już biegły z zakresu badań chemicznych. Jego zadaniem będzie zidentyfikowanie zabezpieczonej substancji, którą nakładano kobiecie na skórę i ustalenia jej składu oraz stopnia toksyczności. Organizator warsztatów Konrad S. podczas przesłuchania w prokuraturze zapewniał, że pochodziła ona ze sprawdzonego źródła od Stowarzyszenia Praktyków Kambo, a on sam był przeszkolony w jej dawkowaniu.

Prok. Ślepokura poinformował również, że do prokuratury zgłosiła się jeszcze jedna osoba, która poinformowała, że w czerwcu tego roku brała udział w takich "warsztatach oczyszczających" w Grodzisku Mazowieckim i miała po nich problemy z nogą, była hospitalizowana. - Przesłała nam dokumentacje lekarska i jej sprawa zostanie objęta naszym postępowaniem. W tym tygodniu zwrócimy się też do innych prokuratur w całym kraju z pytaniem czy prowadzą tego typu sprawy - dodał.

Prokuratura będzie tez ustalać, czy kobieta, która zmarła, nie cierpiała na inne schorzenia. - Biegli mają dokumentację medyczną ze szpitala w którym zmarła, będzie też ponownie przesłuchiwać pod tym kątem członków jej rodziny - zaznaczył prokurator.

W tej sprawie prokuratura przesłuchała już też uczestników warsztatów. Sam Konrad S. zapewniał, że tego typu warsztaty organizuje od lipca 2015 r. i nigdy dotąd nie zdarzyło się nic podobnego jak ostatnio. Choć - jak mówił - zdarzało się, że uczestnicy byli osłabieni.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje