Sąd chce ścigania przestępstwa wobec sędziego za wyrok na b. szefów CBA

Stołeczny sąd chce, by prokuratura ścigała osoby podszywające się pod sędziego Wojciecha Łączewskiego, przewodniczącego składu, który skazał b. szefów CBA ws "afery gruntowej". Jego rzekome wpisy na portalach społecznościowych sugerowały jakoby ten wyrok zapadł "na zlecenie".

Zawiadomienie prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia wpłynęło do Prokuratury Rejonowej dla Warszawy-Śródmieścia - powiedział we wtorek prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Wszczęto postępowanie sprawdzające (poprzedza ono decyzję, czy wszcząć formalne śledztwo).

Potwierdziła to rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie sędzia Ewa Leszczyńska-Furtak. Dodała, że na wniosek sędziego prezes sądu uznał, że w interesie społecznym leży obrona sędziego, któremu w mediach zarzuca się, że wyraża określone przekonania polityczne, czego nie było, bo czyniła to osoba podszywająca się pod niego.

Reklama

Fałszywe konta zostały szybko zlikwidowane. Według informacji PAP fałszywe wpisy Łączewskiego, że wyrok wydał na polityczne zlecenie, nagłaśniały media związane z prawicą, które także pytały posłów o opinie do tych rzekomych wypowiedzi sędziego.

Według sędzi Leszczyńskiej-Furtak, podstawą zawiadomienia jest artykuł Kodeksu karnego przewidujący do 3 lat więzienia dla tego, kto "podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej".

Także we wtorek Leszczyńska-Furtak, w oświadczeniu zamieszczonym na stronie SO, napisała, że "w orzekaniu swym sędziowie kierują się i kierować się będą wyłącznie prawem i sumieniem, niezależnie od układu sił na politycznej arenie kraju, choćby to miało napotykać krytykę i niezadowolenie". "Natomiast na serię pozamerytorycznych ataków na skład sądu orzekającego w tej konkretnej sprawie, odpowiadamy że stanowią one równocześnie ataki na niezawisłość sądów, która jako fundament demokracji, stanowi też podstawę wewnętrznej stabilności państwa" - dodała.

Podkreśliła też, że nieuprawnione są twierdzenia, jakoby wyrok został "zaplanowany" na okres przedwyborczy - bo proces trwał dwa lata, a sąd nie jest w stanie przewidzieć czasu jego trwania. "Sąd wydaje wyrok, gdy przeprowadzi niezbędne dla rozstrzygnięcia dowody" - wskazała sędzia. Zaznaczyła, że "kontrola prawidłowości poczynionych przez sąd ustaleń faktycznych i ocen prawnych, należy do wyłącznych kompetencji sądów wyższych instancji".

"Wszelkie pojawiające się w przekazach medialnych wypowiedzi dotyczące pozamerytorycznych powodów wydania tego orzeczenia przez środowisko sędziowskie okręgu warszawskiego są odbierane jako próba nacisku na niezawisłe sądy oraz dążenie do zdeprecjonowania władzy sądowniczej w opinii społecznej w imię realizacji indywidualnych interesów" - głosi oświadczenie. Dodano w nim, że prawo do krytyki orzeczeń przybiera konstruktywny kształt tylko, "gdy odbywa się na płaszczyźnie faktów i merytorycznych argumentów, a nie jedynie emocji, podyktowanych często przekonaniami politycznymi, z którymi wyrok pozostaje bez żadnego związku".

30 marca Sąd Rejonowy Warszawa-Śródmieście skazał nieprawomocnie Mariusza Kamińskiego (posła PiS, wiceprezesa partii) za przekroczenie uprawnień szefa CBA przy "aferze gruntowej" w 2007 r. na trzy lata więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk w służbach państwowych. Według sądu CBA podżegało do korupcji, nie było podstaw prawnych i faktycznych do wszczęcia operacji ws. odrolnienia gruntu w ministerstwie rolnictwa. Zdaniem SR Kamiński zaplanował i zorganizował prowokację CBA, zlecił wprowadzenie w błąd Andrzeja K. i podżeganie go do korupcji - choć brak było podstaw do wszczęcia akcji. Polecenia Kamińskiego realizował jego zastępca Maciej Wąsik (lider samorządowców PiS), skazany na 3 lata więzienia i 10-letni zakaz sprawowania stanowisk oraz Grzegorz Postek i Krzysztof Brendel z CBA (skazani na kary po 2,5 roku więzienia i 10 lat zakazu sprawowania stanowisk).

Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił m.in., że wyrok to "akt w kampanii wyborczej". "Ten wyrok pokazuje, że droga ku Białorusi, którą rozpoczęto przeszło siedem lat temu (kiedy władzę objęła koalicja PO-PSL - PAP) przebiega w tej chwili coraz szybciej, w sposób coraz bardziej intensywny" - mówił. "Kiedyś skazywali w Polsce żołnierzy wyklętych za to, że walczyli za wolną Polskę, dziś skazuje się w majestacie prawa i rzekomo wolnej Polski Mariusza Kamińskiego i oficerów CBA, którzy walczyli o Polskę wolną od korupcji, którzy walczyli o uczciwą Polskę" - komentował zaś b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro (SP).

Odpowiedzialni politycy i przedstawiciele mediów nie powinni bezpodstawnie podważać niezawisłości sędziów i pomawiać o wydawanie wyroków "na zamówienie" - podkreśliło w ub. tygodniu prezydium Krajowej Rady Sądownictwa. "Sądy stoją na straży demokracji, są niezależne, a sędziowie niezawiśli i niepodatni na naciski czy wpływy, w tym polityczne. Sugerowanie orzekania przez sędziów na +zamówienie+ jest całkowitym brakiem odpowiedzialności za prawidłowe funkcjonowanie demokratycznego państwa prawa" - głosi stanowisko. Dodano w nim, że "działania takie zasługują jedynie na zdecydowany sprzeciw".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje