Sąd: Nie będzie zwrotu prokuraturze sprawy Marka Dochnala i Petera V.

Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił we wtorek decyzję sądu I instancji o zwrocie prokuraturze sprawy oskarżonych o przestępstwa finansowe znanego lobbysty Marka Dochnala oraz zwanego przez media "kasjerem lewicy" szwajcarskiego bankowca Petera V.

SA podkreślił, że proces powinien zacząć się niezwłocznie i sprawnie się toczyć.

Reklama

W lutym 2012 r. katowicka prokuratura apelacyjna oskarżyła 52-letniego Dochnala o nielegalne unikanie opodatkowania ponad 20 mln dolarów, uzyskanych za doradztwo przy prywatyzacji Polskich Hut Stali i Huty Częstochowa. W 2003 i 2004 r. w porozumieniu z inwestorem - firmą LNM Holdings - lobbował on na rzecz ich sprzedaży, za co otrzymał prowizję 20,9 mln dolarów (wówczas ok. 81 mln zł).

Według prokuratury, przestępstwo polegało na tym, że wykorzystując niuanse szwajcarskiego prawa, Dochnal chciał uniknąć 60 proc. opodatkowania pieniędzy. Zamiast na konto należącej do lobbysty firmy Blue Aries Capital przekazano je na jego prywatny rachunek, dzięki czemu nie zostały opodatkowane. W mechanizmie kluczowy był udział ówczesnego pracownika szwajcarskiego banku Petera V., który zaakceptował przelew, mimo że nie zgadzał się odbiorca.

Oskarżono też pełnomocnika należącej do Dochnala firmy Krzysztofa P., który za namową pozostałych oskarżonych miał przygotować fałszywe dokumenty. Choć na fakturach odbiorcą pieniędzy była firma lobbysty, zamiast jej konta umieszczono tam numer jego prywatnego konta. Przestępstwo nie do końca się udało, ponieważ część tych środków Dochnal przelał później na inne konta w Polsce i w innych bankach. Te pieniądze - dzięki współpracy prokuratury z urzędem kontroli skarbowej - udało się opodatkować.

Dochnalowi i Krzysztofowi P. grozi do 10 lat więzienia, a V. - do 15 lat więzienia. Prokuratura wycofała zaś zarzut "prania brudnych pieniędzy", który był jedną z głównych podstaw przedłużania aresztu wobec lobbysty.

W lutym br. Sąd Okręgowy w Warszawie z urzędu postanowił zwrócić prokuraturze tę sprawę (połączoną z inną sprawą Dochnala za unikanie płacenia podatków). SO polecił prokuraturze "uporządkować" materiał z prawie 100 tomów akt, "wyselekcjonować" je pod kątem przydatności do procesu (SO kwestionował np. przydatność bilingów V.) oraz przetłumaczyć niektóre akta na jęz. polski.

Prokuratura odwołała się do SA, wnosząc o uchylenie tej decyzji. Prok. Tomasz Tadla mówił w SA, że nie ma mowy o "bałaganie" w aktach. Powołał się na sześć zrealizowanych wniosków Polski w tej sprawie o pomoc prawną ze Szwajcarii. "Polski prokurator nie ma wpływu na sposób, w jaki szwajcarski prokurator dobiera dokumenty; nam nie wolno ich usuwać czy "porządkować" - dodał. Podkreślił, że bilingi pozwoliły ustalić kontakty V. w Polsce przed jego zatrzymaniem w 2008 r., a w aktach sprawy są tłumaczenia wskazanych akt.

SA uznał, że w sprawie nie wystąpiły "istotne braki postępowania", które wymagałyby zwrotu sprawy prokuraturze. Sędzia Marzanna Piekarska-Drążek uzasadniła, że sam SO nie powołał się na takie braki, lecz mówił tylko o "uporządkowaniu i selekcji materiałów". Dodała, że ich jakość oceni sąd w toku procesu.

Zarazem SA przyznał, że krytyka SO co do "technicznej strony" akt jest częściowo uzasadniona, bo "nie jest łatwo posługiwać się aktami sprawy". - Ale w toku procesu prokurator będzie zapewne stroną aktywną i na bieżąco będzie wskazywał właściwe dokumenty - dodała sędzia.

Wyraziła też opinię, że proces w SO powinien "zacząć się niezwłocznie" i toczyć się sprawnie. Jak dowiedziała się PAP w źródłach sądowych, w ciągu kilku lat przedawnią się zarzuty unikania płacenia podatków, najlepiej udokumentowane przez prokuraturę.

Fragmentem sprawy związanej z prywatyzacją hut jest proces Dochnala za korupcję. W czerwcu 2012 r. Sąd Rejonowy w Pabianicach skazał go na karę 3 lat i 6 miesięcy więzienia oraz 450 tys. zł grzywny. Prokuratura zarzuciła mu wręczenie w 2004 r. ówczesnemu posłowi SLD Andrzejowi Pęczakowi korzyści majątkowych i osobistych na łączną kwotę ponad 800 tys. zł w zamian za informacje o prywatyzacji przedsiębiorstw. Wyrok jest nieprawomocny.

Dochnal spędził niemal cztery lata w areszcie - od września 2004 r. do stycznia 2008 r., a następnie od kwietnia 2008 r. do lutego 2009 r. W 2012 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła konwencję praw człowieka, m.in. stosując długi areszt. ETPC przyznał Dochnalowi 8 tys. 800 euro odszkodowania. Trybunał uznał, że "sprawa może budzić wątpliwości, czy rzeczywistym celem pozbawienia wolności nie było uzyskanie dalszych zeznań w sprawach wrażliwych politycznie".

Media wiele razy pisały o domniemanych związkach Dochnala i Petera V. ze sprawą rzekomych szwajcarskich kont polityków lewicy. Według "Gazety Wyborczej" katowicka prokuratura badała konta, majątki i przepływy finansowe około tysiąca znanych osób kojarzonych m.in. z lewicą.

W pięciu oddzielnych procesach Dochnal odpowiada m.in. za nieprawidłowości związane z zatrudnianiem pracowników w jego firmach; za oszustwa podatkowe i posługiwanie się sfałszowanym dokumentem.

Peter V. w latach 70. nazywał się Piotr Filipowski vel Filipczyński. Jako 17-latek zamordował 75-letnią kobietę w celach rabunkowych. Skazano go na 25 lat więzienia. W 1979 r. miał przerwę w odbywaniu kary, a w 1983 r. w niewyjaśnionych okolicznościach wyjechał do Szwajcarii. Według prasy miał być zwerbowany przez służby specjalne PRL, które umożliwiły mu wyjazd. Podjął pracę w bankach szwajcarskich. W 1998 r. polski wymiar sprawiedliwości uruchomił procedurę ekstradycyjną. Peter V. został zatrzymany w Szwajcarii i przekazany Polsce w celu odbycia reszty kary. Trafił do aresztu; jego prawnicy wnieśli o ułaskawienie; ułaskawił go prezydent Aleksander Kwaśniewski. W lipcu 1999 r. V. wrócił do Szwajcarii. Śledztwo w sprawie okoliczności jego ułaskawienia umorzono.

Dowiedz się więcej na temat: decyzja | Marek Dochnal

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje