Samobójstwo 16-letniego Sebastiana: Kontrola RPD w Centrum Interwencji Kryzysowej

Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak rozpoczął w poniedziałek kontrolę w Centrum Interwencji Kryzysowej w Suwałkach, gdzie tydzień temu powiesił się 16-letni Sebastian. Chłopiec miał trafić do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego.

- Bieda nie jest powodem do zabierania dzieci. My mamy bardzo dobrze uregulowane prawnie te kwestie i nie powinno do sytuacji dochodzić - podkreśla Marek Michalak. Rzecznik Praw Dziecka przyjechał do Suwałk, by wyjaśnić sprawę samobójstwa 16-latka w Miejskim Centrum Interwencji Kryzysowej. Na podstawie decyzji sądu, chłopiec miał zostać rozdzielony z matką, która nie radziła sobie z wychowaniem czwórki dzieci.

Reklama

Brakuje ci na życie? Uważaj, zabiorą ci dzieci

- Spodziewamy się wyjaśnienia sytuacji, która zaistniała. Wyjaśnienia tego, co nie zagrało i co powinno być zrobione, żeby takich sytuacji unikać na przyszłość. Chciałbym wyjaśnić, czy zawinił człowiek, czy jakaś część systemu - tłumaczył rzecznik.

Prawdopodobnie załamał się i popełnił samobójstwo

16-latek z matką i rodzeństwem trafił do CIK w Suwałkach 31 grudnia 2013 roku, po tym jak zostali eksmitowani z mieszkania w Płocicznie k. Suwałk. Kobieta miała problemy z utrzymaniem dzieci, które wychowywała sama. Sebastian decyzją sądu miał trafić do placówki opiekuńczo-wychowawczej. Prawdopodobnie załamał się i popełnił samobójstwo. W tym czasie w placówce przebywali pracownicy. Ciało chłopca znalazła matka.

 - Nie mogę zapomnieć o tym, że go nie ma wśród nas. Byliśmy ze sobą emocjonalnie związani - mówi Agnieszka Kryścio, matka 16-latka, który odebrał sobie życie. 

Brakuje ci na życie? Uważaj, zabiorą ci dzieci

 - Poszłam po najmłodszą córkę do szkoły. Jemu powiedzieli, że do placówki... Gdybym tam była, to nie doszłoby do tego. Był sam, był zastraszony, potrzebował kogoś - mówi Agnieszka Kryścio.

Jak poinformował rzecznik Sądu Okręgowego w Suwałkach Marcin Walczuk, decyzją sądu trójka dzieci miała trafić do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego, w tym Sebastian. Czwarte niespełna 2-letnie dziecko, było zbyt małe, więc musiało trafić do rodziny zastępczej.

 - Sąd zdecydował o umieszczeniu tam dzieci, gdyż matka jest niewydolna wychowawczo, nie potrafi zapewnić podstawowych potrzeb życiowych tych dzieci np. potrzeb zdrowotnych, edukacyjnych, nie miały ubezpieczenia zdrowotnego, często nie chodziły do szkoły. Rodzina od dziesięciu lat była bezdomna, matka z dziećmi wielokrotnie zmieniała miejsce pobytu, przebywała w ośrodkach dla samotnych matek - powiedział  Walczuk.

Dodał, że bezpośrednią przyczyną decyzji sądu było to, że 31 grudnia rodzina ta nie miała gdzie się podziać, została eksmitowana. Nie udało się znaleźć rodziny zastępczej dla wszystkich dzieci, dlatego musiały trafić do ośrodka.
7 stycznia Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Suwałkach odebrał matce jedną z dziewczynek z Centrum Interwencji Kryzysowej i umieścił w placówce opiekuńczo-wychowawczej. Jako następny miał tam trafić Sebastian. Prawdopodobnie chłopak załamał się i popełnił samobójstwo. W tym czasie w placówce przebywali pracownicy.

Sprawą zajęła się prokuratura

Sprawą zajęła się suwalska prokuratura, która bada okoliczności tej tragedii.
- Będziemy zajmowali się tym, czy osoby, które miały kontakt z tym chłopcem, dochowały wszystkich procedur i obowiązków  - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Suwałakch Ryszard Tomkiewicz.

Do Suwałk na kontrolę placówki przyjechał w poniedziałek Rzecznik Praw Dziecka. Jak poinformowano w biurze prasowym RPD, Marek Michalak był w Centrum Interwencji Kryzysowej, Starostwie Powiatowym w Suwałkach, prokuraturze i sądzie, gdzie zapoznał się z aktami sprawy.
Michalak powiedział , że zbiera materiał i "musi bardzo dokładnie przeanalizować informacje, które zbiera". Zespół badający sprawę będzie analizował wszystkie informacje i potrwa to kilka tygodni - dodał.



Dowiedz się więcej na temat: tragedia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje