Sankcje USA dla polskich władz? .N żąda informacji od premiera i szefa MSZ

Nowoczesna żąda informacji od premiera Mateusza Morawieckiego oraz szefa MSZ Jacka Czaputowicza w związku z doniesieniami Onetu, zgodnie z którymi Amerykanie wprowadzili sankcje wobec polskich władz.

Według Onetu, do czasu przyjęcia zmian w noweli o IPN prezydent ani wiceprezydent USA mają nie spotykać się z polskim prezydentem czy premierem. Amerykanie mieli też grozić blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych.

Reklama

Sekretarz generalny Nowoczesnej Adam Szłapka oświadczył we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że Nowoczesna żąda informacji premiera Mateusza Morawieckiego oraz szefa MSZ Jacka Czaputowicza, która wyjaśni posłom i opinii publicznej, czy faktycznie doszło do wprowadzenia sankcji przez USA.

"Sytuacja dramatyczna"

Szłapka ocenił też, że groźba blokady finansowania przez USA wspólnych projektów wojskowych jest sytuacją dramatyczną, która świadczy o tym, że polski rząd prowadzi politykę sprzeczną z interesem bezpieczeństwa naszego kraju.

"Objęcie sankcjami Polski przez USA - najważniejsze państwo NATO i naszego głównego sojusznika - podważa całą politykę naszego rządu. To stawia prezydenta Andrzeja Dudę i premiera Mateusza Morawieckiego na równi z takimi politykami, jak b. prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz, czy prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka" - ocenił.

Szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer stwierdziła, że nie można wykluczyć, iż podobne kroki wobec Polski podejmą inne państwa Unii Europejskiej. "Jeżeli po USA na skutek ustawy o IPN, czy działań związanych z praworządnością, podobne kroki podejmą przywódcy rządów państw członkowskich UE, to może się okazać, że polscy ministrowie, polski premier nie może się spotkać z nikim z ważnych polityków świata" - dodała.

"Patriotyzm nie polega na tym, że się prowadzi politykę historyczną. Patriotyzm nie polega na tym, że ma się usta pełne frazesów. Patriotyzm to jest zapewnienie Polakom bezpieczeństwa i sojuszy międzynarodowych. Zniszczenie sojuszu z USA, niszczenie naszej pozycji w UE to jest antypatriotyzm, działanie na szkodę państwa" - oceniła.

Według informacji Onetu, Amerykanie wprowadzili szczególne sankcje wobec polskich władz - do czasu przyjęcia zmian w ustawie o IPN prezydent ani wiceprezydent USA mają nie spotykać się z polskim prezydentem czy premierem. Portal twierdzi, że to ultimatum zostało sformułowane przez wysokiej rangi oficjeli amerykańskich na spotkaniu z polskimi dyplomatami, a kluczową postacią na tym spotkaniu był Wess Mitchell, jeden z najbliższych współpracowników szefa dyplomacji USA.

Notatka ambasady potwierdzeniem

Jak podaje Onet, istnienie ultimatum potwierdza notatka polskiej ambasady w Waszyngtonie z 20 lutego, dwa tygodnie po podpisaniu przez prezydenta Polski ustawy o IPN i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. Z notatki ma wynikać m.in., że do momentu zażegnania sporu o nowelę ustawy o IPN, USA wprowadzają dla polskich władz zakaz kontaktów dwustronnych na najwyższym szczeblu Białego Domu. Poza nieformalnym uznaniem polskich liderów za "persona non grata" w Białym Domu, Amerykanie mieli też grozić blokadą finansowania wspólnych projektów wojskowych.

Wiceszef MSZ, przewodniczący zespołu ds. dialogu z Izraelem Bartosz Cichocki odnosząc się do informacji Onetu powiedział we wtorek w TVN24, że "to nieprawda". "Nie było żadnego ultimatum tego rodzaju, strona amerykańska wyrażała konsekwentnie - nie jest to dla nas zaskoczenie - zaniepokojenie, pytania o ustawę o IPN jeszcze na etapie projektu. Ma nadal swoje wątpliwości, jesteśmy w kontakcie z dyplomatami amerykańskimi, nie ma w tych kontaktach języka ultimatów" - ocenił.

Dopytywany, czy jest taki "stan faktyczny", że do momentu interpretacji ustawy noweli ustawy o IPN przez TK nie ma szans na spotkanie np. między prezydentem Andrzejem Dudą a prezydentem USA Donaldem Trumpem, Cichocki odparł, że "nie było takich planów".

Z kolei rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska zapewniła we wtorek w rozmowie z PAP, że dwustronna współpraca strategiczna z USA nie jest zagrożona, kontakty dyplomatyczne pozostają na dotychczasowym poziomie. Jak dodała, świadczy o tym m.in. wizyta wiceministra spraw zagranicznych Marka Magierowskiego w Waszyngtonie i planowana wizyta szefa gabinetu prezydenta Krzysztofa Szczerskiego w Stanach Zjednoczonych.

W rozmowie z TVN24 rzeczniczka rządu zaznaczyła, że do czasu wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny ws. noweli ustawy o IPN, "na wyższym szczeblu takie wizyty, spotkania nie były planowane".

Kontrowersyjna nowelizacja

Nowelizacja ustawy o IPN weszła w życie 1 marca. Zakłada ona m.in., że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni". Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela i USA.

Prezydent Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę 6 lutego, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy ustawy nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz przeanalizował kwestię tzw. określoności przepisów prawa.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje