Schetyna ujawnia, co zeznawał w prokuraturze

​Wiceszef PO Grzegorz Schetyna powiedział w środę, że zeznawał w prokuraturze ws. decyzji o wyłączeniu z MSWiA, w czasie gdy kierował tym resortem, Centrum Projektów Informatycznych (CPI) i wskazał osoby, które nadzorowały ten projekt, m.in. b. wiceministra.

W śledztwie dotyczącym korupcji przy przetargach m.in. w CPI b. MSWiA jest 38 podejrzanych. W ubiegłym tygodniu postawiono 27 zarzutów 22 osobom, m.in. b. wiceministrowi SWiA Witoldowi D. i b. wiceszefowi GUS Krzysztofowi K. Większość tych zarzutów dotyczy zmowy przetargowej, a część także przyjęcia lub udzielenia korzyści majątkowej lub osobistej oraz przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków.           

Schetyna - b. szef MSWiA - mówił w środę wieczorem w TVN24, że to on powołał CPI oraz że to podsekretarz stanu w MSWiA Witold D. miał nadzór nad tą jednostką budżetową wyodrębnioną z ministerstwa. "On nim nadzorował i tak było zapisane to w naszej wewnętrznej umowie. On nadzorował wszystkie projekty informatyczne i dlatego dziś chcemy, by te wszystkie projekty i ich tło, ich kontekst zostały wyjaśnione" - powiedział.       

Reklama

Pytany, czy zeznawał w tej sprawie w prokuraturze, Schetyna odparł: "W tej nie, bardziej rozmowa była o decyzji o wyłączeniu tego i wyprowadzeniu poza MSWiA, bo zastałem to w środku samego ministerstwa i ustalenia osób, które były odpowiedzialne, które wskazałem jako nadzorujące ten projekt CPI - czyli właśnie podsekretarza stanu Witolda D. i obecnego generalnego inspektora danych osobowych pana (...) Wiewiórowskiego (GIODO Wojciech Rafał Wiewiórowski - PAP), który był dyrektorem departamentu informatyzacji. Oni w dwójkę odpowiadali i nadzorowali te projekty, i Centrum Projektów Informatycznych".       

Schetyna pytany o to, że w czasie gdy kierował resortem Witold D., nazywany był jego "prawą ręką", odpowiedział: "To był podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. To też także dzięki niemu i moim współpracownikom we wrześniu 2009 roku, kiedy projekty informatyczne były na stole i były prowadzone przez Centrum Projektów Informatycznych, zwróciłem się do koordynatora ds. służb Jacka Cichockiego o objęcie wszystkich tych projektów tarczą antykorupcyjną" - powiedział polityk.       

Na uwagę dziennikarki, że to nie zadziałało, odparł: "To jest początek, tego nie wiemy, poczekajmy na koniec postępowania CBA i prokuratury i będziemy wiedzieć, czy to właśnie ta decyzja, podpisana przeze mnie, była początkiem ujawniania tego przestępczego procederu, który miał miejsce". Schetyna podkreślił, że chce wierzyć, iż tak było.       

Padło także pytanie, czy działania Witolda D. nie wzbudziły podejrzeń Schetyny, gdy kierował resortem, a także, że - według prokuratury - D. zamawiał nikomu niepotrzebne usługi i projekty. "To już było po moim odejściu z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji" - odpowiedział wiceszef PO. Według Schetyny Jerzy Miller, który objął po nim kierowanie MSWiA zwolnił Witolda D. "nie od razu, tylko po prawie 10 miesiącach".       

"Ja nie chcę ferować wyroków, chcę tylko powiedzieć, że te projekty dotyczyły wielkich pieniędzy i podobnie jak ja, minister Miller także chciał dopełnić wszelkich staranności. Uważam, że uruchomienie tarczy antykorupcyjnej pozwoliło dziś odtworzyć nam i odsłonić te nieprawidłowości, które były. Być może, proszę też pamiętać, że te sprawy, których dziś się dowiadujemy, dotyczą innych ministerstw i innych urzędów centralnych, nie MSWiA" - mówił Schetyna.       


 Pytany był także o to, że Miller po objęciu resortu rozpoczął kontrolę kontraktów. "Tak, to są te kontrakty, które zwróciłem się o objęcie tarczą antykorupcyjną: ePUAP, PESEL2" - odparł.       

Pytany był też o to kontrakt na rekordową sumę, rozstrzygnięty poza klasycznym przetargiem. Schetyna zapewnił, że to nie on podjął taką decyzję: "Nie decydowałem o tym ja, bo to podlegało Centrum Projektów Informatycznych".       

Schetyna mówił także, że Witold D. był jednym w pięciu jego zastępców, wcześniej pracował w MSWiA w 1999 roku. "Chcę też powiedzieć, że osoba, która została wskazana jako kandydat na szefa Centrum Projektów Informatycznych, to był bardzo zdolny informatyk, który był oficerem policji i zajmował się tym w Komendzie Głównej Policji" - dodał.       

Razem z CBA śledztwo w tej sprawie od 2011 r. prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Wśród zatrzymanych są przedstawiciele firm informatycznych i osoby, które pełniły funkcje publiczne. Szef CBA Paweł Wojtunik ocenił, że sprawa jest jedną z największych prowadzonych przez Biuro. Jedną z największych w kraju jest też ujawniona przez CBA łapówka przyjęta przez b. szefa CPI - jej wartość szacowana jest na kilka milionów złotych.       

Do pierwszych zatrzymań doszło w październiku 2011 r. Aresztowano wtedy b. dyrektora CPI Andrzeja M., jego żonę oraz Janusza J., podejrzanego o wręczenie łapówki za wygraną w przetargu dotyczącym informatyzacji MSWiA. M. i J. usłyszeli zarzuty dotyczące przyjęcia i wręczenia łapówki (grozi za to do 12 lat więzienia), a żona b. dyrektora - prania brudnych pieniędzy, czyli ukrywania łapówki (grozi za to do 10 lat więzienia). Zarzuty usłyszeli też inni pracownicy CPI oraz członek rodziny M. W styczniu 2012 r. aresztowano dwóch b. dyrektorów sprzedaży z koncernów IBM i HP.       

 B. dyrektor CPI Andrzej M. i jego zastępca pracowali w MSWiA w latach 2008-2010; byli oddelegowani z Komendy Głównej Policji i do chwili zatrzymania pracowali tam w pionie logistyki. M. został zwolniony z MSWiA w 2010 r. przez ministra Jerzego Millera.

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Schetyna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy