Scheuring-Wielgus w RMF: Z Nowoczesną jest coś nie tak. Sondaże są alarmujące

"Mogłabym zaśpiewać: 'I can't get no satisfaction'" – tak w Porannej rozmowie w RMF FM Joanna Scheuring-Wielgus odpowiedziała na pytanie dotyczące oceny szefowania Nowoczesnej przez Katarzynę Lubnauer. "Sondaże pokazują, że z Nowoczesną jest coś nie tak – sondaże są alarmujące i bardzo złe dla nas. Mija 100 dni rządów, czy liderstwa, Katarzyny Lubnauer. Mam nadzieję, że odbędzie się jakaś rzeczowa i dobra dyskusja: 'Co dalej?'. Nigdy nie byłam przeciwniczką Katarzyny Lubnauer, ale partia to nie jest budowanie z klocków LEGO" – podkreśliła w rozmowie z Robertem Mazurkiem posłanka.

Robert Mazurek, RMF FM: To może zacznijmy od tego, czy pani też ma jakieś kłopoty finansowe. Wicepremier Gowin poskarżył się, że u niego to ciężko było. Nie mógł wyżyć biedny.

Reklama

Joanna Scheuring-Wielgus, Nowoczesna: - No biedny pan minister Gowin. Wcale mnie nie dziwi, bo pan minister Gowin kręgosłupa nigdy nie miał, więc ta wypowiedź nie dziwi. Natomiast tak, mnie starcza do pierwszego. Natomiast nie wstydzę się powiedzieć tego, że chciałabym, aby premier mojego kraju, aby ministrowie i wiceministrowie zarabiali więcej niż teraz, dlatego że te zarobki, które teraz są, są zarobkami niskimi. I nie powinny takie być. I tyle.

Ale wie pani dobrze, że nikt tego nie zrobi, bo wszyscy się boją opinii publicznej, tabloidów, no i oskarżeń opozycji oczywiście.

- Ale ja się opinii publicznej nie boję. Uważam, że to powinno być już dawno załatwione. Oczywiście nie teraz - w tej kadencji, niech to będzie od przyszłej kadencji. I powtórzę jeszcze raz, premier powinien zarabiać godnie. Ministrowie, wiceministrowie również, ale również posłowie. Ale nie róbmy tego teraz, ale moglibyśmy to zrobić ponad podziałami, gdyby Prawo i Sprawiedliwość rzeczywiście miało ochotę na to, żeby w ogóle o tym w taki sposób rozmawiać.

To zobaczymy, czy będzie chociaż jedna rzecz, którą opozycja z PiS-em zrobią razem.

- Zachęcam polityków PiS, żeby wyszli z takim projektem.

Pani poseł, czy Katarzyna Lubnauer sprawdza się w roli szefowej Nowoczesnej?

- Mogłabym tutaj zaśpiewać, ale fałszuję, więc wyrecytuję: I can’t get no satisfaction.

Cieszymy się, że wybiera się pani na koncert Stonesów oczywiście.

- Tak. Nie mam jeszcze biletu, ale na pewno kupię.

No dobrze, to Stonesi to jedna rzecz, a Katarzyna Lubnauer to całkiem inna rzeczywistość. Dlaczego nie jest pani zadowolona z rządów pani koleżanki?

- To nawet nie chodzi o jakieś moje subiektywne odczucia, bo sondaże pokazują, że z Nowoczesną coś jest nie tak, bo te sondaże są alarmujące i bardzo złe dla nas. Natomiast mija właśnie 100 dni i chciałabym...

Sto dni szefowej?

- Dokładnie. 100 dni rządów czy liderstwa Katarzyny Lubnauer. I mam nadzieję, że odbędzie się jakaś rzeczowa i dobra dyskusja co dalej.

Ale pani mówi tak: ‘od początku uważałam, że zmiana lidera nie jest dobrym pomysł i efekt jest niedobry’, ale pani rzeczywiście od początku była jej przeciwniczką, więc może pani po prostu nie jest obiektywna w tym, co mówi.

- Nigdy nie byłam przeciwniczką Katarzyny Lubnauer, bo ją bardzo cenię za to, na czym się dobrze zna. Zna się bardzo dobrze na edukacji. Katarzyna Lubnauer doskonale wie, jakie jest moje zdanie. Natomiast panie redaktorze, partia to nie jest budowanie z klocków lego, to jest coś więcej. Budowanie nie polega na tym, ze najpierw stawiamy okna do domu, w którym jesteśmy, tylko najpierw budujemy fundamenty, i tyle.

Ale Katarzyna Lubnauer bawi się w politykę, bawi się w układanie z klocków lego?

- Ja uważam, że zarządzanie partią to jest kompletnie coś innego, niż bycie w telewizorach i radiach i komentowanie rzeczywistości, którą mamy.

A to jest domena pani obecnej szefowej, tak?

- Myślę, że tego jest zbyt dużo. Chciałabym usłyszećm jaka jest wizja, jaka jest strategia na przyszłość. Być może na najbliższym zarządzie taka strategia na najbliższe miesiące zostanie nam przekazana.

Ale skoro Nowoczesna sobie nie radzi, to może trzeba poszukać szczęścia w Platformie?

- W życiu! Czy ja wyglądam na osobę, która chciałaby być kiedykolwiek w Platformie? Absolutnie nie. Ja akurat nie jestem taka osobą......

Dlaczego? To jest największa partia opozycji.

- No i co z tego? Jest największą partią opozycyjną, ale też sobie nie radzi. Wydaje mi się, że w Platformie Obywatelskiej też jest zastój i posłowie i posłanki nie są zadowoleni z tego, co robi Grzegorz Schetyna.

Ale zaraz, Nowoczesna sobie nie radzi, Platforma sobie nie radzi, no to przepraszam bardzo, zostaje pani albo partia Razem albo PiS.

- Nie, jest jeszcze jedno wyjście. Wydaje mi się, że jest takie ciśnienie wśród różnych ludzi, powiedzmy w świecie politycznym, ale i nie tylko, ciśnienie na coś zupełnie nowego i być może to się wydarzy kiedyś, zobaczymy. Natomiast....

Ale pani jest zainteresowana stworzeniem nowej siły politycznej?

- Ja jestem zainteresowana tym, aby w Sejmie polskim byli politycy, którzy słuchają ludzi, a nie politycy, którzy w momencie, kiedy zasiadają na swoich krzesłach w parlamencie, odlatywali. A z takimi mamy do czynienia.

No tak, odloty to rzeczywiście wasza specjalność.

- Ja nie odleciałam, przepraszam.

A nie, skąd. Nie mówię o pani, mówię tak ogółem o politykach. Czy pani jest zwolenniczką przyjęcia euro przez Polskę?

- Tak, my jako Nowoczesna mówiliśmy już o tym rok temu, że powinniśmy zacząć debatę na ten temat i powinna to być już w ogóle dawno zrobiona. Platforma też to przegapiła.

To niech mi pani powie, niech pani wytłumaczy naszym słuchaczom, dlaczego tak naprawdę powinniśmy mieć euro?

- Teraz akurat jesteśmy w takiej sytuacji, że w Parlamencie Europejskim trwa debata na temat rozdziału funduszy i wydaje mi się, że liczyć się będą te kraje, które walutę euro posiadają i które są silnymi graczami w Parlamencie Europejskim, a Polska nie jest silnym graczem teraz.

Dobrze, niech pani wytłumaczy też, bo tak, bezrobocie w Polsce i w strefie euro jest na tym samym poziomie. To jest jedna rzecz. Ja panią kiedyś pytałem o bezrobocie.

- 6,9 proc. - przygotowałam się.

Ale bezrobocie jest na tym samym poziomie. A wie pani, że wzrost PKB w strefie euro w IV kwartale, żebyśmy sprawdzali ostatni, ale rok do roku wynosił 2,7 proc., a w Polsce 5,1 proc. Jeżeli rozwijamy się dwa razy szybciej niż strefa euro, to naprawdę - proszę mi powiedzieć - po co mamy tam wchodzić?

- Ale bardzo dobrze, że rozwijamy się tak dobrze, ale to nie jest zasługa Prawa i Sprawiedliwości.

Ale ja nie twierdzę, że to jest zasługa PiS-u. Twierdzę tylko, że bez euro rozwijamy się szybciej niż strefa euro. To normalny człowiek zadawałby pytanie: dobrze, ale po co? Tylko po to, żeby mieć fajne pieniądze w portfelu?

- Tylko wie pan, panie redaktorze, nigdy tak naprawdę w Polsce... zawsze było, unikaliśmy debaty na temat przyjęcia euro, tego nigdy nie było, nawet rozmowy na ten temat nie było, więc wydaje mi się, że to jest czas najwyższy, aby w ogóle to zacząć i posłuchać tego, co mówią eksperci.

No to właśnie rozmawiam z panią przecież.

- Ale ja nie jestem ekspertem od euro.

A była pani na Suwalszczyźnie niedawno chociaż, jakoś rok temu, dwa lata tremu?

- Nie byłam. Niestety żałuję.

Piękny region, polecam. Wie pani co, w Sejnach w Biedronce są sami Litwini. Dlaczego są? Dlatego, że po wprowadzeniu euro, znaczy Suwałki, Sejny wszystkie te miejscowości, są zalane przez Litwinów, którzy przyjeżdżają po tańsze zakupy.

- Ja wiem, ale niedługo przestaną przyjeżdżać, ponieważ będą nieczynne sklepy w niedziele, a te zakupy najczęściej właśnie robią w weekendy.

Ale przecież pani nie była na Suwalszczyźnie, to skąd pani wie kiedy oni robią te zakupy?

- Ale badania pokazują, że najczęściej w niedziele właśnie..

Że Litwini w niedziele.

...że Ukraińcy, Litwini, przyjeżdżają do Polski właśnie na weekendy i wtedy robią zakupy, a teraz nie będą mieli takiej możliwości.

Jeżeli Litwini, jeżeli Słowacy przyjeżdżają do Polski, bo tutaj jest taniej, a pani chce Polakom zafundować euro, no to przepraszam, normalny człowiek zada sobie pytanie: po co mam płacić więcej za to samo?

- Ale ja chcę Polakom zafundować debatę i chcę posłuchać tego, co mają do powiedzenia eksperci. A większość ekspertów mówi, że powinniśmy rozpocząć debatę na ten temat. I cieszę się, że PO też dojrzała do tego, że chce taką debatę prowadzić.

W grudniu 2016 roku powiedziała pani w tym studiu, że...

- Matko Boska, już się boję...

Ale spokojnie, proszę się nie bać. To nawet nie o was chodzi, chodzi o PiS. Pani powiedziała wtedy, że "PiS to obciach" i "należeć do tej partii to jest obciach".

- Tak, nadal tak uważam. Natomiast szanuję każdego wyborcę, który głosuje na swoją partię i niech tak zostanie. Mało tego...

To porozmawiamy trochę o tym obciachu.

- Aha...

W grudniu 2016 roku PiS miał w sondażach 30 proc. Nowoczesna była drugą partią w tym rankingu - miała 20 proc. 27 lutego (tego roku - red.) był również sondaż IBRIS-u, bo sprawdzamy tę samą sondażownię... 27 lutego PiS ma 40,6 proc., PO ponad 20 proc., ale Nowoczesna ma - uwaga - 3,6 proc. W ciągu roku i kwartału macie 1/5 swojego poparcia sprzed tego czasu. Mało tego, macie 11 razy mniej niż PiS. I pani mówi, że PiS to obciach?

- Oczywiście, że to jest klęska Nowoczesnej...

Biedactwa...

- Niech mi pan pozwoli dokończyć. Natomiast o tym, czy Nowoczesna jest klęską czy nie zadecydują wyborcy przy urnach. To po pierwsze. Po drugie: PiS ma rzeczywiście większość w sondażach, ale w skali wszystkich wyborców, którzy biorą udział w wyborach, to jest 20 proc. wszystkich, którzy mogą głosować?! Nie jakieś nie wiadomo ile, tylko 20 proc. I jest jeszcze jedna bardzo...

Jeżeli tak liczyć, to wy w ogóle mieścicie się w promilach w takim razie.

- No tak, ale to wyborcy będą decydowali, jaka będzie ta scena polityczna i w wyborach samorządowych i w parlamentarnych. I pozwólmy im zadecydować.

Scheuring-Wielgus: Program "500 plus" doprowadził do tego, że 150 tys. kobiet zrezygnowało z pracy. I to jest problem

"Program "500 plus" doprowadził do tego, że 150 tys. kobiet zrezygnowało z tego, aby pracować. To są dane GUS-u. Taka sytuacja nie miała miejsca przez ostatnie 20 lat i to jest problem" - powiedziała w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Joanna Scheuring-Wielgus, która pytała także retorycznie: "A co te kobiety zrobią w momencie, kiedy ich dzieci podrosną? Nie będą miały doświadczenia zawodowego, nie będą aktywne zawodowo i będzie im trudno tę pracę zdobyć". "Bardzo łatwo jest wziąć, jak ktoś coś daje i nie myśleć, co będzie później" - podsumował gość Roberta Mazurka. Posłanka Nowoczesnej podkreśliła także, że jej partia nigdy nie mówiła o tym, że chce zlikwidować "500 plus". "Zaproponowaliśmy "Aktywną Rodzinę", która jest o wiele, wiele lepsza. Dlaczego? Dlatego, że daje pieniądze już na pierwsze dziecko. (...) Pieniądze dostawałyby osoby, które mają tylko jedno dziecko albo samotni rodzice. Takich dzieci jest 2,5 mln" - wyjaśnił gość RMF FM. Scheuring-Wielgus na pytanie, co z rolnikami, którzy nie płacą PiT-ów, odpowiedziała, że uważa, że rolnicy też powinni dostawać pieniądze na dzieci. "Program "Aktywna rodzina" jest programem, który omawiamy w specjalnym zespole w parlamencie. Takie uwagi są cenne i można je wprowadzić" - podkreśliła posłanka. W Porannej rozmowie w RMF FM mówiła także o tym, że nie zdecydowała jeszcze, czy będzie kandydowała w wyborach na prezydenta Torunia. "Zobaczymy, co będzie. Rozmowy trwają" - wyjaśniła i dodała: "To miasto mogłoby być zarządzane zupełnie inaczej i mam nadzieję, że kiedyś tak będzie". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje