Schizofrenia Samoobrony?

Pomimo wejścia do rządu, niektórzy parlamentarzyści Samoobrony nie zapominają o swoich korzeniach. W poniedziałek Alfred Budner ramię w ramię z konińskimi górnikami, protestował przeciwko polityce Rady Ministrów. - Robiłem to nie jako poseł, ale jako związkowiec - tłumaczy "Super Expressowi".

"Ekipa do wymiany!", "Rząd na kuroniówkę, górnicy do roboty!" - krzyczeli w poniedziałek górnicy z KWB Konin, którzy wyszli na ulicę w proteście przeciwko biernej postawie ministra Skarbu Państwa wobec prywatyzacji swojego miejsca pracy. Wśród nich cztery wyróżniające się biało-czerwonym strojem postaci z wszystko mówiącym napisem na plecach: Samoobrona. - Już 2,5 roku temu popierałem tych górników i robię to nadal. Rząd musi w ich sprawie wziąć się w końcu do roboty - tłumaczy "SE" poseł Alfred Budner.

Reklama

- Byłem tam nie jako poseł, ale jedynie szef regionalnego oddziału związku zawodowego Samoobrona, który popiera protest - zaznacza Budner. Niczego niestosownego w zachowaniu swojego podwładnego nie widzi też Andrzej Lepper, jednocześnie wicepremier rządu, przeciwko któremu protestują konińscy górnicy i szef Samoobrony - To żadna schizofrenia. Poseł ma obowiązek być tam, gdzie są problemy pracownicze - tłumaczył wczoraj gazecie wicepremier.

Jak pisze "SE", całej sytuacji dziwią się jednak lokalni działacze PIS. z którymi partia biało-czerwonych krawatów tworzy rząd. - Poseł Budner niedawno wysyłał sygnały, że chciałby przejść do PiS, a w poniedziałek dołączył do antyrządowej manifestacji. Chyba trochę się w tym wszystkim pogubił - komentuje poseł PiS, Adam Hofman.

Dowiedz się więcej na temat: alfred budner | posłowie | roboty | Prawo i Sprawiedliwość | górnicy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje