Sędzia przeklejała metki. Uchylono immunitet

Prokuratura Krajowa może już postawić sędzi Wiesławie B.-M. zarzut za przeklejenie przez nią cen w markecie na sprzedawanych w promocji przewodnikach. W czwartek Sąd Najwyższy prawomocnie zgodził się na uchylenie jej sędziowskiego immunitetu.

SN utrzymał decyzję Sądu Apelacyjnego w Łodzi, który w sierpniu uwzględnił wniosek wydziału spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej o zgodę na pociągniecie do odpowiedzialności karnej sędzi Wiesławy B.-M. z Sądu Okręgowego w Szczecinie. Bez takiej zgody prokuratura nie może sędziemu ogłosić zarzutu.

Reklama

Prokuratura nie wyklucza konieczności zbadania sędzi przez biegłych psychiatrów, wobec jej "nieracjonalnego zachowania". 

Z 14,99 zł na 4,99 zł

W czerwcu br. w lokalnym markecie sędzia przekleiła ceny na trzy przewodniki - z 14,99, obniżonych już w promocji z 24,99 zł, na 4,99 zł. Z trzema egzemplarzami z niższymi cenami poszła do kasy. Została zatrzymana przez ochronę sklepu, która wezwała policję. Okazała policjantom legitymację sędziowską i - jak głosi wniosek PK - przyznała się do oszustwa.

Ta sędzia wydziału cywilnego-odwoławczego z 25-letnim stażem jeszcze tego samego dnia została zawieszona w czynnościach. Prokuratura Krajowa chce jej postawić zarzut doprowadzenia marketu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 30 zł.

"Cechy dużej zuchwałości"

Art. 286 par. 1 Kodeksu karnego stanowi: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8". Paragraf 3. artykułu przewiduje, że "w wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2".

Według PK, nie ma podstaw do uznania tego czynu za "wypadek mniejszej wagi". Argumentowano, że wprawdzie wartość mienia jest mała, ale zachowanie miało cechy "dużej zuchwałości i znacznego nasilenia złej woli". Dodano, że od sędziego można oczekiwać nienagannego zachowania.

W I instancji SA uchylił immunitet, wskazując m.in. na "ostentacyjność" jej zachowania, świadczącą o zamiarze wprowadzenia w błąd kasjera. W zażaleniu obrony do SN podnoszono m.in. ograniczenie sędzi prawa do obrony w SA. Powoływano się też na wątpliwości co do jej poczytalności.

Decyzja SN

SN oddalił zażalenie, podkreślając, że niestawiennictwo sędzi w SA - gdzie przedstawiła zaświadczenie od psychiatry - nie stało na przeszkodzie uchyleniu jej immunitetu i nie było naruszeniem prawa do obrony. "Kwestia zaświadczenia od psychiatry będzie musiała być przedmiotem wyjaśnień w dalszym postępowaniu" - mówił sędzia SN Zbigniew Kwaśniewski.

Prok. Małgorzata Stajniak-Wójcicka mówiła przed SN, że sędzia będzie mogła złożyć wyjaśnienia, gdy usłyszy prokuratorskie zarzuty, a jej "gwarancje będą przestrzegane".

Dodała, że ten etap postępowania nie przewiduje badań psychiatrycznych sędzi, co byłoby możliwe na późniejszym etapie śledztwa. Dostrzegając "pewną nieracjonalność" w zachowaniu sędzi, prokurator nie wykluczyła, że mogłaby ona nie odpowiadać karnie - gdyby biegli stwierdzili jej niepoczytalność.

Ziobro: To jeszcze jeden dowód

Niezależnie od działań prokuratury, postępowanie wyjaśniające prowadzi sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Brodniak. Jak powiedział PAP, na razie nie mógł on przesłuchać sędzi z powodu jej zdrowia. On też widzi "nieracjonalność" jej działania.

Sama sędzia nie stawiła się w SN; nikt jej też nie reprezentował.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro mówił latem, że ta sprawa to "jeszcze jeden dowód" na to, jak potrzebna jest reforma sądownictwa, której jednym z elementów jest powołanie w SN Izby Dyscyplinarnej do spraw dyscyplinarnych sędziów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje