Sejm: Opozycja przegrywa głosowanie ws. zgromadzeń

Sejm nie poparł w środę wniosku PO i Nowoczesnej o odrzucenie projektu noweli Prawa o zgromadzeniach autorstwa PiS i skierował go do prac w komisji. Przewiduje on m.in. możliwość otrzymania na trzy lata zgody na cykliczne organizowanie zgromadzeń w tym samym miejscu.

Za wnioskiem o odrzucenie było 183 posłów, przeciw - 240, a 10 wstrzymało się o głosu. Sejm skierował projekt do komisji administracji i spraw wewnętrznych. Komisja ma przedstawić sprawozdanie w terminie umożliwiającym rozpatrzenie go jeszcze na obecnym posiedzeniu Sejmu.

Reklama

Przed głosowaniem nad projektem Andrzej Halicki (PO) zgłosił wniosek o 15 minutową przerwę. Jak podkreślił chodzi o "fundamentalną z punktu widzenia funkcjonowania konstytucji kwestię nowelizacji ustawy o zgromadzeniach". Z wnioskiem przeciwnym wystąpił Ryszard Terlecki (PiS), argumentując, że "wszystkie ustawy mają charakter fundamentalny i nie ma żadnego powodu do przerwy". W głosowaniu posłowie opowiedzieli się za kontynuowaniem obrad.

Pierwsze czytanie projektu odbyło się w nocy z wtorku na środę. Kluby: PO i Nowoczesnej zgłosiły wnioski o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu; sprzeciw deklarowały także PSL i Kukiz'15. PiS przekonywało, że projekt zwiększa swobody obywatelskie. Argumenty powróciły w środę podczas zadawania pytań przed głosowaniem.

"Opamiętajcie się państwo z Prawa i Sprawiedliwości, majstrujecie przy ustawie, która jest naprawdę dobra. Z uporem maniaka fundujecie nam przepisy PRL-owskie, zabieracie nam wolność, ale zabieracie tę wolność również sobie" - mówiła w Sejmie Dorota Rutkowska (PO).

Zbigniew Sosnowski (PSL) przekonywał, że powinny zaistnieć konkretne powody by zmieniać ustawę. "Chciałbym zapytać, czy od uchwalenia ustawy o zgromadzeniach w 2015 r. zaistniały, jakiekolwiek szczególne powody, dla których zmieniamy ustawę?" - powiedział.

Joanna Scheuring-Wielgus (Nowoczesna) zaznaczyła, że skoro PiS twierdzi, że ważny jest dla niego suweren, to "powinien wytłumaczyć obywatelom dlaczego, jeżeli ktokolwiek będzie chciał organizować zgromadzenie lub manifestację, to pierwsze zawsze będą miały organy władzy i kościół; dlaczego pierwszeństwa nie będą mieli obywatele".

Natomiast Jerzy Jachnik (Kukiz’15) pytał Platformę Obywatelską i Nowoczesną "dlaczego wprowadzają ludzi w błąd, cynicznie mówiąc, że będą ograniczane zgromadzenia, skoro wolność zgromadzeń ograniczył ich prezydent Bronisław Komorowski".

Dominik Tarczyński (PiS) pytał zaś czy "ustawa zapobiegnie strzelaniu do ludzi, bo PO i PSL strzelało do górników, mówiąc że tylko gumowymi kulami". Dopytywał też "czy ustawa zapobiegnie kopaniu ludzi w trakcie Marszu Niepodległości i czy zapobiegnie prowokacjom, jakie były np. w trakcie pogrzebu Inki".

Odpowiadając na pytania przedstawiciel wnioskodawców, Arkadiusz Czartoryski (PiS) wskazywał, że projekt przewiduje, iż każdy ma prawo manifestowania swoich poglądów.

"Zapisy tej ustawy zakładają, że jeżeli jest kontrmanifestacja to ona może się odbyć w każdym czasie, tylko musi się odbyć 100 metrów dalej, jeżeli zagraża to bezpieczeństwu pierwotnie zgłoszonej manifestacji. I tylko tyle" - powiedział Czartoryski.

"Państwo uważają, że niezbywalnym prawem powinno być to, że można uniemożliwić manifestację legalnie zgłoszoną, legalnie zarejestrowaną. To rzecz zupełnie kuriozalna" - dodał poseł.

Jak przekonywał, ustawa poszerza wolności obywatelskie do swobodnego manifestowania swoich poglądów.

Jego zdaniem, całkowicie niezrozumiałe są zastrzeżenia, że uroczystości o charakterze państwowym i narodowym - związane np. z 11 listopada, 15 sierpnia i 3 maja m.in. przed Grobem Nieznanego Żołnierza, nie powinny mieć pierwszeństwa.

Czartoryski wskazywał, że ustawa wprowadza rozwiązanie, że jeżeli manifestacja odbywa się cyklicznie, przynajmniej kilka lat z rzędu lub wielokrotnie w danym roku, ma prawo do pierwszeństwa w danym miejscu, ale kontrmanifestacja też ma prawo się odbyć, tylko sto merów dalej.

"Sto metrów, to znaczy że ją widać, słychać, można kamerą nagrać tę kontrmanifestację. O jakim ograniczaniu demokracji państwo mówicie? Właśnie to jest demokracja, że każdy będzie mógł swobodnie, spokojnie swoją manifestację przeprowadzić" - podkreślił poseł PiS. 

Zgodnie z poselskim projektem noweli, wojewoda będzie mógł wydać zgodę na cykliczne organizowanie zgromadzeń publicznych w tym samym miejscu przez trzy lata z rzędu.

Dodatkowo w projekcie przewiduje się, że gmina będzie wydawała decyzję o zakazie innego zgromadzenia, jeżeli miałoby się odbyć w miejscu i czasie, w którym odbywa się zgromadzenie cykliczne. W projekcie przyznano pierwszeństwo zgromadzeniom organizowanym przez organy władzy publicznej oraz zgromadzeniom, które odbywają się w ramach działalności Kościołów i innych związków wyznaniowych.

Projekt przewiduje również, że wojewoda będzie wydawał decyzję o cofnięciu zgody na cykliczne organizowanie zgromadzeń na wniosek organizatora lub jeżeli co najmniej dwukrotnie, w terminach określonych w terminarzu, zgromadzenia nie zostaną zorganizowane.

Zaproponowano, że "jeżeli wniesiono zawiadomienia o zamiarze zorganizowania dwóch lub większej liczby zgromadzeń, które mają zostać zorganizowane chociażby częściowo w tym samym czasie i miejscu, w szczególności w odległości mniejszej niż 100 m pomiędzy zgromadzeniami, i nie jest możliwe ich odbycie w taki sposób, aby ich przebieg nie zagrażał życiu lub zdrowiu ludzi, albo mieniu w znacznych rozmiarach, o pierwszeństwie wyboru miejsca i czasu zgromadzenia decyduje kolejność wniesienia zawiadomień".

Dowiedz się więcej na temat: Sejm RP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje