Sejm rozpoczął debatę nad projektem zaostrzającym ustawę aborcyjną

W czwartek po południu Sejm rozpoczął debatę nad obywatelskim projektem zaostrzającym ustawę antyaborcyjną. Projekt wprowadza zakaz tzw. aborcji eugenicznej - w przypadkach, gdy występuje duże prawdopodobieństwo upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby. Premier Donald Tusk apeluje, aby chronić obecne kompromisowe zapisy prawa.

Zgłoszenie wniosku o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu zapowiedziały PO i SLD; projektu nie poprze również Ruch Palikota.

Premier Donald Tusk apeluje, aby chronić obecne kompromisowe zapisy prawa w kwestii aborcji i przestrzega przed nowymi "wojnami aborcyjnymi".

Reklama

Pierwsze czytanie obywatelskiego projektu dotyczącego tzw. aborcji eugenicznej rozpoczęło się w Sejmie w czwartek po południu. Wprowadzałby on zakaz aborcji, gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

- Temat aborcji nie ma swojej czerwonej linii, która rozgranicza opinie na słuszne i niesłuszne; głupie i mądre - powiedział Tusk na czwartkowej konferencji prasowej. - Byłbym ostatnim człowiekiem, który lekceważyłby wątpliwości moralne, etyczne ludzi, także jeśli chodzi o temat dozwolonej aborcji wobec płodu uszkodzonego czy zagrożonego nieuleczalną chorobą, czyli to, co nazywane jest - nie wiem dlaczego, ale tak przeczytałem - aborcją eugeniczną - dodał.

Tusk powtórzył, że w klubie PO przy głosowaniu tego projektu "oczywiście nie ma mowy o żadnej dyscyplinie". - Zawsze uznawaliśmy, że w tej tak delikatnej kwestii ludzie muszą sobie sami umieć to rozstrzygać - powiedział.

- I nie zmieniamy opinii, że ci, którzy z regularnością zegarka wnoszą temat aborcyjny, chcą podważyć pewne ustalenie, które jest jakoś tam do zniesienia dla tych, którzy są kategorycznymi przeciwnikami jakiejkolwiek aborcji i dla tych, którzy są zwolennikami dość swobodnej aborcji - dodał.

Premier oświadczył, iż "wydaje się, że przez tych kilka lat w Polsce udało się zredukować znaczenie polityczne sądów czy opinii skrajnych; nieprzypadkowo to, co dziś obowiązuje w Polsce, nazywa się kompromisem aborcyjnym". - Ten kompromis jest rzeczywiście dużą wartością; on co prawda nikogo nie satysfakcjonuje w 100 proc., ale nikogo też nie rani w sposób trudny do zniesienia - dodał premier.

- O tym mówiłem także, kiedy poprzednim razem chciano ten kompromis jakoś wywrócić: że rozumiejąc wszystkie argumenty i widząc dwuznaczność moralną każdego zapisu aborcyjnego (...), uważam że z punktu widzenia interesów całej społeczności, wszystkich Polaków, lepiej jest ochronić to, co mamy w tej chwili, a nie narażać nas znowu na wojny aborcyjne - powiedział.

Zdaniem Tuska najgroźniejsze byłoby odwracanie sytuacji o 180 stopni, bo - jak powiedział - "jutro ktoś przegłosuje zakaz aborcji, za trzy lata ktoś przegłosuje w pełni wolną aborcję". "Nie mam zaufania do polityków, którzy się koncentrują na tym, żeby koniecznie ten temat ciągle uruchamiać" - dodał. - Nikogo nie będę zmuszał, ale będę z przekonaniem i serdecznie namawiał, żeby nie rozpoczynać tej dyskusji w Sejmie na nowo, tylko żeby chronić ten kompromis, jaki mamy w tej chwili - zadeklarował premier.

Zebrano 400 tys. podpisów

Obywatelski projekt nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży wprowadza zakaz tzw. aborcji eugenicznej, czyli w przypadkach, gdy występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Projekt powstał z inicjatywy Fundacji Pro - prawo do życia. Zebrano pod nim ponad 400 tys. podpisów.

Autorzy projektu chcą zakazać "aborcji eugenicznej", ponieważ z tego powodu wykonywanych jest najwięcej zabiegów.

Przed debatą Fundacji Pro zorganizowała pikietę przed Sejmem. Kaja Godek, która w imieniu wnioskodawców w Sejmie przedstawia projekt, zapowiedziała, że będzie mówić tylko prawdę, bo "prawda o aborcji, jeśli wychodzi na jaw, od razu powoduje, że ludzie są jej przeciwni". Podkreśliła, że dzieci chore powinny mieć takie samo prawo do życia jak dzieci zdrowe.

Mariusz Dzierżawski z Fundacji Pro przypomniał, że znacząca większość Polaków potępia aborcję i wyraził nadzieję, że będzie to miało wpływ na sumienia posłów, podobnie jak 400 tys. podpisów zebranych pod projektem.

To już druga w tej kadencji próba zmiany prawa określającego, w jakich sytuacjach można przerwać ciążę. Rok temu również próbowano wprowadzić zakaz "aborcji eugenicznej"; rozpatrywano wtedy dwa projekty: zaostrzający i liberalizujący ustawę. Pierwszy zgłoszony był przez Solidarną Polskę, drugi - przez Ruch Palikota. Natomiast pod koniec poprzedniej kadencji Sejm rozpatrywał projekt całkowicie zakazujący aborcji zgłoszony również przez Fundację Pro.

W myśl ustawy obowiązującej od 1993 r. aborcję można przeprowadzić w przypadkach uszkodzenia lub choroby płodu, a także wtedy, gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety lub jest następstwem czynu zabronionego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje