Senat zgłosił poprawki do ustawy o nadzorze nad zabójcami

Senat zaproponował w środę wieczorem kilkanaście poprawek do ustawy dotyczącej izolacji groźnych zabójców już po odbyciu przez nich kary. Najważniejsza z nich ogranicza grupę więźniów podlegających pod te przepisy do tych, którzy odbywają karę w tzw. systemie terapeutycznym.

Pozostałe poprawki Senatu m.in. doprecyzowują zasady postępowania przed sądem w sprawach dotyczących umieszczenia w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym (ma on powstać na mocy tej ustawy), a także uściślają warunki stosowania w nim przymusu bezpośredniego.

Reklama

Ustawa dotycząca izolacji groźnych zabójców już po odbyciu przez nich kary wzbudziła spore kontrowersje w Senacie. Podczas kilkugodzinnej debaty padł m.in. wniosek o odrzucenie tych przepisów, jednak senatorowie go nie poparli.

Najważniejsza z poprawek Senatu ogranicza grupę więźniów podlegających potencjalnie pod przepisy ustawy jedynie do tych, którzy odbywają karę w tzw. systemie terapeutycznym. Spośród 85 tys. osadzonych karę w takim systemie odbywa ponad 3 tys. skazanych, w tym na przykład osoby cierpiące na zaburzenia preferencji seksualnych.

- Ewentualna izolacja będzie więc powiązana z cechami osobowościowymi sprawcy, a nie charakterem popełnionego wcześniej czynu i nie będzie podwójnego karania za ten sam czyn - podkreślał podczas debaty w Senacie wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski.

Prace nad zmianami podjęto w kontekście zbliżających się terminów zakończenia wyroków 25 lat pozbawienia wolności odbywanych przez seryjnych zabójców, którzy byli skazani na kary śmierci, zamienione po 1989 r. na kary 25 lat więzienia.

Nowa ustawa ma dotyczyć jednak także innych wyjątkowo groźnych przestępców, jeśli odbywają kary w systemie terapeutycznym i dodatkowo występowały u nich zaburzenia psychiczne bądź preferencji seksualnych, które mają taki charakter, że "zachodzi co najmniej wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego z użyciem przemocy" zagrożonego karą przynajmniej 10 lat więzienia.

Królikowski poinformował, że według szacunków, na chwilę obecną ustawa ta potencjalnie będzie dotyczyła maksymalnie 18 osób, w tym dwóch skazanych niegdyś na kary śmierci. - Karę śmierci, zamienioną później na 25 lat więzienia, orzeczono jednak także na przykład za zabójstwo związane z włamaniem i o takich ludzi nie chodzi w tej ustawie - wskazał wiceminister.

Sejm uchwalił ustawę w drugiej połowie października. Projekt budził w Sejmie kontrowersje, w toku prac zwracano uwagę, że możliwość dalszego izolowania osób, które odbyły już karę, w istocie stwarza ryzyko podwójnej kary za ten sam czyn.

Resort sprawiedliwości podkreśla, że przepisy mają dać możliwość wysłania na terapię osób, które odbyły karę, lecz zachodzi obawa, że znów popełnią przestępstwo. Przepisy mają odnosić się także do osób, które zostaną skazane w przyszłości.

Wobec osób podlegających pod zapisy ustawy można byłoby zainicjować postępowanie przed sądem. Ten decydowałby, czy taką osobę trzeba umieścić w specjalnym ośrodku, czy ewentualnie zastosować dozór policyjny. Postępowanie wszczynane byłoby na wniosek dyrektora zakładu karnego, jeśli taką konieczność wskazałyby opinie psychiatryczne i psychologiczne. Przed wydaniem decyzji sąd musiałby poznać opinię o sprawcy dwóch biegłych psychiatrów, a w niektórych wypadkach także psychologa i seksuologa.

W ustawie zapisano, że warunkiem opuszczenia ośrodka zamkniętego byłaby skuteczna terapia. Ośrodek co pół roku miałby obowiązek przesyłać sądowi opinię o stanie zdrowia sprawcy i postępach w terapii.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje