Siemoniak o pierwszym ważnym kroku do szczytu NATO w Warszawie

Zarówno wypełnianie postanowień z Newport, jak i długofalowe zdolności sojuszu będą tematem rozmów ministrów obrony państw NATO w Brukseli - zapowiedział wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak.

Ocenił, że dotychczasowe prace nad tworzeniem sił natychmiastowego reagowania i ciągłą rotacyjną obecnością sojuszniczych wojsk na wschodnich terytoriach NATO, zwiększeniem znaczenia szczecińskiego dowództwa Korpusu Północno-Wschodniego przebiegły pozytywnie.

Reklama

"Spotkanie ma być bardzo ważnym etapem, jeśli chodzi o wdrażanie postanowień szczytu w Newport, ale także pierwszym ważnym krokiem do szczytu NATO w Warszawie" - powiedział Siemoniak PAP w przeddzień dwudniowych obrad w Brukseli.

"Ostatnie miesiące upłynęły na bardzo intensywnych dyskusjach, pracach wojskowych i politycznych, aby tę dynamikę, nadaną NATO w Newport w odpowiedzi na największy kryzys bezpieczeństwa w Europie od zakończenia zimnej wojny, 'ubrać' w odpowiednie projekty działań" - dodał.

Przypomniał, że kolejny szczyt NATO jest planowany za półtora roku w Warszawie, a strona polska chce, "żeby główne elementy działały już w czasie, kiedy przywódcy zbiorą się w Warszawie, szczególnie dotyczy to sił natychmiastowego reagowania".

Zwrócił uwagę, że "ten czas to nie tylko prace koncepcyjne, prace nad dokumentami, ale także realne działania - intensywne ćwiczenia w Polsce na bardzo dużą skalę". "Planujemy je na cały rok, ale szczególnie w czerwcu" - dodał.

Przypomniał, że w tym roku plany ćwiczeń samych tylko wojsk lądowych przewidują obecność sojuszników z USA, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Kanady i Francji.

Nawiązując do koncepcji ciągłej rotacyjnej obecności sojuszników na wschodnich terytoriach sojuszu, Siemoniak przypomniał, że w zeszłym roku w ćwiczeniach w Polsce wzięło udział blisko 7 tys. żołnierzy z państw sojuszniczych, w tym roku będzie to "ostrożnie szacując" ok. 10.000. "To bardzo wyraźny, bezprecedensowy sygnał zaangażowania sojuszników, czegoś takiego nie było w historii" - podkreślił.

"2014 był najintensywniejszym rokiem pod względem ćwiczeń w polskiej armii co najmniej od 25 lat, a rok 2015 zapowiada się jeszcze ambitniej. To stawia przed nami wyższe wymagania, ale uważamy, ze wojsko musi ćwiczyć" - powiedział. Podkreślił, że także jednostki wydzielane do sił natychmiastowego reagowania muszą być zgrane i potrzebują ćwiczeń.

Zaznaczył, że ministrowie - poza kwestią postanowionych w Newport działań podnoszących gotowość - poruszą również inne "tematy, które są dla nas bardzo ważne - budowania zdolności całego NATO". "Nie chcielibyśmy, aby dyskusje, które trwały od lat - co dalej z NATO, jak budować siłę i zdolności, jak sprawić, żeby budżety obronne państw członkowskich nie malały, ale wzrastały, też będą ważnym elementem szczytu w Warszawie i o nich będzie także jutro dyskusja" - powiedział.

"Nie chcielibyśmy, aby to szło w stronę, że sprawa sił natychmiastowego reagowania, ćwiczeń czy korpusu w Szczecinie załatwia wszystkie problemy sojuszu.

Istotne jest całe spektrum zdolności począwszy od nuklearnych przez plany ewentualnościowe po przygotowanie dowództw, struktur. Działania, o których mówiłem na początku, to element RAP - planu zwiększenia gotowości w reakcji na to, co się rok temu wydarzyło na wschodzie Europy. To jest ważne, kluczowe, ale to fragment większej całości" - zaznaczył.

"Ponieważ my w Polsce oceniamy, że kryzys nie skończy się w ciągu najbliższych miesięcy czy roku, to fundamentalne znaczenie mają długofalowe działania, które w znaczący sposób zwiększą wojskowa obecność NATO na wschodzie, także w Polsce" - dodał.

Według wicepremiera można się spodziewać, że jednym z tematów brukselskich obrad będzie też tworzenie składów sprzętu dla sił przybywających na ćwiczenia lub w razie potrzeby z pomocą. "Pewne rzeczy prowadzimy dwustronnie z Amerykanami, to się oczywiście przenika ze sprawami sojuszu. Ważnym momentem jutrzejszego dnia będzie dla mnie spotkanie z sekretarzem obrony Chuckiem Hagelem, i na pewno w agendzie tego spotkania będziemy mówili o rozmieszczenia sprzętu" - powiedział szef MON.

Wspomniał też o dwustronnej współpracy wojskowej z Bundeswehrą. "W ostatnich latach mamy bardzo bliską współpracę wojskową z Niemcami, jej praktycznym wyrazem jest korpus w Szczecinie - trzecim partnerem jest to Dania. Od roku korpus znalazł się w centrum uwagi NATO jako struktura, która powinna odgrywać znacznie większą rolę niż do tej pory, Niemcy bardzo temu sprzyjały" - powiedział.

"Drugi element to gotowość Niemców do ćwiczeń na terenie Polski w bardzo poważnym wymiarze, i różne przedsięwzięcia, nad którymi pracujemy od lat, jak współpraca na Bałtyku" - dodał. Przypomniał o styczniowych ustaleniach dotyczących współpracy wojsk lądowych obu państw. "Oddelegowujemy nawzajem do siebie bataliony, które będą współpracowały - polski batalion z niemiecką brygada i odwrotnie; chcemy, żeby ta bardzo dobra współpraca polityczna, gotowość Niemców do większego zaangażowani, przekładała się na bardzo realne przedsięwzięcia".

Wrześniowy szczyt NATO w Newport postanowił o powołaniu sił natychmiastowego reagowania, zdolnych do działania w ciągu kilkudziesięciu godzin, wydzielanych z sił odpowiedzi sojuszu (NRF). Nowa struktura, nazywana szpicą, ma być w pełni gotowa do działania od 2017 r. i składać się z sił bardzo wysokiej gotowości (Very High Readiness Joint Task Force, VJTF) wielkości batalionu oraz sił przewidywanych do użycia w dalszej kolejności (Initial Follow-On Forces Group, IFFG). Ta ostatnia ma osiągnąć wielkość brygady złożonej z 3-5 lekkich batalionów. Z początkiem tego roku zaczęła działać tzw. tymczasowa szpica, złożona z jednostek z Niemiec, Holandii i Norwegii.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje