Sikorski ws. polskich stanowisk w UE: Jestem dobrej myśli

​Sądzę, że zdobędziemy dla Polski pakiet, który będzie satysfakcjonujący; jestem dobrej myśli - w takich słowach skomentował szef MSZ Radosław Sikorski szanse premiera Donalda Tuska na objęcie funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej.

Natomiast na pytanie, czy w związku ze zgłoszeniem przez polski rząd jego kandydatury na szefa unijnej dyplomacji w najbliższym czasie planuje swoją przeprowadzkę do Brukseli, Sikorski odparł w radiowej Jedynce: "Raczej mi to nie grozi".

Reklama

Pytany o szanse Tuska na objęcie funkcji szefa Rady Europejskiej szef MSZ mówił, że "wtedy, gdy obsadzaliśmy Janusza Lewandowskiego w fotelu komisarza ds. budżetu, planując wiele lat naprzód, aby uzyskać dobry wynik budżetowy dla Polski - byliśmy krytykowani".

- Teraz też przez wiele tygodni i miesięcy byliśmy krytykowani, ale ja chciałbym wrócić do naszej rozmowy za kilka dni, kiedy poznamy efekt dla Polski. I tutaj też jestem dobrej myśli - powiedział Sikorski.

"Negocjacje toczą się w zaciszu gabinetów"

Jak podkreślił, fakt, że światowe agencje podają przed sobotnim szczytem UE, że szef polskiego rządu jest faworytem i ma poważne szanse na funkcję szefa Rady Europejskiej, pokazuje, "jak oderwana od rzeczywistości jest polska opozycja, która mówi o degradacji roli naszego kraju w Europie".

- Proszę nas ocenić po wyniku naszych negocjacji i po wypracowaniu naszej taktyki negocjacyjnej. (...) Sądzę, że zdobędziemy dla polski pakiet, który będzie satysfakcjonujący - oświadczył szef MSZ.

Pytany o wsparcie, jakie Donaldowi Tuskowi udzielił brytyjski premier David Cameron odparł, że "jeśli premier ważnego kraju mówi o naszym premierze dobre rzeczy i publicznie go popiera, to jest to dobrze, a nie źle".

- Te negocjacje toczą się w zaciszu gabinetów, więc nie próbujmy spalić czegokolwiek, ale oświadczenie Davida Camerona uważam, że było znaczące - podkreślił Sikorski.

"Tusk oczywistym faworytem"

Premier Donald Tusk wyrasta na faworyta do objęcia stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej po Hermanie Van Rompuyu - twierdzą źródła unijne. Decyzję podejmą przywódcy na sobotnim szczycie UE. Według informacji PAP Tusk ma m.in. poparcie przyszłego szefa KE Jean-Claude'a Junckera.

O tym, że Tusk jest "oczywistym faworytem", pisze również w czwartek z Brukseli agencja Reutera, powołując się na kilka źródeł w stolicy UE i w Warszawie. Agencja komentuje, że objęcie tak wysokiego stanowiska przez polskiego premiera byłoby sukcesem 10 krajów bloku wschodniego, które dołączyły do UE 10 lat temu i domagały się, by jedna z kluczowych unijnych funkcji trafiła do kandydata z ich regionu. Potwierdziłoby to też wzrost znaczenia Polski jako głównego kraju w "28" obok krajów założycielskich, czyli Francji i Niemiec - podkreśla agencja.

Tusk dotąd dementował pojawiające się w zachodnich mediach spekulacje, że jest kandydatem na ten urząd; ostatnio głośno o tym było na zakończonym fiaskiem szczycie personalnym UE w połowie lipca.

25 lipca Tusk powiedział na konferencji prasowej w Warszawie: "Nie wybieram się do Brukseli". Dodał jednak: "Nie ma problemu mojej kandydatury na szefa Rady Europejskiej. Czy coś się zmieni do 30 sierpnia? Zobaczymy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje