Skandal w Sejmie w związku z posiedzeniem polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej

Grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości wiedziała o wczorajszym spotkaniu polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej co najmniej dwie godziny przed posiedzeniem - ustalił reporter RMF FM. Opozycja została o nim poinformowana w momencie rozpoczęcia. Podczas spotkania większością głosów PiS odwołano Michała Szczerbę z Platformy Obywatelskiej z funkcji przewodniczącego grupy.

To był intensywny dzień, dużo się działo - mówi posłanka PiS Anna Kwiecień. Nie widzi problemu w tym, że opozycja nie mogła wziąć udziału w posiedzeniu polsko-izraelskiej grupy. Zostałam powiadomiona indywidualnie, dostałam wiadomość i przyszłam - twierdzi.

Reklama

To wersja oficjalna. Jak ustalił reporter RMF FM, Beata Mazurek co najmniej dwie godziny przed spotkaniem mobilizowała posłów PiS i poinformowała ich, że opozycja zostanie zawiadomiona w ostatniej chwili.

Żeby zebrać wymaganą do odwołania Szczerby większość, na listę obecności wpisali się również posłowie partii rządzącej, którzy dotychczas nie zajmowali się polsko-izraelskimi stosunkami.

Wczoraj poseł PO Michał Szczerba został odwołany z funkcji przewodniczącego polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej. Poseł PO Krzysztof Brejza ujawnił na Twitterze treść sms-a, którą politycy otrzymali od wicemarszałek Sejmu Beaty Mazurek. Wicemarszałek poinformowała o posiedzeniu grupy zaplanowanym na godzinę 17:30. dokładnie o godzinie 17:30. Polityk PO zaprezentował także listę, na której widać nazwiska posłów PiS, którzy dołączyli do składu grupy parlamentarnej.

Szczerba powiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że jego odwołanie z funkcji przewodniczącego grupy polsko-izraelskiej przez PiS, to "kolejna odsłona fatalnego poziomu relacji polsko-izraelskich, polsko-żydowskich, w które wprowadziła nas nieudolna polityka większości parlamentarnej".

Według posła PO w głosowaniu brało udział 96 osób, a - jak mówił - ze strony internetowej Sejmu wynika, że grupa parlamentarna liczy 64 członków. Jak 96 osób może odwołać przewodniczącego, skoro grupa liczy 64 osoby - pytał poseł Szczerba.

W jego ocenie, PiS chce "przejąć pełną odpowiedzialność również w wymiarze parlamentarnym za najgorsze w historii ostatnich 28 lat relacje polsko-izraelskie".

Poseł PO zadeklarował, że opozycja - mimo że została pozbawiona funkcji przewodniczącego polsko-izraelskiej grupy parlamentarnej - zrobi wszystko, żeby utrzymać dobre relacje polsko-izraelskie.

Patryk Michalski 
 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje