Sławomir Neumann w RMF FM: Projekt premiera to oszukiwanie Polaków

"Cały projekt przedstawiony wczoraj przez premiera to oszukiwanie Polaków. Hipokryzja i fałsz. Olśniło premiera, że ma za dużo współpracowników. PiS poczuł, że coś jest nie halo z nimi, bo dostają cięgi" - mówi w Porannej rozmowie w RMF FM Sławomir Neumann, szef klubu parlamentarnego PO. Pytany o Rafała Trzaskowskiego jako kandydata na prezydenta Warszawy stwierdził, że "jest najmocniejszym kandydatem".

Robert Mazurek: Czy dzisiaj, kiedy będzie wybierana Krajowa Rada Sądownictwa, wyjdziecie z sali? Nie będziecie głosowali? Co zrobicie? 

Reklama

Sławomir Neumann: Na sali będziemy, ale nie będziemy brali udziału w tym głosowaniu. Zapowiadaliśmy, że nie będziemy brać udział w powołaniu tej krajowej rady, ponieważ ona z gruntu po tych ustawach jest, naszym zdaniem, organem niekonstytucyjnym. Jest pozbawiona tego głównego przymiotnika niezależności od władzy wykonawczej. Kandydaci, którzy są zgłoszeni przez koalicję Kukiza i PiS-u, są kandydatami w większości powiązanymi...

Nie, oni są poparci, a nie zgłoszeni.

- Zgłoszeni, przepraszam, przez nie wiadomo kogo. Widzi pan, panie redaktorze, nawet to, że nie możemy poznać, kto podpisuje się pod tą kandydaturą, pokazuje wstydliwość tej sytuacji dla rządzących, bo jeżeli nie mam nic do ukrycia i popieram kandydata, to nie jest mi wstyd. Ja widzę, że jest wstyd tym ludziom, którzy popierali tych kandydatów, zgłaszając ich. A teraz będzie wstyd PiS-owi i Kukizowi, że wybierają tych kandydatów, a na końcu będzie wstyd tym kandydatom, którzy staną się...

W jednym muszę się zgodzić. Wam nigdy nie było wstyd.

- Członkowie Krajowej Rady Sądownictwa, wybrani już przez większość Kukiza i PiS-u, będą też czuli wstyd przed kolegami, którzy zachowali się przyzwoicie i nie zgłosili się do tego ciała.

Panie pośle, wczoraj premier ogłosił, że będzie odchudzał administrację, ograniczy rekordową liczbę wiceministrów. Tu powiedzmy, że powinniście go od razu wesprzeć, bo wy też przez wiele lat mieliście rekord Europy w liczbie wiceministrów.

- Przypomnę, że PiS pobił rekord.

Tak. Oczywiście.

- Ma najwięcej. Nigdy tyle nie było w historii.

To prawda, to jest prawo Parkinsona. On (Cyril Parkinson, brytyjski historyk, doradca rządów konserwatywnych, autor książki "Prawo Parkinsona" o rozroście biurokracji - red.) udowadniał swoje prawo na przykładzie zatrudnionych w ministerstwie kolonii, zdaje się. Im Wielka Brytania miała mniej kolonii, tym miała więcej urzędników.

- My kolonii nie mamy, ale urzędników nam przyrosło za czasów PiS-u.

To prawda. Ale nie urzędników, tylko wiceministrów nam bardzo przyrosło. Rzeczywiście wiceministrów mamy teraz skolko ugodno (do woli - red.), ale tam jest jeszcze jeden pomysł. Żeby tym wiceministrom, którzy zostaną, czyli o te 20 proc. mniej, podnieść pensje. To dobry pomysł, żeby wiceministrowie, ministrowie zarabiali więcej?

- Cały projekt przedstawiony wczoraj przez premiera, był projektem, który można nazwać jednym słowem: oszustwem. Bo to jest oszukiwanie Polaków, to jest kompletna hipokryzja i fałsz. Po pierwsze, to pan premier Morawiecki w rządzie Beaty Szydło i teraz w swoim rządzie tych ministrów zatrudniał. Rozumiem, że wczoraj go olśniło, że ma ich za dużo.

On zatrudniał ministrów, a ci ministrowie wiceministrów.

- Zawsze premier zatrudnia.

Ja wiem, wiem, wiem.

- Wczoraj go dopiero olśniło, że ma ich za dużo po wielkiej krytyce, która spadła na rządzących za nagrody, które sami sobie przyznawali i przyznają.

Waszej krytyce, od razu powiedzmy.

- Opozycji, ale w dużej części powiedzmy też mediów, opinii publicznej, więc PiS poczuł, że coś jest "nie halo" z nimi, bo dostają bardzo mocne cięgi.

Ale przypomina pan sobie, jak pani Bieńkowska, kiedy była jeszcze ministrem, opowiadała, że za 6 000 zł to pracuje tylko idiota. To jest problem.

- I teraz właśnie o tej hipokryzji mówię, bo chwilę po tym w prywatnej rozmowie nagranej, wypuszczonej informacji, wtedy kandydatka na premiera, pani Beata Szydło wyszła i mówiła, że to jest niezwykły skandal, że to jest coś niewiarygodnego, bo Polacy....

Teraz poseł Brejza to mówi...

- Bo większość Polaków marzy o 6 tysiącach, a teraz pani premier Szydło, przyznała sama sobie 6 tysięcy miesięcznie nagrody, nie pensji.

Wszystko to, o czym pan, mówi jest prawdą.

- Więc ta hipokryzja, fałsz i obłuda PiS-u jest czymś nieprawdopodobnym...

Nie, ale nie, ale też bądźmy sprawiedliwi.

- I teraz wczoraj wychodzi premier...

...ale panie pośle...

- Ale wróćmy do premiera Morawieckiego. Wczoraj wychodzi premier i mówi: nie będzie nagród. Skandal, to jest skandal, "nie będzie nagród" i żadnych premii, ale za to będą dwie pensje dla ministrów. Będzie pensja, jeżeli jest poseł, będzie brał pensję ministerialną i pensję poselską. Wie pan, to jest dopiero skandal, bo przez 28 lat nikomu, nie przyszło nawet do głowy - skończę tylko zdanie - nie przyszło do głowy, żeby brać dwie pensje za to, że jest się ministrem, a premierowi Morawieckiemu to do głowy przyszło. To jest skandal.

Może jeszcze teraz pan sobie zada pytanie i pan odpowie.

- A poradzę sobie.

To proszę.

- Jedziemy?

Jedziemy.

- I druga sprawa...

Nie, pytanie najpierw...

- Przesunięcie...

Musi pan sobie zadać pytanie...

- Dlaczego wiceministrowie, którzy nie są posłami, też dostaną podwyżki, które są ukryte pod stołem?

I odpowiedź?

- Dlatego że ci wiceministrowie przechodzą do korpusu służby cywilnej, przestają być teoretycznie politycznymi wiceministrami, jak każdy wiceminister jest polityczny. To nie jest tak, że to nie jest urzędnik służby cywilnej, a przechodzi tam, żeby dać mu po prostu podwyżkę. Więc mówienie o tym Polakom, że nie będzie nagród i nie będzie żadnych premii, bo tego Polacy nie akceptują, a jednocześnie dawanie jeszcze wyższych podwyżek, jest czystą hipokryzją.

Ze mną jak z dzieckiem..

- Zawsze się dogadamy.

Jeszcze coś pan chciał powiedzieć?

- Proszę rzucić temat.

No to właśnie ja mówię, że chciałbym się jednak podzielić tą odpowiedzialnością...

- Tą hipokryzją...

Nie tą hipokryzją, bo z całym szacunkiem, przecież dokładnie to, co teraz mówi poseł Brejza, to mówiła pani premier Szydło i odwrotnie. No przecież naprawdę byliście w tej samej sytuacji, więc może już przestańmy się oskarżać o hipokryzję, bo tak, PiS to hipokryci. Ale Platforma naprawdę pobiła wcześniej ten rekord.

- No nie, no nie przesadzajmy. Znaczy ja rozumiem symetryzm, ale nie, nie.

Nie symetryzm.

- Nie jest tak.

Ale nie symetryzm. Chce pan cytaty z posła Brejzy i chce pan cytaty z tego, co było wcześniej?

- Rozumiem, że chcemy porozmawiać, czy pensje są wysokie czy zbyt niskie.

Dlatego zadam panu pytanie wprost. Zostawmy to oskarżanie, kto bardziej... Co należy zrobić z pensjami wiceministrów? Bo rzeczywiście sam pan mówi, i wszyscy to mówili, że jak ma przyjść młody wiceminister z rynku to dla niego pensja 6 tys. zł na rękę nie jest przesadnie kusząca.

- Ale o tym właśnie trzeba rozmawiać w sposób otwarty i transparentny. A nie udając rozwiązania, które są fałszem po prostu. To, co proponował Morawiecki. Możemy usiąść - i o tym mówimy. I rozmawiać o wycenie pracy najważniejszych osób w państwie. Ustalić, żeby to było uczciwe, żeby było też możliwe. Do szukania jakiegoś konsensusu i normalnej rozmowy. Nie powinniśmy robić tego tu i teraz dzisiaj, czyli załatwiać sobie podwyżek. Trzeba pomyśleć o przyszłej kadencji. Ustalić, że to wejdzie za jakiś czas. Kiedy? Nie wiadomo...

Czyli PO proponuje kompromis: podnieśmy pensje, ale umówmy się, że to...

- Nie. To nie jest propozycja. Dzisiaj taka propozycja musi wyjść od rządzących, oni mają większość. My mówimy, że...

Ale zgodzilibyście się? Przystalibyście na kompromis?

- Warto rozmawiać o tym, jak wycenić pracę najważniejszych osób w państwie. Ale byłoby uczciwie zrobić to od kolejnej kadencji, bo my dzisiaj - będąc w połowie kadencji - nie wiemy, kto będzie rządził. Jest to jakaś okazja...

Proste pytanie: jesteście gotowi o tym rozmawiać?

- Warto rozmawiać o tym odkładając takie bieżące...

Wiem, że pieniądze bardzo wszystkich ekscytują, ale władza również. 

- Władza zawsze ekscytuje.

Czy Robert Biedroń byłby groźnym kandydatem na prezydenta Warszawy? Groźnym dla Rafała Trzaskowskiego.

- Rafał Trzaskowski dzisiaj jest - jak widać po sondażach - najmocniejszym kandydatem w Warszawie, niezależnie od tego, ilu przeciwko niemu chce kandydować. A z tego co wiem, to jednak Robert Biedroń jest prezydentem Słupska, a nie Warszawy, i będzie kandydował w Słupsku.

Właśnie ostatnio mówił, że nie wiadomo, a już SLD powiedziało, że gdyby jednak chciał, to oni go poprą.

W Warszawie go poprą?

Tak jest.

- Ale z tego co wiem, obiecał mieszkańcom Słupska, że wystartuje w Słupsku. Chyba, że się rozdwoi i będzie dwóch Biedroniów: jeden w Słupsku, drugi w Warszawie.

Ja powiem panu tak: Rafał Trzaskowski obiecywał mieszkańcom Krakowa, że będzie im służył, teraz chce zostać prezydentem Warszawy. Więc nie takie rzeczy się zdarzają.

- Pewnie tak, ale nie obawiamy się startu Roberta Biedronia w Warszawie. Natomiast pewnie mieszkańcy Słupska są ciekawi, czy dotrzyma słowa i będzie dbał o Słupsk w kolejnej kadencji, jak zapowiadał, czy nie. 

Sławomir Neumann o Trzaskowskim: W tym tygodniu złoży pozew przeciwko Dziębie

"Rafał Trzaskowski zapowiedział pozew do sądu o ochronę dóbr osobistych. Ten pozew w tym tygodniu będzie złożony przeciwko panu (Michałowi) Dziębie" - powiedział w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM Sławomir Neumann. Michał Dzięba to były współpracownik Trzaskowskiego, który oskarża go o przyjęcie 150 tys. zł łapówki oraz o nielegalne finansowanie kampanii do Parlamentu Europejskiego.

"Spodziewaliśmy się, że ta kampania będzie wyjątkowo brudna. Pan Dzięba nie ma żadnego dowodu poza swoimi opowieściami" - stwierdził szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej. "Nie chce mi się wierzyć. Muszę sprawdzić na jakiej podstawie jest tak dobry" - tak natomiast gość RMF FM skomentował 3. miejsce Polski w rankingu Banku Światowego na 2018 rok, który przedstawia kraje najlepsze do zainwestowania.

"Wystarczy PiS odrzucić od władzy i natychmiast tutaj będzie eldorado do inwestycji" - ocenił Neumann i dodał, że blokady i bariery, które dziś są w Polsce są za sprawą partii rządzącej. O przystąpieniu do strefy euro, szef klubu parlamentarnego PO powiedział: "Wszyscy na tym zyskamy". Jak podkreślił, Platforma chce rozpocząć debatę o wprowadzeniu nowej waluty. "Ktoś, kto by dzisiaj powiedział jakąkolwiek datę możliwą do wprowadzenia euro, byłby niepoważny. Wiele rzeczy musi się wydarzyć" - wyjaśnił gość Roberta Mazurka.  

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje