SLD chce informacji rządu nt. programu naprawy sytuacji na kolei

SLD chce, by wicepremier, minister rozwoju regionalnego i infrastruktury Elżbieta Bieńkowska przedstawiła w Sejmie informację na temat programu naprawy sytuacji na kolei. Wniosek ma związek z raportem NIK z kontroli stanu bezpieczeństwa na kolei w latach 2002-12.

Z raportu NIK, który PAP poznała w środę, wynika, że system bezpieczeństwa w ruchu pociągów ma wiele istotnych luk. Izba wytknęła też kolejom wieloletnie zaniedbania w utrzymaniu infrastruktury, co sprawia, że liczba wypadków na kolei - choć spada - wciąż jest wysoka.

Reklama

- Dla nas najważniejsze jest poczucie bezpieczeństwa pasażerów - dziennie korzysta z kolei około ćwierć miliona osób. Jak czytamy w raporcie tylko 43 proc. infrastruktury kolejowej jest w dobrym stanie. Bijemy na alarm, to jest ostatni dzwonek. W związku z tymi informacjami, składamy wniosek do pani marszałek Ewy Kopacz, aby na najbliższym posiedzeniu Sejmu pani wicepremier Bieńkowska przedstawiła radykalny plan naprawczy na polskiej kolei  - powiedział na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie rzecznik SLD Dariusz Joński.

"Chcemy się dowiedzieć, czy to będzie wykorzystane"

B. minister transportu, europoseł SLD Bogusław Liberadzki chciałby, aby szefowa resortu infrastruktury i rozwoju regionalnego poinformowała jak widzi funkcjonowanie kolei w najbliższej przyszłości.

Przypomniał, że jeszcze w bieżącej perspektywie budżetowej UE (2007-2013) Polska ma do dyspozycji 4 mld 830 mln euro środków unijnych właśnie na infrastrukturę kolejową i poprawę bezpieczeństwa na kolei.

- Do dzisiaj jest wykorzystane około 15 proc. Chcemy się dowiedzieć, czy to będzie wykorzystane i w jakim stopniu. Czy nie ma zagrożenia, że to, co miało być wykorzystane, zostało źle wykorzystane i efekty są takie, jak widać, czyli nie ma efektów - podkreślił Liberadzki.

Europoseł zaznaczył, że w nowej perspektywie budżetowej Unii (na lata 2014-20) mamy nową, podobną kwotę. - Czy ma szansę być wykorzystana, na co ma być wykorzystana?  - pytał.

"Jedna piąta śmiertelnych ofiar wypadków na kolei w UE ginie na polskich torach"

W raporcie NIK z kontroli stanu bezpieczeństwa na kolei w latach 2002-12 odnotowano, że według danych Europejskiej Agencji Kolejowej jedna piąta śmiertelnych ofiar wypadków na kolei w UE ginie na polskich torach, podczas gdy Polacy stanowią zaledwie jedną trzynastą populacji UE.

Według NIK niewystarczający nadzór nad kolejami sprawował zarząd spółki PKP PLK, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, a także minister transportu, który do czasu katastrofy pod Szczekocinami z 3 marca 2012 r. "w niewystarczający sposób podejmował działania w stosunku do nieprawidłowości sygnalizowanych mu przez Urząd Transportu Kolejowego". "Wszystkie wymienione podmioty ocenione zostały przez NIK negatywnie" - czytamy w raporcie.

NIK zauważa, że ostatnio mniej było wypadków kolejowych i poprawia się stan infrastruktury, ale Polska wciąż zajmuje drugie (po Rumunii) miejsce w Europie pod względem liczby wypadków na kolei, a liczba ofiar w poważnych wypadkach kolejowych jest największa w Europie (ponad 10 razy większa niż w Niemczech, czy we Francji). Przyczyną wypadków najczęściej był zły stan torów, rozjazdów i urządzeń sterowania ruchem kolejowym. W stanie dobrym jest ledwie 43 proc. infrastruktury, w dostatecznym - 30 proc., niezadowalającym - 23 proc., a w złym - 4 proc.

Średni wiek używanych w Polsce wagonów przekracza wciąż 25 lat i wynosi w PKP Intercity ponad 26 lat, a Przewozach Regionalnych blisko 33 lata. Średni wiek lokomotyw w Polsce wynosi ponad 29 lat. "Zły stan taboru kolejowego był jedną z przyczyn defektów powstających w trakcie prowadzenia pociągów, co zagrażało bezpieczeństwu ruchu kolejowego" - stwierdza NIK.

Dowiedz się więcej na temat: Elżbieta Bieńkowska

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje