Śledztwo ws. zabójstwa polityka mniejszości niemieckiej. Tło polityczne?

Ponad miesiąc po brutalnym zabójstwie burmistrza Zdzieszowic, Dietera Przewdzinga, nie ustają spekulacje na temat zbrodni. Prokuratura nie wyklucza zabójstwa na tle politycznym.

- Nadal trwa bardzo intensywne śledztwo - mówi rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Opolu Lidia Sieradzka. - Sprawdzamy równolegle różne hipotezy, także tę, która mówi o motywach mogących mieć podłoże polityczne - wyjaśnia prokurator Paweł Nowosielski. Przewdzing był nie tylko burmistrzem Zdzieszowic, ale także członkiem Mniejszości Niemieckiej i znanym działaczem na rzecz autonomii Śląska. Zamordowany został 19 lutego 2014.

Reklama

Spekulacje odnośnie możliwych politycznych motywów zbrodni pojawiły się dość szybko. Ponieważ na miejscu przestępstwa nic nie zginęło, uważa się za prawdopodobne, iż zabójstwo nie miało charakteru rabunkowego. Skojarzenia odnośnie tła politycznego sformułowali natomiast działacze Związku Niemieckich Stowarzyszeń w Opolu. Przewodniczący Mniejszości Niemieckiej Bernard Gaida wydał dzień po zabójstwie specjalne oświadczenie, w którym zaapelował do Prokuratury Generalnej o szczególny nadzór nad śledztwem i szybkie ujawnienie jego wyników.

Skojarzenia Mniejszości Niemieckiej w Polsce

W swoim oświadczeniu Gaida zwraca uwagę na niemiecką tożsamość Dietera Przewdzinga oraz na jego polityczną działalność na rzecz autonomii Śląska, jak również fakt iż miał "wielu przeciwników", którzy go "usiłowali zdyskredytować". Gaida pisze w oświadczeniu o "wrogich postawach", jakie wywoływała osoba i działalność Przewdzinga.

Inny działacz Mniejszości Łukasz Biły zauważa, że "na Opolszczyźnie działa bardzo silna skrajna prawica, która w przeszłości atakowała burmistrza Zdzieszowic za jego propozycje odnośnie autonomii Sląska". Zauważa, że w regionie "coraz częściej dochodzi do aktów przemocy wobec członków mniejszości" i mówi o "nagminnym zamalowywaniu dwujęzycznych tablic miejscowości, malowaniu swastyk na murach domów, gdzie mieszkają i pracują Niemcy". - Niedawno zdemolowano samochód członka mniejszości - dodaje Biły.

Berlin poinformowany, ale powściągliwy

Mniejszość niemiecka w Polsce szybko poinformowała o morderstwie ambasadę RFN w Warszawie. Także pełnomocnik rządu RFN ds. mniejszości w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Hartmut Koschyk (CDU) wie o morderstwie działacza Mniejszości Dietera Przewdzinga. W związku z toczącym się śledztwem nie chce jednak komentować sprawy.

O przypadkach antyniemieckiej agresji na Śląsku w Berlinie jednak dotychczas nie słyszano. Hartmut Koschyk przyznaje, iż nie zna doniesień o rosnących przejawach agresji wobec mniejszości niemieckiej w Polsce. Polityk chadecji zaczerpnął po zapytaniu ze strony DW opinii w niemieckim MSZ. Tam jednak również antyniemieckie tendencje w Polsce nie są znane. "Mniejszość niemiecka jest w Polsce społecznie i politycznie dobrze zintegrowana" - brzmi oficjalne stanowisko, do którego przyłącza się także polityk CDU i pełnomocnik ds. mniejszości.

Gaida rozmawiał niedawno na temat śledztwa także z odpowiedzialnym w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji za sprawy mniejszości narodowych wiceministrem Stanisławem Huskowskim. - Zasygnalizowaliśmy na płaszczyźnie rządowej, że jest potrzeba pilnego przekazania jakichś informacji uspokajających atmosferę - powiedział Gaida.

Pomocne czy szkodliwe?

Nasuwa się pytanie, czy apel lidera mniejszości niemieckiej do Prokuratury Generalnej w Warszawie, w dzień po morderstwie, rzeczywiście zapobiega spekulacjom, czy też raczej im sprzyja. Bernard Gaida stanowczo zaprzecza: - Naszym celem było maksymalnie zadbać o obiektywizm. Dodaje, że na forach internetowych dominują opinie, że zabójstwo ma podłoże polityczne. - My nie chcemy w to wierzyć i dlatego nie mówimy o podejrzeniach, lecz tylko o skojarzeniach - tłumaczy.

Dotychczas Prokuratura Generalna nie objęła śledztwa "specjalnym nadzorem" - informuje prokurator w Opolu Paweł Nowosielski. Dodaje jednak, że "bez wątpienia Prokuratura Generalna interesuje się śledztwem" oraz że jest ono obecnie jedną z najważniejszych spraw kryminalnych w kraju. Przyznaje, że "istnieje kilka założeń i hipotez śledczych oraz że każda jest weryfikowana. Również ta, mówiąca o politycznych motywach" - wyjaśnia Nowosielski.

Od spekulacji do milczenia

W Zdzieszowicach zabójstwo burmistrza nadal wywołuje duże emocje. Dieter Przewdzing pracował w urzędzie od 40 lat - od 1990 był burmistrzem. Jego gośćmi bywali już premier Jerzy Buzek i Jan Krzysztof Bielecki, jak również arcybiskup Alfons Nossol. Do dziś na grobie burmistrza leżą stosy świeżych kwiatów i zniczy.

Mieszkańcy Zdzieszowic wypowiadają się niechętnie na temat zbrodni, nie chcą też podawać nazwisk. Wśród taksówkarzy słychać opinie, iż "wśród mieszkańców mało kto wierzy w teorie o przestępstwie politycznym, ale w społeczności mniejszościowej, to owszem". Niektórzy sugerują wprost, że "burmistrz zatrudniał w gospodarstwie pracowników ze Wschodu". Inni przypadkowo pytani mieszkańcy zauważają natomiast, że "morderca nic podobno nie ukradł, więc można się zastanawiać, dlaczego".

Komentarzy unika pełniąca tymczasowo obowiązki burmistrza Sybila Zimerman. Zapytana o działalność polityczną jej poprzednika odpowiada: "Ja nie zamierzam kontynuować działań związanych z autonomią". Czy morderstwo budzi w Zdzieszowicach strach? - Nie śledzę mieszkańców, więc nie wiem. Z pewnością panuje dyskomfort psychiczny - dodaje.

Prokuratura w Opolu na razie nie udziela informacji, jak długo może jeszcze potrwać śledztwo. Podkreśla się, że trwają intensywne prace nad wyjaśnieniem sprawy. Do postawienia zarzutów raczej jeszcze daleko. Nie mówi się też jeszcze o podejrzanych.

Róża Romaniec/ red. odp. Bartosz Dudek/ Polska Redakcja Deutsche Welle


Dowiedz się więcej na temat: Dietera Przewdzinga

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje