Ślub z żoną

Aleksander Kwaśniewski i Donald Tusk postanowili ostatnio powiedzieć sakramentalne "tak" swoim długoletnim partnerkom. O ile Kwaśniewskiemu ślub kościelny przysporzył sympatyków, o tyle na Tuska ściągnął krytykę.

Choć obaj panowie zapewniali, że wszystko stało się za sprawą Jana Pawła II i wynikało z potrzeby serca, to jednak dla opinii publicznej najbardziej istotny okazał się moment, w którym doszło do ślubu.

Reklama

Ślub na koniec prezydentury

Prezydencka para wzięła ślub kościelny w październiku ubiegłego roku, na kilka tygodni przed końcem kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego. Ceremonia odbyła się w pałacowej kaplicy. Państwa Kwaśniewskich pobłogosławił ich były kapelan ksiądz płk Jan Domian. Uroczystość była utrzymana w największej tajemnicy. Pierwszej parze bardzo zależało na zachowaniu dyskrecji. Jak donosił "Nowy Dzień", nawet najbliżsi druhowie prezydenta nie dostali na nią zaproszenia. W roli fotografa wystąpiła córka Kwaśniewskich Aleksandra.

Wpływ na decyzję pary prezydenckiej o ślubie miały przeżycia związane ze śmiercią Jana Pawła II oraz powołanie prezydenta na świadka w procesie beatyfikacyjnym polskiego papieża. Pierwsza para postanowiła zrobić porządek ze swoim małżeństwem. Po 26 latach od ślubu cywilnego Jolanta Kwaśniewska, która nigdy nie kryła swoich związków z Kościołem i wiarą, namówiła męża, by powiedzieli sobie sakramentalne "tak". To, że Aleksander Kwaśniewski jest niewierzący, nie było przeszkodą w zawarciu ślubu. Kościół katolicki nie widzi bowiem w takiej sytuacji przeszkód. Wystarczy, by jeden z małżonków był wierzący. Strona niewierząca nie musi - i nie powinna - podczas liturgii ślubnej wypowiadać ani jednego słowa, które byłoby niezgodne z jej przekonaniami.

Kampania ze ślubem

Donald Tusk wziął ślub cywilny jeszcze na studiach, mając zaledwie 21 lat. Na ślub kościelny państwo Tuskowie zdecydowali się dopiero 27 lat później, na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi, w których Tusk startował. Sakramentu małżeństwa udzielił im arcybiskup Tadeusz Gocłowski. Podczas skromnej uroczystości nie było mediów ani gości. Uczestniczyli w niej tylko córka (syn był akurat za granicą) oraz świadkowie - przyjaciele z Gdańska. Tłumacząc, dlaczego dopiero tak późno zdecydował się na sakrament kościelny, Tusk wyjawił, że żonę Małgorzatę poślubił przed urzędnikiem zaledwie po miesiącu znajomości. Ponieważ nie był bierzmowany, nie mógł wówczas wziąć ślubu kościelnego. W wywiadach mówił, że wpływ na jego decyzje o ślubie kościelnym miała przemiana, jakiej doznał po śmierci papieża. Tusk, który sam siebie określa jako "wierzący po przejściach", z "dużym pechem do księży" w latach szkolnych, nawrócił się.

Ponieważ ślub odbył się pod koniec kampanii wyborczej, Tusk nie uniknął zarzutów, że ożenił się na potrzeby tejże kampanii, licząc na wzrost swoich notowań. Zapewnienia, że ślub w czasie kampanii to zwykły zbieg okoliczności, nie przemówiły do wszystkich. W debacie na żywo w INTERIA.PL Tusk zaprzeczył, by ślub kościelny był związany z kampanią wyborczą. - Gdyby tak było, relacje z tej uroczystości byłyby we wszystkich mediach - mówił. - Tymczasem odbyło się to z dużą dyskrecją - zaznaczył.

Tylko ślub kościelny

Ślub kościelny zawarty przez znanego polityka ma w polskim społeczeństwie szczególny wydźwięk. Według Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, od czasu ratyfikacji konkordatu wyłącznie w Kościele zawiera się u nas ponad 80 proc. małżeństw. 75 proc. Polaków deklaruje, że ważny jest dla nich właśnie ślub kościelny.

W przypadku Donalda Tuska sakrament zawarty tuż przed wyborami przez wielu odbierany był głównie w kategoriach politycznych. Podobnie jak przypadające na ten sam czas nawrócenie kandydata na prezydenta. Ślub po 27 latach w efekcie odbił się raczej niekorzystnie na kampanii Tuska. W porównaniu z tym ślub Kwaśniewskiego okazał się doskonałym zwieńczeniem prezydentury i przysporzył mu sympatyków. Czyżby i ten termin wybrano przypadkiem?.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje