Śmierć Jolanty Brzeskiej. Śledztwo będzie przedłużone?

Prokuratura Regionalna w Gdańsku chce przedłużyć śledztwo dotyczące okoliczności śmierci znanej działaczki warszawskich ruchów lokatorskich Jolanty Brzeskiej o kolejne sześć miesięcy. Jutro mija siedem lat od znalezienia zwęglonego ciała kobiety w Lesie Kabackim.

Nad wyjaśnieniem sprawy od jesieni 2016 r. pracuje specjalny zespół śledczych z Warszawy i Gdańska. Rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, prokurator Maciej Załęski, wyjaśnia w rozmowie z IAR, że najważniejszym z dotychczasowych ustaleń jest przyczyna śmierci Jolanty Brzeskiej. 

Reklama

Miało do niej dojść w wyniku rozległych oparzeń i wstrząsu termicznego spowodowanych podpaleniem. "Przesłuchano już ponad 160 osób, uzyskano kilkadziesiąt opinii biegłych z różnych specjalności, w tym z genetyki, fizykochemii i teleinformatyki. Obecnie zlecono wykonanie rekonstrukcji wydarzeń w technice 3D" - informuje rzecznik Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. 

Załęski dodaje, że przy wykonaniu części czynności śledczy korzystają z pomocy międzynarodowej. Z uwagi na zawiłość dochodzenia, już teraz wiadomo, że nie uda się go zakończyć w terminie, dlatego Prokuratura Regionalna w Gdańsku chce je przedłużyć do końca września. Dotychczas nie doszło do zatrzymań w sprawie, nie postawiono też nikomu zarzutów.

Jolanta Brzeska była lokatorką kamienicy przy Nabielaka 9 na stołecznym Mokotowie, której reprywatyzację uchyliła w grudniu ubiegłego roku komisja weryfikacyjna. Śledztwo dotyczące śmierci kobiety zostało umorzone w 2013 r. ze względu na niewykrycie sprawców. Trzy lata później minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zdecydował o jego wznowieniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje