SP o przemówieniach Kaczyńskiego i Tuska: Dwie szopki, żadnych konkretów

To były dwie szopki, dwa teatrzyki, wystąpienia premiera Donalda Tuska i prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego nie zawierały żadnych konkretów, czy recept dla kraju - ocenili w sobotę politycy Solidarnej Polski.


- Intencje Donalda Tuska najlepiej podsumowują jego słowa skierowane do b. ministra transportu Sławomira Nowaka: "trzymaj się, w ciężkich czasach jesteśmy z tobą". One były też skierowane do wszystkich, których uwierają dziś zegarki za 40 tys. zł. Dziś się nam nie wiedzie i mamy ciężkie czasy, ale wróci jeszcze zielona wyspa dla oszustów, którzy chcą się wzbogacić na publicznych dobrach - powiedział PAP lider SP Zbigniew Ziobro.

Reklama

Przekonywał, że w świetle tych słów wypowiedzi o oczyszczaniu partii z korupcji i łamania standardów oraz o pomocy ludziom biednym, brzmią fałszywie. - To teatrzyk, szopka, do jakiej premier nas przyzwyczaił - skwitował wystąpienie premiera Ziobro.

Także przemówienie lidera PiS nie zyskało aprobaty Ziobry. - Była dobra diagnoza i słuszne słowa o biedzie i złej sytuacji demograficznej. Tylko co z tego? Żadnej recepty na to prezes PiS nie przedstawił - podkreślił lider SP. Zaznaczył, że "wspólny mianownik", jaki widzi w obu wystąpieniach, to brak zgody na poparcie wniosku SP o komisję śledczą ws. korupcji. - Że PO się nie zgadza, to zrozumiałe, to obrona ich interesów, ale PiS? Może to otworzy oczy ich zwolennikom i przekona do poparcia Solidarnej Polski - podkreślił Ziobro.    

Z kolei rzecznik SP Patryk Jaki uważa, że oba wystąpienia stanowiły "paraintelektualne parodie expose". - Premier nie wspomniał nawet o tym, jak wywiązał, a właściwie nie wywiązał się, ze swoich wyborczych obietnic. Przekonywał jak to pomoże ludziom biednym. Ale tak naprawdę, to na "wypasione zegarki" nadal stać będzie tylko jego najbliższych popleczników - mówił.

Podkreślił, że żaden z przywódców, którzy dziś się wypowiadali, nawet słowem nie wspomniał o tym, co według Solidarnej Polski jest najważniejsze - zmianie starego układu poprzez zmiany ustrojowe.

- Łatwo dawać obietnice pomocy biednym ludziom, ale o członkach tych partii świadczą ich czyny gdy rządzą: Platforma podwyższa VAT i nie pomaga rodzinom wielodzietnym, PiS gdy rządziło stworzyło poprzez podatki najdogodniejsze warunki dla najbogatszych - przekonywał Jaki.

Jego zdaniem premier, mówiąc o oczyszczaniu szeregów partii z ludzi, którzy naruszają moralne standardy, kłamał. - Gdyby było jak mówił, to jako pierwszy powinien podać się do dymisji, choćby w związku z wyborami wewnętrznymi w PO na Dolnym Śląsku. Bo to nie była wojna między lokalnymi baronami: Grzegorzem Schetyną i Jackiem Protasiewiczem, a między Tuskiem i Schetyną, wszystko było pod kontrolą premiera - argumentował.

Według Jakiego natomiast, Jarosław Kaczyński "szermował starą, dobrze znaną wszystkim wojenną retoryką". - To nie przynosi żadnej zmiany dla Polski - ocenił.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy