Sprawa Krzysztofa Olewnika. Przedłużono śledztwo

Do 30 czerwca gdańska prokuratura przedłużyła śledztwo, w którym są weryfikowane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Prokuratorzy prowadzą czynności zmierzające do zakończenia postępowania.

O przedłużeniu śledztwa poinformował w poniedziałek PAP prokurator Mariusz Marciniak z Pomorskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej, która (pod kilkoma różnymi nazwami, co wynikało z kolejnych reorganizacji prokuratury) prowadzi tę sprawę od prawie dziesięciu lat.

Reklama

Wyjaśnił, że prokuratorzy dysponują już wynikami wszystkich zleconych ekspertyz. "W śledztwie wykonywane są czynności weryfikujące materiał dowodowy przed opracowaniem przez prokuratora dokumentu kończącego postępowanie" - powiedział, dodając, że odbywają się ostatnie przesłuchania świadków i analizy zgromadzonych materiałów.

Marciniak podkreślił, że śledztwo jest cały czas w toku i do jego formalnego zakończenia prokuratura nie ujawni dokonanych ustaleń i wniosków z nich płynących, bo te są właśnie ostatecznie weryfikowane. Dodał, że jest duża szansa na zakończenie śledztwa do końca czerwca.

Śledztwo, w którym badane są okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, zostało zainicjowane w październiku 2001 r. tuż po uprowadzeniu mężczyzny. Wszczęła je prokuratura w Sierpcu. Potem postępowanie przejmowały inne jednostki, a w 2006 r. trafiło do olsztyńskiej prokuratury, która ustaliła, że Krzysztof Olewnik został zabity niemal dwa lata po porwaniu. O udział w uprowadzeniu i zabójstwie olsztyńscy śledczy oskarżyli 13 osób: w 2008 r. osoby te zostały prawomocnie osądzone.

Olsztyńscy śledczy nadal jednak badali sprawę, licząc się z tym, że mogli nie wykryć wszystkich osób odpowiedzialnych za zbrodnię. W maju 2008 r. postępowanie trafiło do gdańskiej prokuratury, która zdecydowała się na nowo zweryfikować dotychczasowe ustalenia. Przeprowadzono m.in. powtórną analizę akt i dowodów, powtórzono też niektóre ekspertyzy i zlecono nowe. Przesłuchano ponownie większość osób związanych ze sprawą i jeszcze raz przeszukano istotne dla śledztwa miejsca.

Efektem było m.in. znalezienie w domu Olewnika nieznanych wcześniej śladów biologicznych, w tym śladów krwi. W trakcie śledztwa, powołując się na dobro postępowania, prokuratorzy nie ujawniali wyników swojej pracy. Jedynie w listopadzie 2011 r., po tym, jak przeszukali domy i firmy rodziny Olewników, wyjaśnili, że zdecydowali się na taki krok, bo podejrzewali, że rodzina nie przekazała im wszystkich dowodów.

Prokuratorzy zdradzili też wówczas, że mają nowe dowody, które "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika 26-27 października 2001 r., jak i w późniejszym okresie". Podali m.in., że niektóre dowody wskazują na to, iż porwanie Olewnika mogło zostać sfingowane, a on sam brał udział w jego przygotowaniu. Była to jedna z weryfikowanych hipotez.

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzeczała, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Podważała też prawdziwość wersji zakładającej, że Krzysztof Olewnik miał coś wspólnego ze swoim porwaniem.

W gdańskim śledztwie podejrzanych jest kilka osób, w tym przyjaciel porwanego Jacek K., któremu śledczy na początku 2009 r. przedstawili zarzuty współpracy z grupą, która porwała Olewnika. Prokuratura nie informowała, na czym miałby polegać udział K., a sam mężczyzna zaprzeczał oskarżeniom. Pozostali podejrzani mają zarzuty związane m.in. z wyłudzeniem od rodziny Olewników pieniędzy: obiecywali za nie pomoc w ustaleniu losów porwanego.

Po porwaniu Olewnika w październiku 2001 r. sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak Olewnik nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy, został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje