Sprawą niepełnosprawnej pasażerki pociągu zajmie się rzecznik

Sprawą pani Diany - niepełnosprawnej pasażerki pociągu z Wrocławia do Katowic, której obsługa odmówiła pomocy przy wsiadaniu do wagonu - zajmie się rzecznik niepełnosprawnych w Urzędzie Transportu Kolejowego - dowiedział się reporter RMF FM Romuald Kłosowski. Z kolei PKP nałożyło karę finansową na agencję ochrony, której pracownicy powinni byli pomóc pasażerce wsiąść do pociągu.

Pani Diana przejechała ponad sto pięćdziesiąt kilometrów na korytarzu wagonu tuż przy toalecie. Wcześniej przez kilkadziesiąt minut musiała prosić o pomoc w wejściu do pociągu.

Reklama

Diana Bulanda zamieściła na Facebooku wpis, w którym dokładnie opisała, jak wyglądała jej podróż pociągiem PKP Intercity. Kobieta dowiedziała się od pracowników ochrony PKP, że nie może wsiąść do pociągu, na który ma wykupiony bilet, bo winda dla niepełnosprawnych nie działa. W końcu dostała się do pojazdu, dzięki pomocy innych pasażerów.

Kobieta nie mogła także skorzystać z wagonu przeznaczonego dla osób niepełnosprawnych.

"Proszę was o udostępnienie tego, niech ludzie nie dadzą się zwieść reklamie o PKP" - zaapelowała na Facebooku Diana Bulanda.

"Sytuacja, na którą została narażona nasza pasażerka - pani Diana - jest niedopuszczalna i nie powinna mieć miejsca. (...) Zdiagnozowaliśmy zaistniałe nieprawidłowości i wyciągniemy surowe konsekwencje personalne" - czytamy w komunikacie PKP Intercity.

Na agencję ochrony, której pracownicy odmówili pomocy Dianie Bulandzie na peronie, została nałożona kara finansowa. PKP nie ujawniło o jaką sumę chodzi.

Więcej o sprawie Diany Bulandy można przeczytać tutaj


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje