​Stanisław Karczewski: To dla dobra dziennikarzy

Nie ma mowy o żadnym ograniczaniu dostępu dziennikarzy do parlamentarzystów; chodzi jedynie o uporządkowanie pracy dziennikarzy - zapewnił w czwartek marszałek Senatu Stanisław Karczewski (PiS), komentując planowane zmiany w pracy mediów w parlamencie.

"Rzeczpospolita" napisała w czwartek, że będą kolejne obostrzenia w nagrywaniu posłów, a docelowo dziennikarze zostaną przeniesieni dalej od sali obrad.

Reklama

Według "Rz" zmienione ma być tzw. zarządzenie wstępowe, regulujące poruszanie się po Sejmie. Projekt zmian zakłada, że dziennikarze będą mogli przebywać w Sejmie w godz. 7.30-21, a w przypadku nocnych obrad do godziny po ich zakończeniu; będą mogli utrwalać dźwięk i obraz tylko w dwóch miejscach: w sali konferencji prasowych i na stanowiskach niedaleko galerii nad salą obrad.

"Rz" przypomina, że przeniesienie reporterów to końcowy element projektu, który PiS zaczęło realizować po wyborach. W grudniu ubiegłego roku marszałek Sejmu zakazał operatorom kamer i fotoreporterom wstępu do kuluarów, czyli korytarza okalającego salę obrad. Z kolei 11 stycznia weszło w życie zarządzenie, które zamknęło kuluary dla wszystkich dziennikarzy. Zagrodzono też wejścia do korytarza, przy którym znajdują się gabinety marszałka i jego zastępców.

Karczewski powiedział w czwartek PAP, że rozmawiał z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim o zmianach w pracy mediów w parlamencie. Nie chciał jednak mówić o szczegółach, przekonując, że to dopiero wstępny projekt, a decyzja należy do marszałka Sejmu.

"To bardzo dobra zmiana"

"To nie jest obostrzenie pracy dla dziennikarzy, ale uporządkowanie i ułatwienie pracy dla dziennikarzy i przeprowadzania przez nich wywiadów, rozmawiania z parlamentarzystami. To bardzo dobra zmiana, idąca w kierunku rozwiązań, które są zastosowane we wszystkich parlamentarnych europejskich" - przekonywał Karczewski.

Jak dodał, zmiany będą polegały m.in. na tym, że kamery telewizyjnej nie będą mogły "wszędzie wejść". "Dochodziło już do sytuacji, że przy bardzo dużej liczbie kamerzystów, dziennikarze przewracali się, uderzali. Zmiany są potrzebne m.in. przez wzgląd na bezpieczeństwo dziennikarzy, istotne jest, żeby nie dochodziło do obrażeń zewnętrznych dziennikarzy i parlamentarzystów. To działanie prewencyjne" - przekonywał marszałek Senatu.

Jak zauważył, często w relacjach telewizyjnych pokazywane jest, jak dziennikarze "napadają" na posłów, którzy są nieprzygotowani i nie chcą udzielać wywiadów.

"Parlamentarzyści bardzo chętnie udzielają wypowiedzi, rozmawiają z dziennikarzami, nie ma mowy o żadnym ograniczeniu w dostępie dziennikarzy do parlamentarzystów, chodzi o to, aby uporządkować pracę mediów. Dziennikarze będą mieli lepsze warunki do pracy, nie jest to działanie, które ograniczy ich pracę" - powiedział Karczewski.

Również wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) potwierdził, że są plany zmian w pracy mediów w parlamencie. Nie chciał mówić o szczegółach. "Jest plan, żeby posłowie nie byli cały czas zaczepiani na schodach. To jest dopiero projekt, wymaga pewnych prac" - wyjaśnił.  

Dowiedz się więcej na temat: Stanisław Karczewski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje