Stowarzyszenie "Nigdy Więcej": Przybywa aktów ksenofobii i rasizmu

Ponad 600 incydentów na tle rasistowskim i ksenofobicznym, aktów dyskryminacji oraz przestępstw popełnionych na tym tle odnotowało w "Brunatnej Księdze 2011-12" stowarzyszenie "Nigdy Więcej". Aktów agresji w ostatnich latach przybywa - informuje stowarzyszenie.

W zestawieniu zaprezentowano łącznie ponad 600 przypadków profanacji cmentarzy żydowskich, zastraszania, pobić, publicznego wzywania do nienawiści na tle rasowym i etnicznym - na stadionach, na ulicach miast, w czasie audycji polityków w mediach, na demonstracjach. Szeroko opisano przebieg Marszów Niepodległości 11 listopada 2011 r. i rok później, relacjonując incydenty do jakich doszło w ich toku.

Reklama

W ocenie współautora ponad dwustu stronicowej publikacji Marcina Kornaka, prezesa stowarzyszenia "Nigdy Więcej", w ostatnich latach na terenie całego kraju więcej jest aktów agresji i przemocy ze strony skrajnych nacjonalistów, a szczególnie zdarzeń rasistowskich i antysemickich.

Proszony o ocenę publikacji psycholog społeczny prof. Janusz Czapiński powiedział, że wzrost liczby aktów agresji to trend, który obejmuje niemal całą Europę, bo rosną nastroje ksenofobiczne i nacjonalistyczne.

- Sądzę, że ten trend szybko nie wygaśnie. Jeśli na to nałożyłby się jeszcze kryzys ekonomiczny, to przypuszczalnie w kolejnej edycji "Brunatnej Księgi" podobnych zdarzeń, ataków na tle etnicznym i narodowościowym byłoby jeszcze więcej - powiedział. Jak zauważył, w elitach politycznych i opiniotwórczych jest spory "segment", który sprzyja piętnowanym w raporcie działaniom, lub nawet do nich zachęca.

- Jeśli nie chcemy zmieniać prawa w części dotyczącej dyskryminacji, to niewiele da się zrobić. Można oczywiście skrupulatniej korzystać z istniejących instrumentów prawnych do bardziej zdecydowanego ścigania otwartych aktów agresji, ale nie ze wszystkim wymiar sprawiedliwości i władze mogą sobie poradzić - ocenił, przypominając sprawę internetowej strony "krew i honor", zawierającą "listę wrogów białej rasy". Strony nie udało się polskim władzom zamknąć, bo serwery portalu są nie w Polsce, a w USA.

- W dobie rozwoju mediów elektronicznych walka z tego rodzaju przejawami ksenofobii będzie coraz trudniejsza. Można oczywiście pociągać do odpowiedzialności oficjalnie ukazujące się tytuły prasowe - gdy pojawiają się w nich wyraźne zachęty do dyskryminowania tzw. obcych. Ale to też delikatna sprawa, bo łatwo o posądzenie o cenzurę i ograniczanie wolności słowa - zauważył Czapiński.

Pytany o zadanie dla polityków w tej rzeczywistości Czapiński powiedział, że politycy mogą uderzyć się w swoje piersi - zwłaszcza ci, którzy nie stronią od apeli zachęcających do niechęci wobec obcych. - Może na początek powinni wyciszyć swe apele, bo burzą pewien mit społeczny i w złym świetle stawiają Polskę. Pod tym względzie nasz kraj nie ma zbyt wysokiej pozycji na świecie. Dobrze by było, żeby nie dokładali do tego swego kamyczka - mówił.

Stowarzyszenie "Nigdy Więcej" od 1996 r. prowadzi monitoring takich zdarzeń przy pomocy sieci współpracowników-korespondentów oraz organizacji zajmujące się mniejszościami. Wyniki ich pracy publikowane są w "Brunatnych Księgach". Najnowsza, dotycząca incydentów z lat 2011-12, właśnie została wydana.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje