Strajk pielęgniarek. "Głos pana ministra byłby właściwy"

Politycy, goście radiowej Trójki, zgadzają się, że strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka jest skutkiem wielu zaniedbań w służbie zdrowia. Opozycja przekonuje także, że w rozwiązywanie konfliktu powinien włączyć się minister zdrowia Konstanty Radziwiłł. W sobotę po godz. 10.00 w CZD dyrekcja szpitala i strajkujące od wtorku pielęgniarki wrócili do rozmów. Po godz. 15.00 negocjacje przerwano na kilka godzin.

Sobotnie rozmowy mają być wznowione między godz. 18:00 a 19:00 - poinformowali uczestnicy.

Reklama

- Pracujemy nad porozumieniem. Mamy nadzieję, że stanie się to w ciągu najbliższych kilkunastu godzin - powiedziały pielęgniarki podczas wystąpienia dla mediów.

- Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby dogadać się z dyrekcją CZD - dodały.

Pogłoska o likwidacji

Jarosław Sellin z PiS liczy, że pielęgniarkom uda się dogadać z dyrekcją i strajk wkrótce się zakończy, bo jak stwierdził, CZD "jest szczególną instytucją w polskiej sieci placówek służby zdrowia". Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego dopuścił przy tym możliwość interwencji ministra zdrowia, jeśli będzie to konieczne. "Ministerstwo nie dopuści do sytuacji, by ta pogłoska o likwidacji tego instytutu stała się faktem" - dodał.

Według Adama Struzika z PSL, strajk i sytuacja pielęgniarek do "wierzchołek góry lodowej". "Dotykamy problemu, który istnieje od kilkunastu lat. Niezależnie od tego, kto sprawuje władzę, w Polsce mamy problem niedofinansowania służby zdrowia" - podkreślił i dodał, że jeśli nie zostanie rozwiązane to takie strajki jak w CZD będą wybuchać.

"Głos pana ministra byłby właściwy"

Zdaniem Jerzego Meysztowicza z Nowoczesnej, w rozwiązywanie konfliktu w Centrum Zdrowia Dziecka już teraz powinien zaangażować się minister zdrowia. "CZD podlega bezpośrednio pod ministerstwo, więc wydaje się, że głos pana ministra byłby właściwy" - mówił.

Podobnego zdania był Marcin Kierwiński z PO, który zwracał uwagę, że do tej pory minister zdrowia potrafił podejmować zdecydowane działania, jak na przykład w kwestii zakończenia finansowania in vitro. "Dziwi brak zainteresowania ministerstwa, w tej sprawie panuje jakaś dziwna niemoc" - powiedział.

Magierowski: Nierówna sytuacja pielęgniarek względem lekarzy

O uwarunkowaniach systemowych mówił również Marek Magierowski, szef biura prasowego prezydenta, choć zaznaczył jednocześnie, że przesuwanie większej ilości środków na służbę zdrowia nie ma sensu, trzeba je jedynie lepiej zagospodarować. Jego zdaniem, jednym z głównych problemów jest nierówna sytuacja pielęgniarek względem lekarzy na rynku pracy. Marek Magierowski wskazywał, że lekarze mają większe możliwości zarobkowe, co powoduje frustrację pielęgniarek.

Stanisław Tyszka z ruchu Kukiz'15 przekonywał, że aby znaleźć środki na podwyżki dla pielęgniarek, powinno się ograniczyć, jak to ujął, marnotrawstwo pieniędzy w różnych obszarach działalności państwa. Jak mówił, w Sejmie od kilku miesięcy leży projekt Kukiz'15, przewidujący likwidację gabinetów politycznych, co pozwoli zaoszczędzić ok. 500 milionów złotych. Stanisław Tyszka podkreślił, że za te środki można by każdej pielęgniarce podnieść pensję o co najmniej 2 tysiące złotych rocznie.

Nowa propozycja dla pielęgniarek?

Dziś o godzinie 10 wznowiono, przerwane w czwartek nad ranem, negocjacje. O ich wznowienie zwróciły się pielęgniarki, które - jak powiedziała w piątek przewodnicząca związku pielęgniarek w IPCZD Magdalena Nasiłowska - przedstawiły dyrekcji szpitala propozycje rozwiązania sytuacji.

Jak powiedziała rzeczniczka Centrum, dyrekcja ma nową propozycję dla pielęgniarek; nie ujawniła jej jednak przed wznowieniem negocjacji. Według Gardzińskiej dyrektorka IPCZD Małgorzata Syczewska w piątek wieczorem poprosiła protestujące pielęgniarki o zmianę formy protestu i powrót do łóżek pacjentów.

Nasiłowska pytana o zmianę formy protestu i powrót pielęgniarek do łóżek pacjentów odpowiedziała: "możliwe, że jutro się dogadamy i wrócimy do tych łóżek".

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w sobotnim komunikacie, że szef resortu zdrowia jest w stałym kontakcie z dyrekcją Centrum, która na bieżąco informuje o sytuacji w placówce. Jak napisano, resort poprosił o zaangażowanie w proces rozwiązywania konfliktu niezależnego mediatora, który w środę odbył rozmowy z delegacją protestujących pielęgniarek. Mediator nadal jest obecny na terenie CZD.

Pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów we wtorek rano; domagają się podwyżek i poprawy warunków pracy.

Jak informuje ministerstwo, obecnie w Instytucie w niezakłóconym trybie funkcjonują jedynie oddziały anestezjologii i intensywnej terapii oraz oddział neonatologii, patologii i intensywnej terapii noworodka (63 pacjentów). Na pozostałych oddziałach, gdzie z powodu strajku  ograniczona jest obsada pielęgniarska, przebywa jedynie 141 pacjentów.


IAR/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje