Strażak z Topolowa: Ta osoba wołała o pomoc. Miałem ją w rękach, ale samolot już się topił

Widziałem płonący samolot i skoczka spadochronowego wyrzuconego przez okno, zaplątanego w koło. To była pierwsza osoba, którą uratowałem - relacjonował akcję ratunkową pan Zdzisław, który wyciągnął trzy osoby z płonącego samolotu rozbitego w Topolowie.

- Ta osoba była już na zewnątrz, wisiała na korpusie samolotu, co utrudniało ratunek, bo linki były wewnątrz samolotu. Był problem z odpięciem go od uprzęży - relacjonował dramatyczny przebieg zdarzeń pan Zdzisław.

Reklama

Mieszkającemu nieopodal miejsca katastrofy byłemu strażakowi zawodowemu, obecnie ochotniczemu - udało się wyciągnąć z wraku trzy żyjące jeszcze osoby. W katastrofie maszyny używanej przez prywatną szkołę spadochronową zginęło 11 osób, jedna została uratowana.

Agencja TVN/-x-news

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje