Stypa u Nowaka. "Wprost" podaje szczegóły

Koleżanki i koledzy z Sejmu świętowali wspólnie ze Sławomirem Nowakiem jego czterdzieste urodziny. Impreza była połączona z pożegnaniem z polityką głównego bohatera afery zegarkowej. Kulisy "stypy u Nowaka" odsłania tygodnik "Wprost".

Tym razem impreza odbyła się nie w ulubionej restauracji Nowaka "Sowa i Przyjaciele", ale w hotelu "Belweder" przy ulicy Klonowej.  Gości przywoziły i odwoziły limuzyny. Skromniejszy środek transportu wybrał były minister finansów Jacek Rostowski, który przyjechał miejską taksówką. Z limuzyny skorzystał za to Radosław Sikorski.

Reklama

W urodzinowym przyjęciu uczestniczyli między innymi: Roman Giertych z małżonką, marszałek Sejmu Radosław Sikorski, Michał Kamiński, czy Igor Ostachowicz. Jak ujawnia tygodnik "Wprost", niektórzy goście -  na przykład sekretarz generalny PO Andrzej Biernat -  wytrzymali raptem kilkadziesiąt minut. Najwytrwalsza była oczywiście "najbardziej rozrywkowa frakcja sejmowa PO", która pokonała nawet - znanego z imprezowych możliwości - Michała Kamińskiego - ten - jak podaje "Wprost" trafił do drzwi wyjściowych tylko dzięki pomocy kolegi.

Wśród gości znaleźli się też przedstawiciele mediów: Janina Paradowska z tygodnika "Polityka" oraz Paweł Siennicki, naczelny "Polska The Times".

Wiadomo, że Sławomir Nowak dostał kilka prezentów, w tym między innymi znak drogowy z ograniczeniem prędkości do czterdziestu kilometrów na godzinę oraz gadżet elektroniczny. Zrzutka na prezent wynosiła 50 złotych.

Więcej szczegółów na temat imprezy Nowaka w najnowszym wydaniu tygodnika "Wprost". 



Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje