​Szef MSZ: W samolocie z Londynu nie było zamieszania

W samolocie, którym polska delegacja wracała z ubiegłotygodniowych konsultacji międzyrządowych w Londynie, nie było żadnego zamieszania - zapewnił we wtorek w Brukseli szef MSZ Witold Waszczykowski.

Szef MSZ był wraz z premier Beatą Szydło oraz delegacją w ubiegłym tygodniu uczestniczył w konsultacjach w międzyrządowych w Wielkiej Brytanii. W poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że gdy rządowy embraer miał wracać do Polski na jego pokładzie znalazło się więcej osób niż było miejsc.

Reklama

"Nic się nie działo nadzwyczajnego, po prostu w samolocie, który miał odlatywać wcześniej, było kilka miejsc wolnych i ktoś uznał, że w takim razie można z drugiego samolotu, który miał odlatywać kilka godzin później, zaprosić kilku dziennikarzy" - powiedział dziennikarzom minister, który bierze udział w spotkaniu szefów dyplomacji państw NATO.

"Dziennikarze niestety są obarczeni olbrzymim sprzętem, ciężkim i okazało się, że zarówno ta grupa, która mogłaby dopełnić, że tak powiem nieładnie, zapełnić miejsca wolne wraz z tym sprzętem przeważa możliwości udźwigu samolotu i jednak zdecydowano, żeby część tych doproszonych jednak wróciła do samolotu, który miał później odlecieć. Nic więcej się nie stało" - podkreślił minister.

"Siedziałem blisko pilota, w drugim czy trzecim rzędzie, nie widziałem żadnego zamieszania. Po prostu na chwilę kilku dziennikarzy weszło, potem zostało poproszonych, żeby jednak wrócili do głównego samolotu. Wrócili, polecieli później" - relacjonował Waszczykowski.

Jak napisał "DGP", wojskowa CASA, którą do Londynu przylecieli dziennikarze, miała odlecieć do kraju sześć godzin później niż rządowy embraer, którym podróżowała delegacja. Według dziennika okazało się, że dziennikarze mają wracać embraerem i wówczas na pokładzie tego samolotu znalazło się najpierw więcej osób niż było miejsc; samolot był źle wyważony.

Politycy Nowoczesnej zapowiedzieli złożenie zawiadomienia do prokuratury w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa niedopełnienia obowiązków służbowych przez szefową KPRM Beatę Kempę przy organizacji lotu delegacji rządowej z Londynu. Zdaniem PO sprawę powinna zbadać Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych i prokuratura.

O tym, że w samolocie nie był żadnego zamieszania, zapewniali we wtorek uczestniczący w wyjeździe do Londynu wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki i szef MON Antoni Macierewicz. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje