Szymański: Kryzys w stosunkach z Izraelem nie wpływa na pozycję Polski w UE

Kryzys w relacjach polsko-izraelskich w żadnym wypadku nie wpływa na pozycję Polski w Unii Europejskiej; Bruksela trafnie uznała, że ta sprawa powinna się rozegrać między Warszawą a Tel Awiwem - powiedział w poniedziałek wiceszef MSZ Konrad Szymański.

Premier Mateusz Morawiecki wziął w piątek udział w nieformalnym szczycie unijnych przywódców. Politycy omawiali m.in. budżet po 2020 r. oraz zmiany w funkcjonowaniu europejskich instytucji.

Szymański był pytany w TVN24, jak w Brukseli komentowany jest spór między Polską a Izraelem ws. nowelizacji ustawy o IPN. "Bruksela trafnie uznała, że nie należy się angażować w tę sprawę, bo ona nie dotyczy Unii i jest sprawą, która powinna się rozegrać między Polską Izraelem" - odparł.

Reklama

Zapewnił, że sprawa ta "w żadnym wypadku" nie wpływa na pozycję Polski w Unii Europejskiej. "Wszyscy mają jasność, że takie problemy mogą być wyjaśnione tylko między stronami sporu; w tym wypadku między Warszawą Tel Awiwem" - mówił wiceszef MSZ.

"Trzeba zatrzymać falę złych opinii o Polsce"

Szymański podkreślił też, że kwestie związane z pamięcią historyczną są "zawsze bardzo trudne" i pojawiają się w wielu aspektach relacji międzynarodowych. Jak mówił, problem ten dotyczy nie tylko stosunków Polski i Izraela.

Wiceszef MSZ został też spytany o słowa przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska nt. obecnych stosunków pomiędzy Polską i Izraelem. Tusk powiedział w piątek, że sytuacja w relacjach Polski z Izraelem jest bardzo poważna. "Jest tylko jedna rada - trzeba (...) zrobić wszystko, żeby zatrzymać dwie fale: po pierwsze falę złych opinii o Polsce, a ta fala przypomina już dziś wręcz tsunami, i drugą falę (...) niemądrych i nieprzyzwoitych ekscesów, antysemickich wypowiedzi w kraju. Obóz rządzący ma wszystkie narzędzia, by zatrzymać obie te fale, jeśli tylko tego chce" - podkreślił. Dodał, że poruszał tę kwestię w rozmowach z europejskimi liderami i starał się "zadbać o dobre imię naszego kraju".

"Jak widać, jedyne co jest w stanie zaaferować (Donald Tusk), to podzielenie się raczej fałszywą troską. Byłoby dobrze, gdyby (Tusk) wypowiedział się w obronie polskiej racji, bo zakładam, że jakieś polskie racje jednak w tym sporze dostrzega" - ocenił Szymański.

"Agresywny język wobec Polski"

Wiceszef MSZ został też zapytany o słowa unijnej komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, która podczas sobotniej Rady Krajowej PO wyraziła pogląd, że Polska wyłączyła się z dyskusji o UE. "Od dwóch lat z niedowierzaniem patrzę, jak coraz mniejsze znaczenie w Unii Europejskiej ma polski głos. Polska z własnej woli wyłączyła się z rozmowy o UE, a ta dyskusja jest to dyskusja o tym, jakiej Europy chcemy. Czy chcemy Europy, w której dwa kraje mówią "dajcie nam pieniądze, otwórzcie nam granice gospodarcze, a poza tym zostawcie nas w spokoju" - mówiła Bieńkowska.

"Jedyne gorzkie, często nawet konfrontacyjne tony, które płyną z Brukseli to są tony od polskich polityków. Nie ma takiej sytuacji w żadnym innym kraju, aby politycy desygnowali przez Polskę, byli jedynymi którzy odzywają się konfrontacyjnie wobec własnego rządu" - ocenił Szymański.

Według niego, nikt z "politycznych oponentów" Polski nie używa tak "agresywnego" języka wobec Polski, jak jej "przedstawiciele w Brukseli". "To sytuacja kuriozalna" - oświadczył. Zdaniem wiceszefa MSZ, za "dobrymi radami" polskich polityków w UE, "kryje się przekonanie, że Polska powinna przestać wypowiadać się w sprawach dla nas ważnych".

TK zbada nowelizację

Prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o IPN 6 lutego, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy noweli ustawy o IPN nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz kwestię tzw. określoności przepisów prawa.

Zgodnie z nowelizacją ustawy o IPN każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela i USA. Zgodnie z ustaleniami, które zapadły podczas rozmowy szefa polskiego rządu z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, został powołany zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Na czele zespołu stanął wiceszef MSZ Bartosz Cichocki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje