Szyszko ominął, nałożony na posłów przez PiS, zakaz udziału w marszu

W sobotę w Warszawie odbył się I Marsz św. Huberta. Nie wzięli w nim udziału politycy PiS. Zakaz uczestnictwa w imprezie ominął były minister środowiska Jan Szyszko. Pojawił się wśród uczestników zgromadzenia tuż po tym, jak zostało oficjalnie rozwiązane.

Wśród demonstrantów było widać zielone stroje rolników i myśliwych, byli także ubrani na czarno mężczyźni z opaskami z falangą - emblematem Ruchu Narodowego. 

Reklama

"Wraz z myśliwymi, leśnikami, rolnikami, hodowcami zwierząt futerkowych i wszystkimi, którym zależy na Polsce, chcemy uczcić i podziękować za dar wolności w stulcie jej odzyskania" - powiedziała Marcelina Puchalska z organizującego marsz Ekologicznego Forum Młodzieży. 

Marsz miał - jak dodała - pokazać, "że są w Polsce ludzie, którzy kochają Polskę i jej przyrodę, potrafią w sposób odpowiedzialny dbać o ziemię i ją użytkować". 

"Jesteśmy apolityczni, a marsz nie jest skierowany przeciw komukolwiek" - zapewniła. 

Szyszko obszedł zakaz

Jak potwierdziła w rozmowie z portalem "300polityka" rzeczniczka PiS Beata Mazurek, politykom PiS wydano zakaz udziału w marszu. 

Jak podaje TVN, zakaz obszedł Jan Szyszko. Były minister środowiska pojawił się, gdy uczestnicy dotarli pod Sejm i marsz został oficjalnie rozwiązany.

Pytany o zakaz udziału polityków PiS w marszu odpowiedział: "Ja nic nie słyszałem na ten temat". Swoją nieobecność tłumaczył udziałem w konferencji "Jeszcze Polska nie zginęła - wieś - rok później".

Utarczki z kontrmanifestantami

Przemówieniom przed Sejmem towarzyszyły - zza kordonu policjantów - okrzyki uczestników wcześniejszej manifestacji solidarności z protestującymi w budynku Sejmu niepełnosprawnymi i ich opiekunami oraz przeciwników polowań. 

"Warszawa wolna od faszyzmu", "ONR to zbiór zer", "nie pomylcie nas z wilkami", "nie zabijaj - piąte przykazanie", "bób, hummus i włoszczyzna" - skandowali.

Kiedy Jan Szyszko wracał do Sejmu, kilku kontrmanifestantów przedostało się przez bariery, ściganych przez policjantów w mundurach i po cywilnemu. "Sejm jest nasz" - wołali pozostali.

Gdy marsz został rozwiązany i jego uczestnicy się rozchodzili, doszło do rękoczynów. Jeden z kontrdemonstrantów został pociągnięty za włosy i przewrócony; inny uskarżał się, że został kopnięty i rzucony na samochód. Zarzucał policji opieszałość. Funkcjonariusze otoczyli i wylegitymowali trzech młodych mężczyzn w czarnych koszulach z odznakami Ruchu Narodowego i zabrali ich do policyjnego furgonu. Do poszkodowanego kontrdemonstranta wezwali karetkę.

Jak powiedzieli PAP przedstawiciele ratusza, organizatorzy zgłosili manifestację do 5 tys. osób; w marszu, którego uczestnicy złożyli kwiaty pod pomnikami Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego, wzięło udział ok. 240 osób.

Reklama

Reklama

Reklama