Terlecki: PiS to nie władza sezonowa. Bruksela to zrozumiała

Po dwóch i pół roku rządów "dobrej zmiany" politycy w Brukseli zrozumieli, że nie jesteśmy władzą sezonową; mamy społeczne poparcie i szanse na zwycięstwa w kolejnych wyborach - powiedział wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) podczas spotkania z mieszkańcami w Nysie (Opolskie).

"Europa dość długo była przekonana, że rządzący Polską rząd jest rządem sezonowym. Po dwóch i pół roku rządów (PiS), do polityków w Brukseli dotarło, że nie jesteśmy władzą sezonową. Mamy społeczne poparcie i realne szanse na zwycięstwa w kolejnych wyborach" - powiedział w niedzielę Terlecki.

Reklama

Jego zdaniem, polityka rządzącego obozu w coraz większym stopniu dociera także do środowisk, które do tej pory były sceptycznie nastawione do rządów Prawa i Sprawiedliwości.

"Widzieliśmy to podczas wczorajszej klapy tak zwanego Marszu Wolności. Co prawda udało się jeszcze oszukać naszym poprzednikom kilkanaście tysięcy osób, jednak widać że poparcie to maleje i nasi poprzednicy będą musieli zawalczyć na programy, a jakoś u nich programu nie widać" - podkreślił polityk PiS.

Za sukces rządu, Terlecki uznał m.in. nieprzyjmowanie imigrantów z Bliskiego Wschodu, dzięki czemu - jego zdaniem - udało się uniknąć problemów, z jakimi obecnie borykają się m.in. Niemcy i Szwecja. Kolejnym osiągnięciem rządów PiS - jak wyliczał - była reforma sądownictwa oraz polityka prorodzinna.

Jako wyzwanie, które stoi przed rządem, wicemarszałek Sejmu uznał konieczność aktywizacji programu "Mieszkanie Plus" i konieczność poprawy sytuacji emerytów oraz rencistów. Do tego jednak - jego zdaniem - konieczne będą zwycięstwa w kolejnych wyborach parlamentarnych.

"Musimy mieć świadomość, że jeżeli oddamy władzę w 2019 roku, to (wtedy to) co udało nam się zrobić w polityce zagranicznej, polityce prorodzinnej i wielu innych dziedzinach - np. jeżeli chodzi o wiek emerytalny - zostanie zniweczone przez naszych przeciwników. Żeby przeprowadzić planowane przez nas reformy w sposób kompleksowy, rząd dobrej zmiany musi jeszcze potrwać" - podkreślił Terlecki.

Jednym z pytań zadanych politykowi PiS z sali była kwestia dotycząca zwiększenia wydatków na pomoc dla niepełnosprawnych. "Jasne jest, że oczekiwania rosną. Jeżeli ludzie słyszą w telewizji, że jest lepiej, to oczekiwania rosną. Rząd robi wszystko, by kolejne, uzasadnione postulaty spełniać. Kolejne środowiska zgłaszają swoje postulaty, nauczyciele, policjanci, uczelnie czekają na dodatkowe pieniądze. Trzeba jednak zrozumieć, że możliwości budżetu są ograniczone, choć przyznaję, że sytuacja budżetu jest zdecydowanie lepsza, niż za czasów naszych poprzedników z PO-PSL" - odpowiedział Terlecki.

Odnosząc się do pytania na temat możliwości przyjmowania uchodźców, Terlecki zapewnił, że obecny rząd nie zamierza sprowadzać na Polaków niebezpieczeństw związanych ze zjawiskiem masowej migracji uchodźców, z którymi borykają się mieszkańcy m.in. Niemiec, Francji czy Holandii.

"Wczoraj mieliśmy kolejny akt terroryzmu we Francji, gdy człowiek ranił przechodniów mając na ustach Allacha. Kto bywał w krajach zachodnich, widział zbrojne patrole policji i wojska. Ta atmosfera zagrożenia, która panuje w wielu państwach zachodnich, jest wynikiem zgody na przyjęcie tysięcy imigrantów" - powiedział polityk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje