Terlecki: Protest lekarzy staje się coraz bardziej polityczny

Ponad 26 lekarzy rezydentów kolejny dzień prowadzi protest głodowy w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Warszawie. W południe odbędzie się tam wyjazdowe posiedzenie sejmowej komisji zdrowia. Rezydenci wezmą w nim udział tylko jako obserwatorzy. "Protest lekarzy staje się coraz bardziej polityczny, a szum medialny wokół strajku przerasta jego merytoryczny cel" - ocenił w piątek szef klubu PiS Ryszard Terlecki.

W czwartek lekarze rezydenci złożyli w KPRM list do premier Beaty Szydło, że odmawiają udziału we wspólnym zespole, który miałby do 15 grudnia rozpatrzyć postulaty protestujących i wypracować rozwiązania w służbie zdrowia. Wieczorem zawiesili protest głodowy na czas kolejnych rozmów ze stroną rządową. 

Reklama

Przed północą delegacja rezydentów spotkała się z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem, szefową KPRM Beatą Kempą i szefem Komitetu Stałego Rady Ministrów Henrykiem Kowalczykiem. Protestujący lekarze zostali zaproszeni do pracy w zespole ds. służby zdrowia, pod warunkiem zakończenia protestu. Po spotkaniu rezydenci wznowili zawieszony protest głodowy. 

Rezydenci: To, co robią politycy, nie mieści się w głowie

"Pani premier zaprosiła nas do prac zespołu już na poprzednim spotkaniu. To była oferta, którą odrzuciliśmy" - przypomniała w piątek Katarzyna Pikulska z Porozumienia Rezydentów OZLL. Jak dodała, minister Kempa "powtórzyła pytanie po tym nocnym spotkaniu, na którym nie było premier Szydło, mimo że miała być, a teraz stawia kolejne warunki".  

"Chyba wszyscy wiemy, do czego to dąży - do zakończenia protestu. Tego chcą za wszelką cenę" - powiedziała Pikulska.  

Pytana o to, czy w wyjazdowym posiedzeniu komisji zdrowia z udziałem ministra Konstantego Radziwiłła, które odbędzie się w piątek o godz. 12 w szpitalu, wezmą udział przedstawiciele lekarzy-rezydentów, Pikulska odpowiedziała: "Jako obserwatorzy, tylko i wyłącznie". "My nie jesteśmy politykami, nie będziemy politykami, nie chcemy być politykami. A to, co robią politycy, nie mieści się w głowie i nie chcemy być w to mieszani. Próbują nas upolitycznić. Nie udało się to od dwóch lat i się nie uda" - podkreśliła.

Terlecki: To się robi mało poważne

O kwestię strajku rezydentów pytany był w radiowej Trójce wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki. "Już straciłem rachubę, ile razy ten strajk był zawieszany, wznawiany, zawieszany, wznawiany. To się robi, moim zdaniem, trochę mało poważne" - ocenił Terlecki.  

Według niego, problemy, z którymi mierzy się dzisiaj rząd, wynikają z "nieudolności i niekompetencji" byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. "Teraz (Bartosz Arłukowicz) ma czelność podkręcać awanturę w Sejmie w tle z młodymi lekarzami, którzy strajkują" - mówił Terlecki. 

W jego ocenie protest młodych lekarzy staje się coraz bardziej polityczny. "Z tego, co słyszę, to większość postulatów (rezydentów) jest spełniona, znaczące podwyżki są zapowiedziane. Rezydent nie może zarabiać więcej niż lekarz specjalista, czy tyle samo, to jest niemożliwe" - podkreślił wicemarszałek.  

Na pytanie, czy ultimatum stawiane rezydentom jest dobrym sposobem na osiągnięcie porozumienia, Terlecki odpowiedział, że młodzi lekarze "też stawiają ultimatum", mówiąc, że nie przerwą protestu, jeśli nie spotka się z nimi premier Beata Szydło. 

"Znaleźli się w sytuacji kamer skierowanych na nich i szumu medialnego wokół ich protestu i to przerasta merytoryczny cel tego protestu, ale chcą w to brnąć. No to tak będzie, nic nie poradzimy" - dodał. 

Terlecki odcina się od słów Hrynkiewicz

Terlecki pytany był też o to, czy okrzyk posłanki PiS Józefy Hrynkiewicz "niech jadą", skierowany do rezydentów jest stanowiskiem klubu PiS. W czwartek w Sejmie minister zdrowia przedstawił informację w sprawie protestu głodowego lekarzy rezydentów. Podczas debaty, posłanka Lidia Gądek (PO) mówiła, że młodzi lekarze są świetnie wykształceni, znają języki obce i w każdej chwili mogą wyjechać z kraju, choć chcieliby pracować w Polsce. "Niech jadą" - powiedziała wówczas z ław poselskich posłanka PiS Józefa Hrynkiewicz. 

Wicemarszałek Sejmu oświadczył, że słowa posłanki Hrynkiewicz nie przedstawiają stanowiska PiS. "Nikt z nas nie chce, żeby ktokolwiek wyjeżdżał z Polski z powodów finansowych czy bytowych" - zaznaczył. 

Dodał, że "każdemu zdarza się powiedzieć coś pochopnego, czy nieodpowiedzialnego".  

Około 20 lekarzy rezydentów od 2 października prowadzi głodówkę w hallu głównym Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Warszawie. Domagają się wzrostu finansowania ochrony zdrowia do poziomu 6,8 proc. PKB w trzy lata, z drogą dojścia do 9 proc. przez najbliższe dziesięć lat. 

Chcą też zmniejszenia biurokracji, skrócenia kolejek, zwiększenia liczby pracowników medycznych, poprawy warunków pracy i podwyższenia wynagrodzeń.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje