Tragiczny wypadek w Łodzi: Są zarzuty dla motorniczego

Zarzut spowodowania w stanie nietrzeźwości wypadku drogowego, w wyniku którego zginęły dwie osoby, a dwie zostały ranne, przedstawiła w środę łódzka prokuratura 34-letniemu motorniczemu.

Mężczyźnie grozi kara do 12 lat więzienia - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że trwa przesłuchanie podejrzanego. Po jego zakończeniu prokuratura podejmie decyzję, co do ewentualnego wniosku o areszt.

Reklama

Do wypadku doszło w poniedziałek na ul. Piotrkowskiej w Łodzi rejonie ul. Radwańskiej i Brzeźnej. Według policji tramwaj linii 16, jadący w kierunku centrum, nie zatrzymał się na przystanku i wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle. Na przejściu dla pieszych potrącił trzy kobiety, dwie z nich - w wieku 72 i 77 lat - zginęły na miejscu, jedną w stanie ciężkim przewieziono do szpitala. Dodatkowo tramwaj uderzył w jadącego prawidłowo opla, którego kierowca także został hospitalizowany. Opel uderzył w inne auto.

Po zderzeniu motorniczy zatrzymał tramwaj dopiero po przejechaniu kilkuset metrów. Mężczyznę zatrzymano. Jak się okazało, kierował pojazdem, mając w organizmie ponad 1,2 promila alkoholu.

Nagranie z monitoringu

Rzecznik przyznał, że nadal niewyjaśniony jest ostateczny przebieg zdarzenia. Według niektórych świadków - wbrew policyjnej wersji - tramwaj najpierw uderzył w auto, które następnie potrąciło kobiety. Niestety monitoring miejski nie zarejestrował bezpośrednio zdarzenia, bo jego kamery pracują w systemie obrotowym i w czasie, gdy doszło do tragedii kamera była odwrócona w inna stronę - mówił na spotkaniu z mediami Kopania.

Dodał, że śledczym udało się natomiast pozyskać inne nagrania, m.in. od osób prywatnych, na których widać, że tramwaj poruszał się z dużą prędkością, że nie zatrzymał się na przystanku, wjechał na czerwonym świetle na skrzyżowanie, następnie uderzył w skręcający z ul. Radwańskiej w ul. Piotrkowską samochód. Zwrócił uwagę, że na tych nagraniach nie widać bezpośrednio momentu potrącenia kobiet. Zaznaczył, że prokuratura nadal czeka na odtworzenie zapisu monitoringu zainstalowanego bezpośrednio w tramwaju. Odpowiedzi wymaga także pytanie, dlaczego motorniczy zatrzymał się dopiero po przejechaniu kilkuset metrów.

Kopania powiedział, że śledczy nie wykluczają w przyszłości zmiany zarzutów. We wtorek jeden z prokuratorów przyznał, iż ważne też będzie ustalenie, czy w momencie wypadku na przejściu dla pieszych było więcej osób. Jeśli tak, to mężczyzna może usłyszeć zarzut spowodowania zagrożenia katastrofy w ruchu lądowym.

Alkohol w kabinie motorniczego

We wtorek prokuratura poinformowała również, że w kabinie motorniczego znaleziono cztery pełne puszki z piwem i trzy butelki wódki o pojemności 0,2 l. Jedna z butelek była pusta, druga napoczęta. Według świadków mężczyzna kupił alkohol w sklepie niedaleko pętli tramwajowej.

O tym, że motorniczy mógł pić alkohol w pracy, mówiła również we wtorek prezydent Łodzi Hanna Zdanowska. Jak zaznaczyła, informację tę przekazała jej policja. Na spotkaniu z mediami przedstawiała wyniki raportu przygotowanego przez władze spółki przewozowej Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne. Wynika z niego, że mężczyzna prawdopodobnie przyszedł do pracy trzeźwy.

Zdanowska poinformowała, że podjęła decyzję o obligatoryjnych kontrolach kierowców i motorniczych łódzkiego MPK; kontrole mają być też przeprowadzane w trakcie ich pracy. Podjęto też decyzję o zakupie kolejnych 30 alkomatów dla MPK.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wypadek | Łódź | tragedia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje