"Trudno zgodzić się ze słowami Olszewskiego na temat Bandery"

Trudno zgodzić się z wypowiedzią b. premiera Jana Olszewskiego o tym, że Stepan Bandera nie ma nic wspólnego ze zbrodnią wołyńską; Bandera był jednym z polityków pośrednio odpowiedzialnych za ten dramat - powiedział we wtorek szef KPRM Michał Dworczyk.

Jan Olszewski w wywiadzie dla "Super Ekspressu" odnosząc się do nowelizacji ustawy o IPN ocenił, że połączenie w niej kwestii Izraela i Ukrainy "ma charakter czegoś pomiędzy obsesją a dywersją" oraz że Stepan Bandera "nie miał ze zbrodnią wołyńską nic wspólnego".

Reklama

"Trudno się zgodzić z wypowiedzią premiera Olszewskiego, którego szanuję - jest to niezwykła postać w historii Polski - natomiast Stepan Bandera był jednym z polityków pośrednio odpowiedzialnych za dramat, do którego doszło na Wołyniu i kresach południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej" - powiedział szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jak dodał, "ideologia nacjonalizmu ukraińskiego, którą opisał (Dmytro) Doncow, a którą propagował Stepan Bandera, mówiła wprost o ludobójstwie, którego należy dokonać w celu oczyszczenia etnicznego terenów ukraińskich".

Pytany o słowa Olszewskiego o tym, że "gdyby Bandera mógł podejmować wtedy decyzje, to prawdopodobnie do zbrodni na Wołyniu by nie doszło", odparł, że takie stwierdzenia nie mają pokrycia w faktach historycznych. "Bez wątpienia Stepan Bandera miał olbrzymi wpływ na budowę ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego a wiemy, jakie były tego konsekwencje" - powiedział Dworczyk.

Aktualną nowelizację ustawy o IPN prezydent podpisał 6 lutego, a następnie w trybie kontroli następczej skierował do Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent chce, by Trybunał zbadał, czy przepisy noweli ustawy o IPN nie ograniczają w sposób nieuprawniony wolności słowa oraz kwestię tzw. określoności przepisów prawa.

Zgodnie z tą nowelizacją każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne - będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech. Taka sama kara grozi za "rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni".

W nowelizacji  znalazły się też m.in. przepisy mające umożliwić wszczynanie postępowań karnych za zaprzeczanie zbrodniom ukraińskich nacjonalistów (także zbrodniom tych ukraińskich formacji, które kolaborowały z III Rzeszą Niemiecką). Zgodnie z nowelizacją są to "czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925-50, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności". Wskazano również, że taką zbrodnią był udział ukraińskich nacjonalistów w eksterminacji Żydów i popełnione przez nich ludobójstwo na obywatelach II RP na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Nowela wywołała krytykę m.in. ze strony Izraela, USA i Ukrainy. Zgodnie z ustaleniami, które zapadły podczas rozmowy szefa polskiego rządu z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, został powołany zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Na czele zespołu stanął wiceszef MSZ Bartosz Cichocki. W planach jest spotkanie zespołu polskiego z izraelskim. Termin takiego spotkania nie został jeszcze ustalony.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje