Tusk: Głównym problemem jest bezczelność ludzi

Premier Donald Tusk powiedział, że inwestowanie pieniędzy w takich firmach jak Amber Gold to jak obstawianie w kasynie - należy brać za to odpowiedzialność. W ten sposób odniósł się do zbiorowego pozwu poszkodowanych przez Amber Gold przeciw Skarbowi Państwa.

5 czerwca Sąd Okręgowy w Warszawie ma zdecydować o dopuszczalności pozwu, w którym składający go domagają się uznania odpowiedzialności Skarbu Państwa za zaniechania i błędy organów władzy publicznej w sprawie Amber Gold. Gdyby sąd uwzględnił powództwo, poszkodowani mogliby indywidualnie domagać się od Skarbu Państwa pokrycia swych szkód. W pozwie wymieniono 23 podmioty reprezentujące Skarb Państwa, m.in. prokuratury, w tym generalną; sądy, urzędy skarbowe, ministrów: sprawiedliwości, finansów i skarbu; ABW. W czwartek sąd wysłuchał w tej sprawie argumentów stron.

Reklama

Premier podczas konferencji prasowej w Policach był pytany przez dziennikarzy o tę sprawę. - Z całą pewnością - i to stwierdziliśmy analizując postępowanie wszystkich służb państwowych - można było, a niektórzy powinni, działać energiczniej i starać się więcej dobrej woli włożyć w to, by dotrzeć z ostrzegawczym komunikatem do obywateli - ocenił Tusk.

Dodał jednak, że lokowanie pieniędzy w firmach podobnych do Amber Gold jest hazardem i za takie decyzje należy brać własną odpowiedzialność. - Jeśli ktoś usłyszy kiedykolwiek, że powstaje instytucja finansowa i obiecuje szybki i łatwy zysk, większy niż średni na rynku, to należy się sto razy zastanowić, zanim powierzy się takiej instytucji swoje pieniądze - podkreślił.

- Prawie bez wyjątku łatwy i szybki zarobek oznacza tak naprawdę oszustwo lub wyłudzenie. Dlatego ludzie muszą więcej uwagi poświęcić ocenie ryzyka, gdy powierzają komuś swoje pieniądze - dodał.

Według premiera, jeśli sądy uznają, że instytucje państwowe są odpowiedzialne za stratę, jaką poniosły osoby inwestujące w Amber Gold, to "będą tutaj wyroki". - W mojej ocenie głównym problemem jest jednak bezczelność ludzi, którzy wyłudzają i niestety naiwność, albo chęć zbyt łatwego zysku tych, którzy wierzą takim naciągaczom - skwitował Tusk.

Według prokuratury b. prezes Amber Gold Marcin P. i jego żona Katarzyna w ramach tzw. piramidy finansowej doprowadzili ok. 15 tys. osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o wartości ponad 850 mln zł (to równowartość założonych lokat przez wszystkich klientów). Dotychczas w zarzutach stawianych małżonkom ujęto prawie 12 tys. pokrzywdzonych na kwotę 668 mln zł. Oboje są aresztowani.

Firma Amber Gold miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem, przekraczającym nawet 10 proc. w skali roku - co znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. W sierpniu 2012 r. firma ogłosiła likwidację, a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła ani powierzonych pieniędzy, ani odsetek.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje