Tusk o referendum w Warszawie: To polityczna hucpa

Nie mam żadnej wątpliwości, że tu intencją jest taka nie najczystsza polityka, a nie chęć ratowania Warszawy przed jakimś kataklizmem - powiedział we wtorek premier Donald Tusk, pytany o referendum ws. odwołania prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz.

- Spodziewałem się, że to referendum może się odbyć, co nie zmienia mojego negatywnego stosunku do samej idei referendum na rok przed wyborami samorządowymi - podkreślił premier podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Dodał, że nie ma żadnych wątpliwości, iż intencją w tej sprawie jest najczystsza polityka, a nie "chęć ratowania Warszawy przed jakimś kataklizmem".

Reklama

- Rozumiem, zdarzali się samorządowcy - jeden ukradł, drugi zgwałcił, był raptem rok prezydentem czy burmistrzem i referendum byłoby jedyną możliwością odwołania. Ale w tym przypadku nie mamy do czynienia z żadnym dramatycznym zdarzeniem (...). Jeśli warszawiacy uznają, że potrzeba zmiany, to za kilkanaście miesięcy dokonają wyboru prezydenta. Ja bardzo bym chciał, żeby to była ponownie Hanna Gronkiewicz-Waltz - powiedział Tusk.

"Polityczna hucpa"

Zaznaczył, że od siedmiu lat jest ona prezydentem największego miasta w Polsce, w którym są też największe inwestycje i - jak ocenił - "ten bilans jest zdecydowanie dodatni".

- Natomiast nie miała na pewno szansy uniknąć błędów, bo w takim miejscu i przez tak długi czas błędów nie można uniknąć. Ale jestem przekonany, że większość warszawiaków pozytywnie ocenia te siedem lat. I dlatego samo referendum uważam za polityczną hucpę i tego nie ukrywałem - powiedział.

Inicjatorem akcji referendalnej jest Warszawska Wspólnota Samorządowa. Podpisy pod wnioskiem o jego przeprowadzenie zbierały też m.in. PiS i Ruch Palikota. Aby referendum mogło się odbyć, pod wnioskiem musiało podpisać się 10 proc. uprawnionych do głosowania w Warszawie, tj. 133 tys. 576 osób.

Zgodnie z prawem, jeśli komisarz zdecyduje o przeprowadzeniu referendum, musi się ono odbyć w dzień wolny od pracy, najpóźniej 50. dnia od opublikowania postanowienia komisarza. Oznacza to, że referendum w Warszawie musiałoby odbyć się najpóźniej w połowie października.

Referendum w Warszawie

We wtorek niektóre media poinformowały, że komisarz wyborczy w Warszawie policzył już podpisy złożone przez warszawiaków pod wnioskiem o referendum i jest ich wystarczająca liczba. Delegatura Krajowego Biura Wyborczego w Warszawie podkreśliła jednak, że postanowienia o przeprowadzeniu referendum nadal nie ma - termin na jego wydanie mija w środę.

Referendum będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział 3/5 liczby wyborców, którzy wzięli udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób.

Dowiedz się więcej na temat: Donald Tusk | premier

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy