Tusk pozwał wydawcę "Nie" za naruszenie dóbr osobistych

Premier Donald Tusk pozwał wydawcę tygodnika "Nie" za naruszenie dóbr osobistych - podał rzecznik rządu Paweł Graś. Pozew to efekt opublikowania przez tygodnik fałszywego stenogramu z rozmów premiera podczas meczu Polska-Ukraina; miał to być żart primaaprilisowy.

 - Taki pozew wpłynął. Jest to jednak pozew prywatny. Donald Tusk złożył go jako osoba prywatna, a nie premier RP - powiedział Graś w czwartek reporterowi TOK FM.

Maciej Gieros z sekcji prasowej Sądu Okręgowego w Warszawie powiedział, że pozew wobec wydawcy tygodnika "Nie" wpłynął do sądu 8 kwietnia.

Reklama

- Sprawa dotyczy ochrony dóbr osobistych, trafiła do XXIV Wydziału Cywilnego, sąd wyznaczył pierwszy termin rozprawy na 15 maja - poinformował.

Graś tłumaczył, że "żart" tygodnika został opublikowany w piątek, a prima aprilis był w poniedziałek, co spowodowało, że wiele osób potraktowało publikację poważnie i zaczęła ona funkcjonować w przestrzeni publicznej.

- Część dziennikarzy komentowała nawet rzekome słowa premiera zupełnie na poważnie - podkreślił rzecznik rządu.

Informację, że Tusk pozwał spółkę Urma, wydawcę "Nie", do Sądu Okręgowego w Warszawie podał Presserwis.

"Treść artykułu i jego kontekst miały poniżyć powoda w oczach opinii publicznej i wywołać przekonanie, że premier sprawujący władzę w Polsce jest pozbawiony zasad etycznych" - napisała w pozwie reprezentująca Tuska radca Magdalena Witkowska, którego fragment cytuje Presserwis. Tusk domaga się, by wydawnictwo zamieściło przeprosiny w mediach.

Chodzi o publikację "Nie" pt. "Tusk na podsłuchu". Tygodnik opublikował rzekomy stenogram z podsłuchanej rozmowy premiera z innymi politykami podczas meczu Polska - Ukraina. Z tych stenogramów wynikało, że premier oraz m.in. Grzegorz Schetyna  komentowali w niewybredny sposób, używając wulgaryzmów, m.in. stroje innych znanych osób, które pojawiły się na stadionie.

"W związku z publikacją Dziennika Cotygodniowego 'Nie' pod tytułem 'Tusk na podsłuchu' informujemy, że przytoczone w artykule rozmowy (m.in. pomiędzy D. Tuskiem, a G. Schetyną, R. Koseckim i A. Kwaśniewskim) nie miały miejsca. Publikacja jest przykładem rażącego kłamstwa i nierzetelności dziennikarskiej. W związku z artykułem podjęte zostaną odpowiednie kroki prawne. Przedstawicieli pozostałych mediów prosimy o niepowielanie tych nieprawdziwych informacji" - głosiło oświadczenie wydane 30 marca przez Centrum Informacyjne Rządu.

Dowiedz się więcej na temat: premier | Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy