Tygodnik "Przegląd": Niecelne decyzje

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie uznał za bezskuteczną decyzję o przeniesieniu funkcjonariusza służby celnej do pionu cywilnego. Może to być precedens w skali kraju.

Od 1 marca br. wszystkie służby celno-podatkowe weszły w skład Krajowej Administracji Skarbowej. Jej szef Marian Banaś zapewniał, że reforma usprawni system ściągania przez państwo należności, poprawi warunki pracy i zapewni lepsze wynagrodzenia pracownikom tego sektora.

Reklama

Praktyka pokazała jednak, że łączenie służb stało się pretekstem do pozbycia się niewygodnych pracowników, a przede wszystkim przeniesienia do cywila ponad 3,5 tys. celników spośród 14,5 tys. w całym kraju. Wcześniej byli oni powołanymi do służby mundurowej funkcjonariuszami. Można im było wyznaczać różne zadania, w tym na przejściach granicznych, ale status funkcjonariusza gwarantował im również większe bezpieczeństwo zatrudnienia.

Po reformie dostali do podpisania typowe umowy o pracę, które w trybie zwykłym można w każdej chwili wypowiedzieć.  

Z funkcjonariusza cywil

W takiej sytuacji znalazł się Marcin Langowski, mianowany wcześniej do służby w komórce zajmującej się akcyzą, banderolami, grami hazardowymi itp. Jeszcze trzy miesiące po wejściu reformy w życie, jak opowiada, mógł nosić mundur. Potem jednak dostał do podpisania umowę o pracę na podobnym stanowisku, ale już w pionie cywilnym. Bardzo go to poruszyło, bo kilku kolegów z jego komórki pozostało w nowej Służbie Celno-Skarbowej.

On, uważany za kompetentnego pracownika, po 12 latach nienagannej służby znalazł się na słabszej pozycji zawodowej. Czyżby zaszkodziły mu wysokie kwalifikacje i doświadczenie? Dlatego na początku czerwca przyjął nowe warunki, ale z pisemnym zastrzeżeniem, że skorzysta z drogi prawnej, aby pozostać w stanie służby. I tak zrobił, składając skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, która została rozpoznana na posiedzeniu 19 października. Jako pierwsza z kilkunastu podobnych spraw w olsztyńskim WSA i jedna z licznych w innych sądach w Polsce.

Na razie z reguły oddalanych i kierowanych do powszechnych sądów pracy. Te z kolei stwierdzają, że takie sprawy leżą w kompetencjach sądów administracyjnych, i kółko się zamyka. Dotychczas jedynie WSA w Szczecinie wydał wyrok na korzyść skarżącego, stwierdzając, że przekształcenie stosunku służbowego w umowę o pracę to decyzja administracyjna. Co jest o tyle istotne, że można ją zaskarżyć.

- Sąd szczeciński uznał, że w tym wypadku mamy do czynienia z zaniechaniem ze strony ustawodawcy, który nie określił kryteriów, jakimi ma się kierować organ podejmujący decyzję o "ucywilnieniu" funkcjonariuszy - mówi Sławomir Siwy, szef związku zawodowego Celnicy.pl, który przyjechał na rozprawę w Olsztynie.

Zarówno tutaj, jak i w innych oddziałach dyrektorzy KAS podejmowali takie decyzje na podstawie pisma szefa KAS Mariana Banasia. Dlatego Siwy liczył na kolejny przełom w sprawie, spodziewając się podobnego, salomonowego wyroku jak w Szczecinie. Jego optymizm podzielała też grupa przybyłych do sądu celników, będących w podobnej sytuacji jak Marcin Langowski.  

Luki w ustawie

Podczas rozprawy radca prawny KAS potwierdziła, że Langowski należał do najlepszych pracowników w swojej komórce i dlatego otrzymał propozycję pracy w pionie cywilnym. Jego koledzy pozostali w służbie jako "rezerwa kadrowa", zwana także grupą wsparcia. To znaczy, że na co dzień pracują w biurze, ale z zasady dwa miesiące w roku mają pełnić służbę na granicy.

Pełnomocniczka KAS próbowała zaprzeczyć, jakoby sądy pracy odrzucały pozwy celników. Mówiła, że tylko oddział olsztyński procesuje się z siedmioma osobami. Była to jednak manipulacja. W sądach pracy są bowiem sprawy tych pracowników izby celnej, którzy w wyniku reformy zostali zwolnieni i sądzą się o przywrócenie ich do pracy.

Wojewódzki sąd administracyjny rzetelnie podszedł do tematu, rozpatrując argumenty obu stron, i wydał wyrok korzystny dla Marcina Langowskiego. Co prawda, w odróżnieniu od sądu szczecińskiego nie uznał, że przeniesienie celnika do pionu cywilnego jest decyzją administracyjną, za to stwierdził bezskuteczność tego aktu. Nie wiadomo bowiem, jakimi kryteriami kierował się organ, proponując funkcjonariuszowi umowę o pracę w pionie cywilnym.

Ta konkretna osoba - podkreślał sąd - ma prawo wiedzieć, dlaczego znalazła się w drastycznie innej sytuacji niż dotychczas. Nie zaszły żadne szczególne okoliczności, by "ucywilnić" funkcjonariusza.

Reforma celno-skarbowa dała pracodawcy upoważnienie do zmian w strukturach kadrowych, ale nie może tu być dowolności. Dlatego taka czynność nie może wywoływać skutków prawnych. Co świadczy o tym, że w ustawie o reformie są luki prawne. Wyrok nie jest prawomocny, ale Marcin Langowski wierzy, że wkrótce odzyska prawo noszenia munduru. Chociaż orzeczenie WSA w Olsztynie nie może być powielane przez inne sądy, które rozpatrują skargi indywidualne, wyrok ma charakter precedensowy. 

Jak mówi przewodniczący olsztyńskiego związku Celnicy.pl Rafał Markiewicz, na podobne rozstrzygnięcie czeka co najmniej kilkanaście osób z terenu działania byłej izby celnej. W takiej sytuacji jest znacznie więcej, bo w sumie ok. 80 pracowników, ale część pogodziła się ze zmianą, a niektórzy po szoku wywołanym taką decyzją ratują zdrowie w szpitalach i na zwolnieniach lekarskich.

Marek Książek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje