Uczestnicy Marszu Niepodległości gromadzą się w centrum Warszawy

Na warszawskim placu Defilad i rondzie Dmowskiego gromadzą się w piątek po południu osoby, które mają zamiar wziąć udział w zaplanowanym na godz. 14 Marszu Niepodległości. Wielu z nich ma polskie flagi, biało-czerwone opaski i inne patriotyczne symbole. Hasło tegorocznego marszu brzmi "Polska bastionem Europy".

 Organizatorzy, czyli Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, którego członkowie są związani z Ruchem Narodowym, w zgłoszeniu do ratusza zadeklarowali, że spodziewają się 50 tys. manifestantów. Już ok. godz. 12 w centrum Warszawy widać było liczne grupy uczestników marszu z biało-czerwonymi flagami i opaskami. Flagi i opaski można też było kupić - na prowizorycznych straganach oraz od ulicznych sprzedawców. Liczne grupy szły też w stronę centrum Mostem Poniatowskiego; widoczna była też straż Marszu Niepodległości; niektórzy ze strażników mają kaski i gogle. 

Reklama

Dużo osób z flagami, biało-czerwonymi opaskami widać w tramwajach i autobusach. Od czasu do czasu w centrum słychać było wybuchy petard. Wielu uczestników dojeżdża na marsz koleją podmiejską, grupy z polskimi flagami widoczne są na stacjach; porządku pilnują funkcjonariusze Staży Ochrony Kolei oraz policjanci.

Na błoniach stadionu PGE Narodowy, gdzie marsz ma się zakończyć, od strony ul. Zielenieckiej ustawiona jest scena, na której trwają przygotowania do wieczornych wystąpień. W przejściu podziemnym w okolicy stacji metra Centrum kapela, która zwykle zabawia przechodniów śpiewając warszawskie piosenki, grała patriotyczne pieśni.

Ok. godz. 13 zgromadzeni wypełnili już teren przy wejściu do metra Centrum, w okolicach PKiN i Dworca Centralnego. Demonstranci to głównie młodzi ludzie, wielu z emblematami klubów piłkarskich; są też rodziny z dziećmi. W tłumie przeważają biało-czerwone flagi, są też proporce ze znakami falangi i mieczykami Chrobrego; znaki Polski Walczącej, Narodowych Sił Zbrojnych i emblematy klubów sportowych. Jest też grupka osób z emblematami ruchu Kukiz 15.

Zebrani skandowali m.in. "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę", "Kto nie skacze, ten z policji", "Polska, biało-czerwoni", "Bóg, honor, ojczyzna"; widać było również transparent: "Mohammed not welcome" z wizerunkiem brodacza, który zamiast turbanu na głowie niesie bombę.

Przy Rotundzie organizatorzy ustawili scenę z nagłośnieniem, z którego nadawane są m.in. patriotyczne pieśni, przed godz. 13.30 rozpoczął się koncert. Organizatorzy planują kilka przemówień, tak by o godz. 14 marsz wyruszył na drugą stronę Wisły. 

Trasa Marszu Niepodległości ma przebiegać Al. Jerozolimskimi i Mostem Poniatowskiego, następnie demonstracja ma zejść na Wybrzeże Szczecińskie i przez ul. Siwca dotrzeć na błonia Stadionu Narodowego. Tam ma się odbyć wiec, połączony z koncertem.W związku z demonstracją po. godz. 13 wyłączono z ruchu ul. Marszałkowską i Al. Jerozolimskie. Nie kursują tamtędy tramwaje i autobusy komunikacji miejskiej.

Nad bezpieczeństwem w piątek w stolicy, gdzie prócz Marszu Niepodległości odbywają się obchody Narodowego Święta Niepodległości z udziałem najwyższych władz państwowych oraz demonstracje Komitetu Obrony Demokracji i Koalicji Antyfaszystowskiej, czuwa ponad 7 tys. policjantów. Są to funkcjonariusze zarówno z garnizonu stołecznego, jak i ściągnięci z innych województw.

Jak powiedział PAP rzecznik komendanta głównego policji mł. insp. Mariusz Ciarka, jak dotąd uroczystości związane ze Świętem Niepodległości przebiegają w Warszawie spokojnie. "Nie doszło dotąd do żadnych incydentów, jeżeli chodzi o ruch samochodowy na ulicach jest dość pusto. Część autokarów z uczestnikami marszu dopiero do stolicy dojeżdża" - powiedział.

"Apelujemy do tych, którzy dopiero dojeżdżają, o ostrożną jazdę, bo są dość trudne warunki pogodowe. Przypominamy też, że odpalanie petard w tłumie może stanowić zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia uczestników zgromadzenia. Dlatego nie wolno tego robić" - zaznaczył.Radiowozy zgromadzone są na bocznych ulicach, w okolicach tras przemarszu. W newralgicznych miejscach - tam, gdzie mogą spotkać się uczestnicy różnych zgromadzeń - policjanci ustawili barierki. Patrole są też w pobliżu skrzyżowań, by w momencie przejścia demonstracji wyłączać ruch.

Policjanci m.in. odgrodzili od trasy marszu pikietę na rondzie de Gaulle'a, którą pod hasłem "Stop Narodowcom" zorganizowała nieformalna grupa Obywatele RP. Jest to pierwsza od kilku lat kontrmanifestacja na trasie Marszu Niepodległości. W tamtej okolicy Al. Jerozolimskie od przecinających je ulic odgrodzono metalowymi barierkami.

Na podeście przy pomniku de Gaulle'a, który otoczony jest barierkami, stoi kilkadziesiąt osób z kamizelkami z napisem: Obywatele RP; mają wielki transparent z napisem "Polscy bohaterowie nie ginęli za Polską dla Polaków, walczyli za wolność waszą i naszą", na dole mniejszymi literami jest napisane: "Wolny jest kraj, którego obywatele są wolni, prawa człowieka są szanowane, a godność jednostki jest źródłem wszystkich praw i stoi ponad wolą większości". Paweł Kasprzak z Obywateli RP powiedział PAP: "Marsz narodowców jest areną aktów przemocy, agresji fizycznej, werbalnej pod adresem dowolnych obywateli. Naszym zdaniem marsz narodowców nie powinien się odbywać, dlatego protestujemy".

Policja zamknęła też dostęp do ulic Wilczej (na odcinku między Marszałkowską i Kruczą) i Skorupki, gdzie w 2013 r. doszło do zamieszek z udziałem narodowców i mieszkańców znajdującego się tam skłotu.P

O 13.15 służba porządkowa manifestacji - straż Marszu Niepodległości - przerodziła Al. Jerozolimskie dwoma kordonami: przy rondzie Dmowskiego i na wysokości ul. Kruczej. Duże siły policyjne i grupy radiowozów zostały zgromadzone m.in. ul. Wspólnej, Brackiej, Mysiej, Żurawiej, a także w Parku Skaryszewskim, gdzie funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. wielokrotnie dewastowany pomnik wdzięczności żołnierzom Armii Radzieckiej.

Marsz Niepodległości jest organizowany od 2010 r. W 2015 r. demonstracja po raz pierwszy odbyła się bez burd i starć z policjantami - ani policja, ani stołeczne biuro bezpieczeństwa nie odnotowały żadnych poważniejszych incydentów, nie było poszkodowanych ani rannych. Dobrze oceniono służby porządkowe organizatorów. Jedynym zastrzeżeniem była duża ilość materiałów pirotechnicznych, które zrzucano m.in. na Wisłostradę.

W 2014 r. policjanci zatrzymali 199 osób (spośród 276 doprowadzonych na komisariaty) - głównie chuliganów, którzy brali udział w burdach, do których doszło pod koniec marszu w okolicach Stadionu Narodowego. Tam grupa kilkuset osób oddzieliła się od pochodu i zaatakowała policję. Rzucali w stronę policjantów m.in. kostką brukową, butelkami z benzyną, racami i petardami. Poszkodowanych zostało 51 policjantów, z których 44 trafiło do szpitala. Rany odniosły też 24 osoby cywilne. Policja użyła broni gładkolufowej i armatek wodnych. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy