Udaremniono atak bombowy w Warszawie

Trzech mężczyzn szykowało atak bombowy na komendę policji Warszawa-Włochy. Zostali zatrzymani na gorącym uczynku, gdy montowali ładunki wybuchowe pod radiowozami. Policja wprost mówi o próbie zamachu. Podejrzani nie przyznali się do winy i odmówili składania zeznań - podała prokuratura.

- Policja udaremniła zamach, który miały przeprowadzić trzy osoby - poinformowano podczas konferencji prasowej Komendy Stołecznej Policji i Prokuratury Okręgowej.

Reklama

Da zamachu miało dojść na terenie jednego z komisariatów policji w Warszawie. Na gorącym uczynku zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 17 do 35 lat.

Zdarzenie miało miejsce w nocy z niedzieli na poniedziałek. Policja otrzymała wcześniej informację, że może dojść do zamachu w Warszawie. Funkcjonariuszom udało się ustalić, gdzie i kiedy miałoby dojść do ataku. Nad ranem przed komisariatem pojawiły się trzy osoby, które obserwowały teren. Po chwili osoby te zaczęły montować materiały wybuchowe pod radiowozami stojącymi przed komisariatem. W tym momencie wkroczyła policja, która zatrzymała mężczyzn. Podejrzani odmówili składania wyjaśnień i nie przyznali się do winy.

Jak wskazywano, ładunki wybuchowe skonstruowane były z dwóch butli z płynem zapalającym. Ich siła mogła zniszczyć radiowozy.

Policjanci przyznali, że jeden z mężczyzn był wcześniej notowany, natomiast cała trójka jest powiązana ze środowiskiem anarchistycznym. Miejsce zamieszkania mężczyzn to Warszawa i okolice, adres zamieszkania jednego z mężczyzn jest nieustalony.

Za nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych i przygotowywanie do sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia na osoby trzecie grozi im do ośmiu lat więzienia.

Sąd podjął już decyzję, że cała trójka trafi na trzy miesiące do aresztu.

RMF/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: prokuratura

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy