Umorzono postępowanie wobec policjanta ze sprawy Olewnika

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku umorzyła postępowanie wobec Henryka S. - jednego z policjantów, który zajmował się sprawą Krzysztofa Olewnika. Śledczy doszli do przekonania, że mężczyzna nie popełnił przestępstwa.

O umorzeniu wątku Henryka S. poinformowała w czwartek Barbara Sworobowicz rzeczniczka prasowa gdańskiej prokuratury, badającej niewyjaśnione dotąd okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika oraz nieprawidłowości w dotychczasowych postępowaniach w tej sprawie.

Reklama

Henryk S. był jednym z policjantów, którzy zajmowali się sprawą Olewnika tuż po tym jak mężczyzna został uprowadzony. Pracował on m.in. wspólnie z dwójką innych funkcjonariuszy - Remigiuszem M. i Maciejem L. i - podobnie jak oni w toku postępowania dotyczącego nieprawidłowości usłyszał zarzuty m.in. niedopełnienia obowiązków.

W grudniu ub. roku gdańska prokuratura oskarżyła Remigiusza M. i Macieja L. "Zarzuty postawione dwójce oskarżonych policjantów dotyczyły wykonywanych przez nich czynności operacyjnych. Natomiast Henryk S. wykonywał w sprawie czynności procesowe. W toku postępowania zostało udowodnione, że Henryk S. z oczywistych powodów nie miał możliwości zapoznania się z ewentualnymi informacjami pozaprocesowymi, a tylko w tej sferze ujawniono nieprawidłowości" - powiedziała PAP Sworobowicz.

O umorzeniu postępowania wobec Henryka S. jako pierwszy poinformował TVN24.

Oskarżeni o niedopełnienie obowiązków

Remigiusz M. i Maciej L. zostali oskarżeni o niedopełnienie obowiązków, skutkujące narażeniem Olewnika na utratę życia. Prokuratura zarzuciła im m.in. to, że nie skorzystali z wielu informacji i nie przesłuchali osób, które mogły pomóc w rozwiązaniu sprawy. Funkcjonariusze mieli też pochopnie zniszczyć nagrania rozmów telefonicznych wykonanych z podsłuchów założonych w czasie śledztwa.

Oprócz dwóch policjantów w ostatnich dniach grudnia ub. roku śledczy oskarżyli także w tym samym śledztwie dwoje pracowników Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie - szefową laboratorium Jolantę D. oraz biegłego medycyny sądowej Bogdana Z. Zarzucono im niedopełnienie obowiązków i sfałszowanie wyników ekspertyz przeprowadzonych w październiku 2006 r. badań DNA szczątków Krzysztofa Olewnika.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 październiku 2001 r. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, został zamordowany miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan (Mazowieckie). Odnaleziono je w 2006 r.

Początkowo sprawą porwania Olewnika bezskutecznie zajmowali się policjanci z Płocka i Warszawy. Po kilku latach postępowanie zostało przeniesione do olsztyńskiej prokuratury, która ustaliła losy Olewnika i znalazła jego ciało. Oparty na akcie oskarżenia sporządzonym przez śledczych z Olsztyna proces ws. uprowadzenia i zabójstwa Krzysztofa Olewnika toczył się od października 2007 do marca 2008 r. Na ławie oskarżonych zasiadło w sumie 11 osób. Sąd Okręgowy w Płocku skazał wtedy dwóch zabójców Olewnika na kary dożywotniego więzienia. Ośmioro skazano na kary od roku więzienia w zawieszeniu do 15 lat pozbawienia wolności; jednego z oskarżonych sąd uniewinnił.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje