Ustawa o frankowiczach. Mogą przywrócić pierwotne zapisy

Zbierająca się w czwartek senacka komisja finansów najprawdopodobniej zarekomenduje całej izbie przywrócenie pierwotnych zapisów ustawy dotyczącej frankowiczów, zmienionych na początku sierpnia przez Sejm. Senat ma się zająć ustawą na posiedzeniu, które rozpoczyna się 2 września.

Zwolennikiem przywrócenia zapisów projektu przygotowanego przez PO jest m.in. szef senackiej komisji budżetu i finansów Kazimierz Kleina (PO). W ubiegłym tygodniu Kleina przyznał, że jest nawet zwolennikiem wprowadzenia przez Senat dodatkowych poprawek, np. skrócenia czasu na przewalutowanie kredytów, z proponowanych przez rząd trzech lat np. do roku.

Reklama

- Uważam, że ta ustawa powinna być zmieniona, bo ona jest w wielu miejscach niesprawiedliwa. Myślę, że stawia w lepszej sytuacji osoby biorące kredyty we frankach od osób biorących kredyty w złotych - mówił senator. Dodał, że pomoc dla frankowiczów powinna być, ale "rozsądna", taka, "która nie będzie naruszać stabilności finansowej i stabilności banków".

Zarówno w komisji, jak i w całym Senacie PO ma większość, więc z przeprowadzeniem tych zmian nie powinno być problemu. - Na pewno będziemy zmierzali do tego, by istotnie zmienić propozycje sejmowe - powiedział Kleina, pytany, czy jego pogląd podzielają inni senatorowie PO.

Projekt ustawy o restrukturyzacji walutowych kredytów hipotecznych przygotowany został przez klub PO. Miał pomóc w rozwiązaniu problemu posiadaczy hipotecznych kredytów walutowych (głównie frankowych), którzy znaleźli się w trudnej sytuacji zwłaszcza po wzroście kursu franka w styczniu br. Wiele z tych kredytów ma dziś wskaźnik LtV, przekraczający 100 proc. (co oznacza, że wartość hipoteki jest niższa niż wartość kredytu).

Ustawa została jednak gruntownie zmieniona podczas sejmowego głosowania 5 sierpnia br. W pierwotnej wersji projektu koszty przewalutowania miały być dzielone pół na pół na kredytobiorców i banki. Jednak posłowie niespodziewanie przegłosowali poprawkę SLD, która 90 proc. tych kosztów przerzuca na banki.

Po przyjęciu tych poprawek senator Kleina, jako szef senackiej komisji, zamówił w NBP i KNF opinie na temat skutków wejścia w życie ustawy w zaproponowanej formie.

W swojej opinii NBP szacował, że straty banków po ewentualnym wejściu w życie ustawy o frankowiczach wyniosą ok. 21 mld zł, czyli "ok. 20 proc. więcej niż zysk brutto banków objętych ustawą (tj. posiadających portfel mieszkaniowych kredytów walutowych) za okres ostatnich 12 miesięcy".

Z kolei KNF oszacowała straty banków na prawie 22 mld zł. W uzupełnieniu swojej opinii dla senackiej komisji KNF uznała, że nie ma żadnego uzasadnienia dla udzielenia nadzwyczajnej pomocy kredytobiorcom frankowym.

W sprawie ustawy zabrał także głos Komitet Stabilności Finansowej. W ubiegłym tygodniu negatywnie ocenił ustawę w obecnym kształcie i uznał, że stanowi ona zagrożenie dla stabilności sektora finansowego w Polsce. Komitet zaapelował też do parlamentu o uwzględnienie jego stanowiska w dalszych pracach.

We wtorek swoje propozycje zmian w ustawie przedstawił Związek Banków Polskich. Głównym postulatem bankowców jest zmiana zapisu mówiącego o tym, że koszt restrukturyzacji kredytów walutowych w 90 proc. miałyby pokrywać banki.

Bankowcy chcą też wprowadzenia w ustawie kryterium socjalnego - by z ustawy korzystali ci kredytobiorcy, którzy mają dochody niższe niż przeciętne wynagrodzenie. Proponują także zaangażowania NBP w proces restrukturyzacji kredytów oraz wydłużenie czasu rozpatrywania wniosku kredytobiorców do 90 dni roboczych (z zapisanych obecnie 30 dni).

Ustawa o frankowiczach nie powinna naruszać bezpieczeństwa depozytów klientów banków, destabilizować sektora ani zmniejszać jego zdolności do finansowania gospodarki - przekonywał we wtorek prezes ZBP Krzysztof Pietraszkiewicz.

Ustawa przewiduje, że kredytobiorca mógłby ubiegać się w swoim banku o przewalutowanie posiadanego kredytu hipotecznego w walucie obcej, czyli m.in. w szwajcarskim franku. Przewalutowanie ma następować po kursie z dnia sporządzenia umowy restrukturyzacyjnej i polegać na wyliczeniu różnicy między wartością kredytu po przewalutowaniu a kwotą zadłużenia, jaką posiadałby w tym momencie kredytobiorca, gdyby w przeszłości zawarł z bankiem umowę o kredyt w polskich złotych. Bank ma umarzać 90 proc. tej kwoty. Jeżeli natomiast różnica byłaby wartością ujemną, to nie podlegałaby umorzeniu, ale stanowiła zobowiązanie kredytobiorcy w całości.

 Z programu mogłyby skorzystać osoby, których relacja wartości kredytu do wartości zabezpieczenia jest wyższa niż 80 proc. Kolejnym warunkiem jest kryterium powierzchni nieruchomości - w przypadku mieszkania jego powierzchnia nie może przekraczać 100 m kw., a w przypadku domu 150 m kw. Kryterium powierzchni nie dotyczy rodzin z trójką i więcej dzieci. Aby skorzystać z dobrodziejstw ustawy, kredytobiorca nie może posiadać innego mieszkania ani innego domu, chyba że ma inny lokal mieszkalny lub jego część nabyte w drodze spadku już po zaciągnięciu restrukturyzowanego kredytu.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje